Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

[Sprawdzam] Magiczna stuczka

9kier poniedziałek, 19 lipca 2021, 18:12 O grach inaczej

Rodzice o tym nie wiedzą, ale do jednego z domów w mojej szkole magii przyjmuję osoby głupie, ale bogate. Win-win!

 

Spellcaster University

Sneaky Yak Studio | PC | tycoon • zarządzanie szkołą magii

 

Mam za sobą już trzy mapy i trzy szkoły magii, które wybudowałam i którymi zarządzałam, dopóki nie pojawił się Pan Zła i nie trzeba było uciekać. Pierwsza była – patrząc z perspektywy czasu – beznadziejna. Upchałam tam wszystkie możliwe sale lekcyjne, nie specjalizowałam się w niczym i ostatecznie za ten poziom nie dostałam w kampanii ani jednej gwiazdki. Za to w kolejnych już po trzy. W drugiej szkoliłam templariuszy, ucząc ich magii światła i elementalizmu; w trzeciej, w klasie pod magicznym gołym niebem, arcydruidów. W Spellcaster University jest pięć rodzajów magii (światło, cień, alchemia, natura i wiedza tajemna), a każda z nich ma jeszcze podtypy. Zabawa polega na budowaniu szkoły pomieszczenie po pomieszczeniu (jak w Fallout Shelter), ulepszaniu pokoi, nawiązywaniu relacji z sąsiadami (np. wieśniacy, orkowie czy inkwizycja), a kiedy pasek u góry się wypełni, następuje koniec misji niezależnie od tego, czy wykonałeś wzięte po drodze questy, czy nie. Istotnym aspektem jest ręczny nabór uczniów, przypisywanie ich do domów, jak w Harrym Potterze, a potem rozdawanie świadectw i patrzenie na kogo wyrośli. Jest powtarzalnie, rozgrywka trochę się ciągnie i nie jestem w stanie jej z czystym sercem polecić – i nie zmienia tego nawet fakt, że siedziałam przy niej zeszłej nocy do piątej nad ranem. Największy problem mam i tak z tym, jak gra wygląda – pozbawione stylu, pokraczne trójwymiarowe modele i brzydkie szare pomieszczenia bardzo mnie odrzucają. W kwestii animacji twórcy ewidentnie chcieli pójść w stronę Two-Point Hospital, ale wyszło to średnio – szkoda, że nie zdecydowali się na kreskówkową oprawę rodem z Oxygen Not Included.


 

Lona: Realm of Colors

SpaceFox Studio | PC | przygodowa

Od dłuższego czasu rzadko sięgam po point’n’clicki, bo zazwyczaj mnie nudzą, i w tym przypadku było podobnie. Lona: Realm of Colors to przygodówka, której rdzeń stanowią przeskakiwanie między jasną a ciemną wersją lokacji i wchodzenie w proste interakcje z obiektami. Zagadki są proste, ale nie zawsze intuicyjne. Maksymalnie dwugodzinna fabuła, którą niestety łatwo zaspoilować, bo brakuje jej prawdziwej treści, składa się z piętnastu takich wspomnień, a gra okazuje się niestety doświadczeniem, o którym za tydzień zapomnę. Jednak przyznać jej muszę, że miejscami wygląda obłędnie – moją ulubioną miejscówką jest ta, w której centrum jest wielka kredkowo-akwarelkowa twarz, zamiast podłogi jest jezioro, na którym unosi się bohaterka i bawi się z motylem, po lewej stoją wiatraki, a po prawej nieprzytwierdzone do niczego drzwi. Z drugiej strony czasem wygląda bardzo tanio i wątpię, aby był to celowy zamysł developerów.


 

Dream Engines: Nomad Cities

Suncrash | PC | city builder • survival

Kiedy usłyszałam o latających miastach, ucieszyłam się, bo mam przyjemne wspomnienia związane z unikatowym Airborne Kingdom. Niestety Dream Engines: Nomad Cities zaczyna się od samouczka, który nie pozwala graczowi się podetrzeć bez uprzedniego kliknięcia ściany tekstu, a na domiar złego gra okazała się nie city builderem – przynajmniej nie w sensie, w jakim się spodziewałam – lecz miksem nadchodzącego Riftbreakera, They Are Billions i Factorio (choć w przypadku tego ostatniego tytułu muszę uwierzyć na słowo innym, bo sama nie grałam). Jeśli interesują cię zabawy takie jak chodzenie po mapie w celu szukania surowców, tworzenie łańcuchów produkcyjnych czy obrona przed hordami przeciwników, produkcja Suncrash może przypaść ci do gustu, ja jednak poddałam się po 30 minutach przeklikiwania się przez tutorial, którego ostatecznie nawet nie skończyłam. Rzadko wyłączam gry tak szybko, ale od tego topornego początku uciekałam w podskokach. To nie jest They Are Billions, to nie jest Riftbreaker, to gra, która zdaje się brać najgorsze elementy z każdego z nich, a potem zrzuca graczowi na barki wszystkie mechanizmy naraz. Na pewno z czasem się rozkręca, ale na szczęście nie muszę tego sprawdzać.


 

„Sprawdzam” to cykliczny segment, w którym co poniedziałek przyglądam się trzem ogrywanym akurat produkcjom – głównie niezależnym, ale nie tylko. Jeżeli ci się podoba, zachęcam do rzucenia okiem na POPRZEDNIE ODCINKI

Jeśli masz ochotę razem ze mną poznawać nowe tytuły, zapraszam na MÓJ KANAŁ NA TWITCHU (od wtorku do czwartku od ok. 13, w piątki i soboty od ok. 16). Do zobaczenia!

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
wtorek, 20 lipca 2021, 9:32   Quel
Dream Engines: Nomad Cities wydaje się być interesujący. Mix trzech wymienionych w tekście gier może ale nie musi być interesujący. Muszę się tej produkcji bliżej przejrzeć.

Artykuły

Gamingowe laptopy mają to do siebie, że ich budowa jest dość przewidywalna. Oto bowiem mocnej karcie graficznej towarzyszy dobry procesor, całość zaś jest zamknięta w dość dużej, przewiewnej obudowie. Gigabyte Aero 15 OLED YD nieco się z tego schematu wyłamuje. A przy tym zachwyca ekranem.

Komentarzy:
5

Rodzice o tym nie wiedzą, ale do jednego z domów w mojej szkole magii przyjmuję osoby głupie, ale bogate. Win-win!

Komentarzy:
1

Trwalsze niż ze spiżu. Z R’lyeh, przez Avalon, aż do Osaki.

Komentarzy:
3

A gigantyczne ślimaki strzelają z działek.

Komentarzy:
3

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z