Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

[PRZEGLĄD TYGODNIA] Kojima, ciężki CoD i zwolnienia, sporo zwolnień

Ninho poniedziałek, 14 października 2019, 6:00 News

Jaki to był tydzień, wie każdy. 

Jako szef newsroomu przez cały tydzień trzymam rękę na pulsie. Wszystko to, co czytacie na cdaction.pl, przechodzi przez moje ręce(*). Akceptuję i podrzucam tematy newsmenom, jeśli trzeba to i sam wrzucę jakąś ŁAMIĄCĄ WIADOMOŚĆ. 

Innymi słowy, nie tylko trzymam pieczę nad przepływem informacji na stronie, ale też cały czas muszę trzymać rękę na pulsie, by być na bieżąco ze wszystkimi informacjami z branży.

Trudno więc znaleźć odpowiedniejszą osobę do podsumowania najważniejszych wydarzeń mijających siedmiu dni. I tak powstał... "Przegląd tygodnia". Zapraszamy do lektury, do porannej kawy jak znalazł!

(*) więc ew.zażalenia proszę składać na te właśnie ręce pod adresem: Tomasz.Lubczynski@cdaction.pl.


W poniedziałek pojawiła się smutna informacja o zdetronizowaniu Polaka, Adama Leńca. Nasz rodak nie jest już dłużej największym nołlajfem fanatykiem Football Managera na świecie. Jego rekordowa kariera została zdetronizowana – w najnowszym wydaniu Księgi Rekordów Guinessa zapisany pod kategorią "najdłuższa rozgrywka w FM-a" został niejaki Sepp Hedel. Rozegrał on, bagatela, 333 sezony. Wszystko z dala od rodziny, podczas pracy w Afryce.

Z tego co pamiętam, pan Adam ma rodzinę, a grać stara się w przerwach pomiędzy obowiązkami z nią związanymi. Dla mnie wciąż jest moralnym zwycięzcą.


Tydzień w naszym kraju rozpoczął Hideo Kojima. Wizjoner Developer rozpoczął tournee po całym świecie, podczas którego promuje Death Stranding. W Polsce wyjawił, że w grze pojawi się nasz dubbing (choć wiadome było to zdecydowanie wcześniej).

Ale co jednak Hideo, to Hideo.

Więcej o Death Stranding:


 

W Kanadzie szykowany jest pozew przeciwko Epic Games. Wszystko za sprawą uzależniającej natury Fortnite’a i jego wpływu na najmłodszych graczy. Kancelaria Calex Légal w specjalnej nocie przyrównała battle royale do kokainy, ponadto dowodzi, że Epic Games zatrudniło psychologów, by stworzyć tak uzależniającą grę, jak to tylko możliwe. 

To, że młodzież powinna mieć nadzorowany dostęp do gier, jest faktem, jednak powyższa sprawa brzmi jak skok na kasę. Bo obstawiam, że skończy się na ugodzie na parę milionów dolarów. Dla Epica niewiele, dla kancelarii i pozywających studio rodziców, NIECO WIĘCEJ.


We wtorek Sony oficjalnie potwierdziło, że PlayStation 5 pojawi się na rynku na święta 2020 roku. Poza SSD-kiem w środku niewiele rewolucji, natomiast nowością ma być DualShock, który będzie można miziać, by wyczuć powierzchnię, jakiej dotyka postać w grze. Ja to bym wolał, by pad do PS5 trzymał dłużej niż DS4. No, przynajmniej te 6 godzin.

A nie będę się specjalnie rozwodził nad samym ogłoszeniem, bo i po co, skoro samo Sony podeszło do niego po macoszemu i nie zdecydowało się wyjawić tajemnicy choćby podczas State of Play. Czyżby byli aż tak pewni swojej pozycji w konsolowej wojnie z Nintendo i Microsoftem? 

PS Na pewno nie jest u giganta tak dobrze, jak mogłaby wskazywać sprzedaż PS4, bo w Sony właśnie doszło do sporych restrukturyzacji. O dziwo zbiegły się one czasowo z ogłoszeniem daty premiery PS5. Nawet nie zapytam was, czy to przypadek, bo chyba nikt tak nie sądzi.


