14
8.01.2021, 15:00Lektura na 6 minut

Hitman 3 – już graliśmy!

Godny szejka pokój z widokiem na chmury? Właśnie je podziwiam. Otwarta butelka whisky i napełniona nią szklanka? Stoją przede mną. Chwila tylko dla siebie z dala od wścibskich oczu gości? Ochrona zaraz wróci, ale dopiero „zaraz”. Do wymierzenia sprawiedliwości potrzebny jest zatem już tylko jeden składnik: trutka na szczury.


Aleksander „Allor” Olszewski

Fani skrytego załatwiania problemów mają za sobą całkiem niezły rok. Watch Dogs Legion, Assassin’s Creed: Valhalla, a nawet Cyberpunk 2077 (o ile jesteś szczęśliwcem z mocnym pecetem lub Series X bądź PS5) – we wszystkich tych tytułach większość problemów natury egzystencjalnej można było rozwiązywać bez rzucania się w oczy czy zabijania tuzinami postronnych skryptów. Ale prawdziwa uczta dopiero przed nami. Bo nie da się ukryć, że choć to wszystko bardzo dobre gry, daleko im do wyrafinowania charakteryzującego sposób pracy Agenta 47.

Burdż i dworek

Mająca ukazać się już w styczniu – tym styczniu, który teraz mamy – trzecia część Hitmana to zwieńczenie trylogii. Znaczy: tak twierdzą twórcy. Na razie nie sposób jednak stwierdzić, co to oznacza w praktyce, bo w wersji beta odblokowane są tylko dwie pierwsze lokacje (na sześć, które dostaniemy w pełnej) i trzy z siedmiu przerywników filmowych. Ostatni to więc póki co sam tytuł („New deal”, czyli „Nowa umowa”). Niewiele wyjaśniający, choć na szczęście dający nadzieję na kolejny epizod. No ale dość gdybania, pora ruszyć do Dubaju.

To właśnie tam – a konkretnie w najwyższym budynku mieszkalnym świata – rozgrywa się bowiem pierwsze zadanie. Cele to dwóch niezbyt przyjemnych gości, którym należy ułatwić odejście z tego świata. Podobnie jak w poprzednich częściach, także w najnowszej zaczynamy od briefingu, po którym przeglądamy ekwipunek, a następnie zaznajamiamy się z miejscem infiltracji. Co ważne, znajomość poprzednich epizodów nie jest niezbędna, w każdym razie o ile zaczniemy zabawę od treningu. Polecam go zresztą wszystkim, choćby po to, by przypomnieć sobie sterowanie. Bo jeśli pamiętasz, o co w Hitmanach chodzi, zajmie ci zaledwie parę minut. A jeśli nie – łatwiej i szybciej poznasz sposoby działania agenta 47 na jachcie z płyt pilśniowych niż podczas prawdziwej misji.

Szata niewidka

Kwestią podstawową w Hitmanach było pozostanie niewidzialnym – i to się nie zmieniło. Podobnie jak sposób osiągnięcia tego celu: czyli albo unikanie wzroku innych, albo stosowne do okoliczności przebranie, a także umiejętność znalezienia się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie z odpowiednimi narzędziami. O ile jednak o część pierwszą musisz zadbać we własnym zakresie (po ukończeniu samouczka będziesz miał jednak o tym całkiem niezłe pojęcie), o resztę w kampanii fabularnej martwić się nie trzeba. Zawsze zaczyna się z przynajmniej jednym scenariuszem na tyle dobrym, że wystarczy się go trzymać, a misję na pewno uda się ukończyć. Że to pójście na łatwiznę? Spokojnie, takie scenariusze wcale za rączkę nie prowadzą, a jedynie pokazują kolejne kroki – o całą resztę, czyli np. przebrania czy unikanie strażników, trzeba już zadbać samemu.

Co ważne, każda z lokalizacji ma po kilka takich gotowych scenariuszy, choć nie wszystkie one są od razu dostępne (a wręcz przeciwnie). Jeśli jednak realizując jeden z nich, usłyszysz lub zobaczysz coś ciekawego, bez problemu możesz zmienić plan działania. Ba, nic nie stoi na przeszkodzie, by całkiem z takich sugestii zrezygnować – tak na dobrą sprawę liczy się tylko fakt realizacji zamiarów, a nie sposób, w jaki to osiągnąłeś. Na przykład podstawowy scenariusz w Dubaju zakłada, że zwabisz cele do jednego pokoju, w którym wezmą udział w pewnej wideokonferencji. Ale jeśli wolisz skorzystać z trucizny, nauczyć kogoś latać czy pokazać, jak dobrze rzucasz nożami – nie ma sprawy!

