Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Magazyn

13/2018
 13/2018
12/2018
 12/2018
11/2018
 11/2018
10/2018
 10/2018
09/2018
 09/2018
08/2018
 08/2018
07/2018
 07/2018
06/2018
 06/2018
12/2018 - okładka

12/2018

132 strony, cena 9,99 zł, zdrapka z kodem

WYDARZENIE NUMERU

  • Dead men tell no tales

W PRODUKCJI

  • Dirt Rally 2.0
  • Super Smash Bros. Ultimate
  • Tropico 6
  • Project Judge

TESTY

  • Gigabyte GeForce RTX 2080 Ti Windforce OC
  • Mysz Dream Machines DM1 FPS
  • Mysz Logitech G502 Hero
  • Mysz Hyperx Pulsefire FPS Pro
  • Karta dźwiękowa do PC i konsol Creative Sound BlasterX G6
  • Słuchawki Plantronics RIG 400 z Dolby Atmos
  • Klawiatura Lioncast LK300 RGB
  • Klawiatura Razer Blackwidow Elite
  • Fotel Platinet Varr Monza

RECENZJE

  • GameWalker
  • Assassin’s Creed Odyssey
  • Super Mario Party
  • Life Is Strange 2: Episode 1 – Roads
  • Immortal: Unchained
  • Wojna krwi: Wiedźmińskie opowieści
  • The Bard’s Tale IV: Barrows Deep
  • FIFA 19
  • The Walking Dead: The Final Season – Suffer the Children
  • Forza Horizon 4
  • Distance
  • ShadowSide
  • NHL 19
  • Deep Sky Derelicts
  • Destiny 2: Porzuceni
  • Paratopic
  • Call of Duty Black Ops 4
  • Valkyria Chronicles 4
  • 60 Parsecs!
  • 428: Shibuya Scramble
  • Transference
  • Pathfinder: Kingmaker
  • Mega Man 11
  • Capcom Beat ‘Em Up Bundle
  • My Brother Rabbit
  • Kaszanka Zone: Tyler Model 05

PUBLICYSTYKA

  • Odyseja helleńska 2018
  • Felieton: Nie będę płakał na tym pogrzebie
  • Dałbym dychę: Call of Juarez – Gunslinger
  • Andrzej Sapkowski: Ostatnie roszczenie
  • Felieton: Prawo niespodzianki
  • Felieton: Oszukała mnie Kinga Rusin
  • Odeszły
  • Odeszli
  • Konsola, czyli PlayStation
  • ASF: Królowie życia
  • Felieton: Memento ROMi
  • Szpile

JUŻ GRALIŚMY

  • Rage 2
  • Battlerite Royale
  • Devil May Cry 5
  • Weedcraft
  • Pathologic 2
  • Fallout 76
  • Breathedge
  • Resident Evil 2
  • Green Hell
  • Scum
  • Ground Branch

INNE

  • Na Luzie
  • Action Redaction
  • Prenumerata
  • Loot
  • Zdrapka z kodem

The Night of the Rabbit

Klasyczna przygodówka w najlepszym stylu. The Night of the Rabbit to dzieło stworzone i wydane przez niemieckich obrońców tradycji gatunku ze studia Daedalic, które zabiera nas w baśniową podróż w świat magii i dziecięcego optymizmu. Bohaterem Nocy Królika jest Jerzyk Orzech – 12-letni chłopiec, mieszkający z mamą w domku w lesie nieopodal miasta, który ma jedno wielkie marzenie – chce zostać magiem. W przedostatni dzień letnich wakacji jego sen się spełnia i zostaje uczniem słynnego Markiza de Hoto. Nie przeszkadza mu nawet to, że jego dystyngowany i wyfraczony mistrz Obieżydrzew to królik albinos i że jego nauka wymagać będzie podróży pomiędzy światami równoległymi, ale jako że dzięki magii „nic nie jest niemożliwe” – ma zdążyć wrócić do domu przed obiadem. Jerzyk wraz z Markizem przenosi się do Myszoboru, w którym żyją antropomorfizowane zwierzęta różnych gatunków, i rozpoczyna naukę czterech zaklęć, których wymaga mistrz. Naturalnie szybko okaże się, że powrót do domu jest trudniejszy, niż się zdawało... Pod względem mechaniki The Night of the Rabbit to klasyczna przygodówka Deadalików, więc jeśli znacie np. Deponię, nie zaskoczy was nawet tym, że tutaj wszystko robi się tylko jednym przyciskiem myszy. Ponadto jak na przedstawiciela swojego gatunku jest też zwykle nadzwyczaj logiczna, jednak trafić można w niej także na wyzwania twardsze niż orzechy. Sporym atutem wreszcie są także bardzo dobre, rysowane grafika (w 2,5D) i animacje, a także niezwykle klimatyczne tło muzyczne. Do tego dodać trzeba bardzo dobry dubbing... ale tylko niemiecki lub angielski, bo lokalizacja – całkiem dobra – dotknęła tylko napisów. Warto wrócić na chwilę w czasy dzieciństwa, kiedy magia była jeszcze żywa, a jedynym zmartwieniem od rana było to, że trzeba wrócić do domu na obiad... gem