Środę rozpoczniemy od Dooma i wiadomości o przełożeniu premiery tegoż, czym Bethesda robi sobie na własne życzenie powazny problem. Oczywiście chwalebna jest chęć dopracowania gry na tyle, by spełniła oczekiwania graczy, jednak w listopadzie Doom rywalizowałby z CoD-em i ewentualnie Death Stranding.

W marcu piekielne pomioty czeka natomiast walka z The Last of Us Part 2 (wydanym pod koniec lutego), a także Dying Lightem 2 oraz Cyberpunkiem 2077 (w dalszej perspektywie). Zobaczymy, czy wypieszczenie do granic możliwości wyjdzie Doom Guyowi na dobre.


W środę pojawiła się także sprawa Hongkongu i Blizzarda. Jest to jednak na tyle poważna rzecz i wytłumaczyć trzeba tak wiele, że jako leniwy człowiek, oddam głos Witoldowi:

Jak dobrze wiecie, sytuacja Hongkongu jest w Chinach wyjątkowa. Po tym jak w 1997 skończył się okres dzierżawy regionu przez Brytyjczyków, miasto wraz z przyległościami stało się jednym z dwóch chińskich Specjalnych Regionów Administracyjnych. Znaczna (jak na tamtejsze warunki) autonomia zgodnie z zapisami umowy miała trwać do 2047, jednak od kilku lat centralne władze dążą do jak najszybszego „zjednoczenia”. W marcu w związku z wprowadzeniem w życie ustawy o ekstradycji obywateli Hongkongu do Chin rozpoczęły się pierwsze protesty, o których jednak świat usłyszał dopiero w czerwcu. Wtedy to podczas 30. rocznicy stłumienia protestów na placu Tian’anmen na ulice wyszło 2 miliony mieszkańców (prawie 1/3 populacji) domagających się anulowania ustawy i odejścia ze stanowiska Carrie Lam, szefowej administracji regionu. Dwa tygodnie później ustawę zawieszono, a władze przyznały, że policja przekroczyła uprawnienia przy tłumieniu protestów. Nie spowodowało to jednak ich wygaszenia, a przy kolejnych demonstracjach doszło nawet do zdewastowania wnętrza lokalnego parlamentu.

Ostatecznie Lam ogłosiła, iż „ustawa jest martwa” i nie zostaną wznowione nad nią prace. Nie rozwiązało to sytuacji: w wakacje miał miejsce strajk generalny, a demonstranci zajęli na kilka dni część lotniska, paraliżując jego pracę. Sytuacja nieustannie się zaostrzała, starcia z policją stały się codziennością – podobnie jak zakazy zgromadzeń, z którymi mieszkańcy radzili sobie na przeróżne sposoby (np. gromadząc się na przypadkowych, wielotysięcznych spacerach). Władze Hongkongu i centralne w Pekinie odmawiają jednak dalszych ustępstw (czyli np. wypuszczenia aresztowanych podczas demonstracji czy ukarania policjantów): te drugie już od jakiegoś czasu grożą zresztą wojskową interwencją, jeżeli sytuacja się nie uspokoi. Pierwszego października policjant postrzelił jednego z demonstrantów, używając ostrej amunicji, co tylko zaogniło sytuację.

Wybaczcie ten przydługi wstęp, ale był potrzebny dla nakreślenia kontekstu. W miniony weekend miały miejsce rozgrywki Asia Pacific Hearthstone Grandmasters w karciance Blizzarda. Jednym z zawodników był znajdujący się w światowej czołówce mieszkaniec Hongkongu – Chung „blitzchung” Ng Wai. W wywiadzie po meczu wystąpił w goglach i maseczce przeciwgazowej (jednym z symboli protestów). W pewnym momencie zakrzyknął (i tutaj musimy wierzyć na słowo tłumaczom): „Wolność dla Hongkongu, rewolucja naszych czasów!”. Komentatorzy właściwie mu to umożliwili, chowając pod biurkiem (dosłownie).