To rzecz jasna działało świetnie już w poprzednich częściach, bo wraz z poznawaniem sekretów danej lokalizacji zyskiwało się dostęp do nowych miejsc startowych czy opcji urywania dodatkowych przedmiotów (jak kultowa żółta kaczuszka) na terenie akcji. Ale prócz dodania nowych lokalizacji, w trójce dodatkowo ulepszono koncepcję wielokrotnego przechodzenia misji, dodając możliwość permanentnego odblokowania przejść.

(Nie) tylko online

To pozwala na jeszcze sprawniejsze poruszanie się po terenie mapach i jeszcze sprawniejsze wykonywanie kolejnych zadań. Kolejnych, bo pierwsze przejście danej mapy to tak naprawdę jedynie wstęp. I to nie tylko do kolejnych sposobów na wykonanie tego samego zadania. Prócz tego są jeszcze wyzwania (cele pozostają te same, ale np. muszą zginąć tak, by wyglądało to na wypadek, a do tego agent 47 ma być cały czas ubrany w swój garnitur), eskalacje (czyli nowe historie, ale opowiadane na tych samych mapach), a także pojawiające się od czasu do czasu cele specjalne, na wykonania których ma się tylko jedno podejście, i to bez podpowiedzi.

Jeśli tylko pozostałe mapy będą tak fajne, jak dwie pierwsze, o jakość zabawy jestem spokojny: są duże, z masą przejść (także tajnych – w końcu angielskie dworki są pełne zagadek) i ciekawych historii do zobaczenia lub podsłuchania. W zasadzie jedyny problem to fakt, że trzeba mieć stałe połączenie z serwerami, inaczej żadne z osiągnięć nie będzie zapamiętane. I choć misje fabularne można przechodzić offline, to zabawa na parę godzin. Nie jest to rozwiązanie nowe, podobnie jest w I i II, co nie zmienia faktu, że nadal uważam, iż w grze singlowej to jednak lekkie przegięcie… Zwłaszcza że wystarczy chwilowy problem z netem, by nie zaliczyło nam misji, nawet jeśli spędziliśmy na niej godzinę czy dwie (bo można). 

Więcej i lepiej

Jeśli jednak z dostępem do internetu nie masz problemów, a do tego lubisz skryte działanie, beta trzeciej odsłony Hitmana dowodzi, że agent 47 nadal jest w świetnej formie. No dobrze – jest w świetnej formie w dwóch pierwszych misjach, ale raczej trudno oczekiwać, by potem było jakoś gorzej. Rewolucyjnych zmian wprawdzie brak, ale ewolucja (w głównej roli: przejścia, które można odblokować na stałe) postępuje w dobrym kierunku. Złego słowa nie mogę także powiedzieć o nowych lokalizacjach, zwłaszcza że w ramach urozmaicenia mamy choćby możliwość własnoręcznego przeprowadzenia śledztwa… w sprawie zabójstwa… trucizną… i to z paroma fajnymi smaczkami oraz opcją manipulacji…

Innymi słowy, jeśli Hitmana, czy generalnie skradanki, lubisz, trójka wygląda na pozycję obowiązkową. Choć po ostatnich problemach z premierami bezpieczniej mimo wszystko dodać, że tyczy się to „wersji na PC” oraz „dwóch pierwszych misji dostępnych w becie”…

 

Cieszy

  • nowe, fajne lokalizacje
  • swoboda działania
  • masa „okazji” do odkrycia
  • fajne historie do poznania
  • Niepokoi

  • trójka na PC będzie tylko w sklepie Epica 
  • gra bez dostępu do netu nie bardzo ma sens
  •  

    Nowy, epicki dom

    Hitman 3 będzie miał pecetową premierę w sklepie Epica. Dla graczy, którzy zaczynali karierę na Steamie, to spory problem, bo póki co nie bardzo widać możliwość darmowego połączenia ze sobą tych dwóch światów. Na stronie przedsprzedaży widnieje wprawdzie wśród bonusów „trinity pack”, ale to niestety tylko zestaw skórek… Przynajmniej tyle dobrze, że można (jednorazowo) zaimportować swój progres do trójki, korzystając z konta IOI.
     

     

    Wirtualny asasyn

    Posiadacze PSVR będą mogli rozegrać każdą z misji w wirtualnej rzeczywistości. I to każdą-każdą, bo tryb ten trafi również do dwóch wcześniejszych wersji. Czy to ma sens, dowiemy się jednak dopiero po premierze, bo póki co twórcy udostępniają jedynie wersję pecetową, a ta takich udziwnień nie posiada. Biorąc jednak pod uwagę, jak dobrze działa tu zewnętrzna kamera… cóż, skłamałbym straszliwie, pisząc „szkoda, że nie mam PlayStation”.


    Czytaj dalej

    Redaktor
    Aleksander „Allor” Olszewski
    Wpisów723

    Obserwujących0

    Dyskusja

    • Dodaj komentarz
    • Najlepsze
    • Najnowsze
    • Najstarsze