Valhalla Hills

Nowe, prostsze, ale wcale nie prostackie The Settlers. Nic dziwnego jednak, że Valhalla Hills przypomina bardziej niż mniej gry tamtej słynnej serii, bo tak naprawdę tworzyli je często ci sami ludzie z niemieckich studiów Blue Byte i Funatics. Cel gry jest prosty – jako wikingowie mamy przetrwać wygnanie i zasłużyć na powrót do Asgardu. Droga do niego jednak jest długa i prowadzi przez szereg wysp z portalami wiodącymi dalej, ale strzeżonymi przez groźnych wrogów, których trzeba pokonać lub obłaskawić. To zaś w obydwu przypadkach wymaga zbudowania osiedla, które zdoła wystawić, wyposażyć i utrzymać armię, lub złożenia paru ofiar, by zyskać wolne przejście. Sztuczka, podobnie jak w Osadnikach, polega na tym, że nie kontrolujemy bezpośrednio bohaterów, a jedynie wpływamy na ich decyzje i zachowania, zmieniając ich otoczenie i optymalizując ekonomię. Naturalnie wikingowie wymagają spania i jedzenia, zasoby się kończą, a wróg u bram, więc moment, by zdecydować, w jaki sposób rozprawić się z portalem, nadchodzi zawsze za szybko. Jedynym poważnym mankamentem jest to, że Valhalla Hills szybko staje się powtarzalna, bo podbój lądu i portalu za każdym razem zaczynać należy od nowa. Z drugiej strony dzięki temu to dobra gra na krótkie sesje, którą polecić można nie tylko fanom strategii ekonomicznych. gem



Seum: Speedrunners from Hell

Było tak. Zaczyna się mecz, nie? Otwieram se browca, nie? Nagle, łup, łup, ktoś wali do przyczepy. Paczę, kurna, pod drzwi wsuwa się winyl. No to ładuje płytę na tacę i błubłubłu – pojawia się Szatan. Se myślę, czad, ale ten mi browce zabiera i zwiewa. No to ja za nim, a ten mi rękę, kurna, ciach! No to ja mu też rękę ciach, bo oko za oko, nie? Ta jego ręka brzydka, ale działa, więc bach, bach, założyłem i za Szatanem, co tak wiał, że browce pogubił. Ja mu, kurna, pokażę, że tego się nie robi kibicowi i metalowi! \m/ No dobra, a teraz wyobraźcie sobie Mirror’s Edge, ale tak z siedem razy szybsze i w piekle. Albo Super Meat Boya, ale w perspektywie pierwszej osoby. To właśnie Seum: Speedrunners from Hell – gra, którą sami jej twórcy z Pine Studio określają jako „heavymetalową platformówkę FPP”, a w której chodzi tylko o to, by dopaść do portalu kończącego poziom o te dwie setne sekundy wcześniej niż poprzednim razem. Jeśli przy okazji uda się znaleźć zgubioną przez Szatana puszkę z browcem – tym lepiej. Czy można chcieć więcej? Seum: Speedrunners from Hell to 100 poziomów o rosnącym poziomie trudności (a z czasem sadyzmu twórców). Początkowo oczywiste wyzwania szybko zmieniają się w śmiertelne labirynty, wymagające nie tylko precyzji w miotaniu kulami ognistymi, ale także zmyślności w wykorzystywaniu szatańskich zdolności – antygrawitacji i teleportów. Ginie się też na nich co chwilę, ale również tylko chwilę trwają restarty, więc gra nie frustruje przynajmniej pod tym względem. Uwaga, ze względu na wygląd, brzmienie i wywoływane emocje lepiej grać bez świadków. gem



  • W piśmie
  • Spis treści
  • Pełne wersje
  • Na dvd