We środę dowiedzieliśmy się również o ogromnym sukcesie mobilnego Call of Duty, które w pierwszym tygodniu pobrało 100 milionów graczy. Przełożyło się to na spory zarobek producenta, do którego kieszeni wpłynęło blisko 18 milionów dolarów. Z mikrotransakcji, bo gra jest darmowa – i jak mówił mi Krigore, całkowicie bez płacenia grywalna.

Zostawmy jednak każuali i Krigore'a mobilki, a zajmijmy się powaznym gamingiem. Wieci, ile na dysku będzie ważył nowy CoD? 175 GB! Żal mi wszystkich posiadaczy 256 gigabajtowych SSD-ków, oj żal.

Więcej o Call of Duty: Modern Warfare:


Jeśli jest ktoś, kto wciąż nie wierzy, że Red Dead Redemption 2 rzeczywiście zawita na pecety, to podrzucam minimalne wymagania sprzętowe ostatniej gry Rockstara. teraz możecie podwójnie niedowierzać – nie tylko RDR 2 pojawi się na blaszakach, ale też najpewniej pójdzie na waszym komputerze:

Wymagania minimalne:

  • Procesor: Intel Core i5-2500K / AMD FX-6300
  • Karta graficzna: Nvidia GeForce GTX 770 (2 GB) / AMD Radeon R9 280 (3 GB)
  • RAM: 8 GB
  • Miejsce na dysku: 150 GB
  • System operacyjny: Windows 7

Konfiguracja zalecana:

  • Procesor: Intel Core i7-4770K / AMD Ryzen 5 1500X
  • Karta graficzna: Nvidia GeForce GTX 1060 (6 GB) / AMD Radeon RX 480 (4 GB)
  • RAM: 12 GB
  • Miejsce na dysku: 150 GB
  • System operacyjny: Windows 10

Więcej o Rockstarze i RDR 2:


Nintendo natomiast pochwaliło się, że sprzedano ponad 10 milionów Switchów w samej Europie. Przy blisko 37 milionach egzemplarzy kupionych globalnie, jak pisał Witold, sprawia to, że "ponad 1/4 użytkowników NS pochodzi z Europy. Całkiem nieźle, biorąc pod uwagę to, że firma na niektórych tutejszych rynkach wciąż nie działa przesadnie aktywnie (np. polskim, nie żebym się skarżył). Przypomnę też, że Wii U, poprzednia konsola firmy, na całym świecie sprzedało się w liczbie 13,56 miliona sztuk".

Good job!

Weekend zaczął się od jednej wiadomości i to dość dziwnej. Otóż Ubisoft postanowił stworzyć dwie kreskówki na podstawie swoich franczyz. Mowa o Watch Dogs i Far Cry'u 3, a dokładniej dodatku Blood Dragon. Co by nie mówić, plakat do tej drugiej produkcji wygląda kozacko:


Były zwolnienia w Sony, są też zwolnienia w DayBreak Games. Jak pisał Kaladin:

Choć Planetside Arena od jakiegoś czasu już śmiga na Steamie, to premiera gry nie obyła się bez problemów i kontrowersji. Mowa tutaj chociażby o dużym opóźnieniu i anulowaniu zamówień przedpremierowych. Dodatkowo, twórcy gry, Daybreak Games, musieli stawić czoła medialnej burzy, gdy w grudniu zeszłego roku studio zwolniło ponad 60 pracowników. A kiedy wszystko wydawało się już w porządku, kolejna tura zwolnień rozgrzała serwisy informacyjne.

Okazało się, że grono, byłych już, pracowników studia postanowiło się tym faktem "pochwalić" w mediach społecznościowych. Afery nie udało się wyciszyć i Daybreak musiało opublikować specjalną notkę z wyjaśnieniami. Notka potwierdza, że w studiu rzeczywiście dokonano zwolnień (aczkolwiek nie precyzuje ich liczby). Wszystko w celu zoptymalizowania struktur, wyrównywania zasobów oraz "wspracia długoterminowej wizji przyszłego rozwoju". Tłumacząc to na prostszy język: studio przekształca się wewnętrznie w oddzielne zespoły, co ma lepiej podkreślić doświadczenie pracowników i ich zaangażowanie w produkowane gry. Daybreak zapewniło, że robi wszystko, co może, żeby jak najbardziej pomóc zwolnionym pracownikom.


Niedzielę natomiast sponsoruje największy fan Fortnite'a w redakcji, Wokulski. I, no... Fortnite:

To się nazywa nietypowy marketing. Po dzisiejszym wydarzeniu globalnym (godzina dwudziesta czasu polskiego), w ramach którego kilkunastu Przybyszy spróbowało powstrzymać wyspę przed zagładą, doszło do naruszenia wiszącego na środku mapy Punktu Zero. Osobliwość nie zareagowała na to zbyt przyjaźnie i w odwecie wessała całą mapę na oczach milionów graczy.

W chwili pisania tego newsa każdego śmiałka logującego się do gry wita animowana czarna dziura. Nie można dostrzec swoich statystyk ani zmienić ustawień. W rozwiązaniu problemu nie pomagają kanały społecznościowe; Facebook oraz Twitter produkcji przybrały kolor całkowitej czerni.

Wydarzenie, które odbyło się dziś o godzinie 20, zostało nazwane "Końcem" i podsumowało Sezon X poprzez dokończenie historii rozpoczętej wystrzeleniem rakiety w Sezonie 4. Animowany spektakl ukazał nam, gdzie właściwie prowadziły szczeliny w które Przybysz uciekł na początku 2018 roku, spiął kilka niedokończonych wątków oraz "rozmroził" wiszący od trzech miesięcy meteor.

Przeciętna ostatnio oglądalność gry na Twitchu podskoczyła do oszałamiającego 1.6 miliona, nieoficjalnie mówi się zaś o 2 milionach zalogowanych do samego Fortnite. Nic dziwnego, że nie wszystkie serwery dopisały. Niektórym osobom nie działał cały ekosystem Epic, włączając w to sklep.

Co dalej? Nie każdy spodziewał się oglądania czarnej dziury przez kilka godzin, ale dalsze losy gry są nam z grubsza znane. Niedawny wyciek z włoskiego AppStore wskazał na rodzaj rebootu z nową mapą oraz pod szyldem „Rozdziału Drugiego”. Na omyłkowo wrzuconej miniaturce widniał zupełnie nowy region oraz avatary. Z kolei Ninja przy pomocy Twittera stwierdził, że jest „niezwykle podekscytowany” nadchodzącymi zmianami mechanik oraz interfejsu.

Jakkolwiek Epic rozwinie sytuację, należy przyznać – wyłączenia serwerów z takim rozmachem nie doświadczyliśmy od czasów Club Penguin.

Nagrane przez jednego z użytkowników serwisu YouTube wydarzenie można obejrzeć poniżej:


A do tego na zakończenie przeglądu, tradycyjnie – topka Steama, bardzo monotematyczna, pragnę dodać:

  1. Destiny 2: Shadowkeep Digital Deluxe Edition
  2. Destiny 2: Shadowkeep
  3. Destiny 2: Forsaken
  4. Valve Index VR Kit
  5. PlayerUnknown’s Battlegrounds
  6. Code Vein
  7. GTA V
  8. No Man's Sky
  9. Civilization VI: Gathering Storm
  10. Indivisible

To by było na tyle, jeśli chodzi o "Przegląd tygodnia". Ciekawe, co przyniesie kolejne siedem dni?

Dotychczasowe odsłony cyklu:

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
Nikt jeszcze tego nie skomentował.

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Artykuły

W dyskusji o kale nie mogło zabraknąć Edmunda McMillena.

Komentarzy:
0

Myśl na dziś: ucz się na błędach ludzi, którzy słuchają twoich dobrych rad.

Komentarzy:
4

Twoja cotygodniowa dawka przekąsu.

Komentarzy:
10

Kupiliśmy z enkim Switcha, więc od dzisiaj w „Sprawdzam” będą pojawiać się także produkcje na konsolę Nintendo. Na pierwszy ogień dwie, a do tego pewna polska perełka. PS: Tak, polecajcie swoje ulubione produkcje na Switcha, najlepiej niezależne!

Komentarzy:
1

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z