Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

[Sprawdzam] Odkrywam prawdziwy strach

9kier poniedziałek, 9 listopada 2020, 18:06 O grach inaczej

Nie tam, gdzie bym się go mogła spodziewać.

 

Outer Wilds

PC, PS4, XBO | Mobius Digital | kosmos • eksploracja • logiczna

Jeśli szukasz tutaj odpowiedzi na to, czy Outer Wilds jest dobrą grą, niestety jej tu nie znajdziesz – z prostego powodu: nie byłam w stanie w nią grać. A wielka szkoda, bo pierwsza lokacja prezentowała się solidnie i intrygująco, a mój chłopak powtarzał „koniecznie zagraj, bo to jedna wielka łamigłówka”. Zwiedzałam, robiłam pianki nad ogniskiem i wszystko było okej, dopóki nie wyruszyłam eksplorować tutejszego układu słonecznego – wzięłam sobie za cel płynącego przez przestrzeń kosmiczną Intruza, trochę gubiąc się w sterowaniu statkiem, po czym naklikawszy się przypadkowych przycisków, wyszłam na jego powierzchnię i… zaczęłam panikować. Nie mogłam się poruszyć bez lekkiego ślizgania, bałam się podskoczyć zbyt wysoko, bo Intruz jest mały i grawitacja mogłaby mnie nie przyciągnąć z powrotem. Wokół mnie panowała ciemność rozświetlana wielką pomarańczową bryłą słońca i okazjonalnie jakimś niewielkim orbitującym ciałem, a ja czułam się jak w potrzasku. Nie czułam się komfortowo, robiąc cokolwiek – i słusznie, bo chwilę później niechcący odkleiłam się od Intruza i zaczęłam oddalać od niego i mojego statku. Outer Wilds nie daje możliwości powrotu do swojego latającego pojazdu, więc mogłam jedynie wierzgać i patrzeć, jak statek staje się coraz mniejszy i mniejszy… a niedługo potem uświadomić sobie, że mknę coraz szybciej i szybciej, bo przyciąga mnie grawitacja słońca i czeka mnie nieuchronny zgon. Podczas drugiego podejścia do eksploracji kosmosu ustawiłam sobie cel znacznie łatwiejszy – znaleźć w okolicy jakąś dużą planetę, polecieć do niej na autopilocie i chociaż na chwilę poczuć stabilne podłoże. Za pierwszym razem niechcący poleciałam do wioski, z której startowałam. Za drugim wybrałam wielką Giant’s Deep i gdy już miałam porzucić dyskomfort i postawić stopy na stabilnym podłożu, okazało się, że mój statek wbił się w pokrywający planetę płyn. Nigdy nie czułam się tak oszukana, a moje marzenia o przewidywalnej, standardowej eksploracji momentalnie legły w gruzach. Na tym etapie byłam już kłębkiem nerwów i mimo że moje zmagania oglądało kilkadziesiąt osób, grzecznie przeprosiłam i powiedziałam, że nie jestem w stanie grać w Outer Wilds i być może nigdy do gry Mobius Digital nie wrócę, bo jestem przerażona. Niewykluczone, że odkryłam w sobie jakąś fobię, bo gdy zamykałam grę i uciekałam w podskokach, chodziło mi po głowie wyłącznie NOPE NOPE NOPE.


 

10 Second Ninja

PC | Four Circle Interactive | robohitler • platformowa • wyzwania czasowe

Osobom, które przyszły na stream z 10 Second Ninja i próbowały mi sugerować rzeczy w stylu „wskocz na tę platformę i poczekaj zamiast od razu skakać”, mówiłam od razu, że się nie da, bo pikselowy ninja cały czas biegnie, a ja mogę jedynie zmieniać kierunki. To, że udało mi się dotrzeć aż do bazy nazistowskich robotów, uważam za cud, biorąc pod uwagę, że… wiecznie biegnący ninja okazał się nie „ficzerem”, lecz bugiem. Dowiedziałam się o tym jakoś po dwóch godzinach grania i potwierdziłam, oglądając później zapis rozgrywki na YouTubie – mój pad do X360 (lub komp?) postanowił odwalić mi taki numer, czyniąc zabawę sto razy trudniejszą. Tym bardziej dziwię się, że zdołałam pokonać kilka krain, każdorazowo zdobywając wymaganą liczbę gwiazdek podczas wyzwań czasowych – w ogóle natomiast nie jestem zaskoczona tym, że nie odczułam żadnej różnicy w ośnieżonych lokacjach, w których, zakładam, bohater miał się ślizgać, bo przecież ślizgał się non stop. Osobiście bardzo nie lubię mechaniki opartej na „rób poziomy kilkakrotnie i coraz lepiej, dopóki nie zbierzesz odpowiednio wielu gwiazdek” i był to powód, dla którego ostatecznie odbiłam się od Overcooked, ale skoro dałam radę je zdobyć z zepsutym padem i wiecznie biegnącym wojownikiem, to ktokolwiek bez takiego problemu powinien sobie poradzić bez najmniejszego problemu. 10 Second Ninja polecam przede wszystkim fanom speedrunów.


 

Age of Empires III: Definitive Edition

PC | Tantalus Media, Forgotten Empires | RTS • ekonomiczna • remaster

Na pierwszy rzut oka Age of Empires III: Definitive Edition wydaje się naprawdę solidnym remasterem. Podczas dwóch czy trzech pierwszych misji nie zauważyłam żadnych bugów, a gra wygląda i przede wszystkim brzmi naprawdę dobrze. Drugiego rzutu oka jednak w moim przypadku nie będzie – zawsze kojarzyłam serię przede wszystkim z ekonomią (do niedawna grałam jednak tylko w „dwójkę” i Age of Mythology), a dopiero potem z wojaczką, natomiast pierwsza kampania wrzuciła mnie w środek wojny, oczekując ode mnie nieustannego tworzenia żołnierzy i wysyłania ich w bój. Misja, która miała ponoć pokazać słabość moich wojsk w porównaniu z bronią palną, kompletnie zniechęciła mnie do „trójki”, bo po prostu nie na to liczyłam. Mam ochotę zbierać surowce, rozwijać technologię, a dopiero na końcu wraz z zatrważającą liczbą wojaków ruszać na wroga, by 1) zgnieść go jak robaka; 2) wygrać, ale ledwo; lub 3) wycofać się w trakcie po zniszczeniu mu połowy bazy, po czym dokończyć za drugim razem – a nie restartować mapę kilkakrotnie, bo moje mikro jest kiepskie, działam powoli, przeciwnik zrobił się już zbyt silny i jego ciągłe, coraz mocniejsze ataki nie pozwalają mi na jakiekolwiek działania poza obroną. Zastanawiam się, czy „dwójka” była taka sama pod tym względem i tylko zapamiętałam ją inaczej z powodu sentymentu. Być może. Wiem natomiast, że – nawet jeśli, co całkiem prawdopodobne, Age of Empires III: Definitive Edition jest fantastyczną produkcją – to nie to, czego oczekuję od strategii, i że więcej po „trójkę” nie sięgnę.


 

„Sprawdzam” to cykliczny segment, w którym co poniedziałek przyglądam się trzem ogrywanym akurat produkcjom – głównie niezależnym, ale nie tylko. Jeżeli ci się podoba, zachęcam do rzucenia okiem na POPRZEDNIE ODCINKI

Jeśli masz ochotę razem ze mną poznawać nowe tytuły, zapraszam na MÓJ KANAŁ NA TWITCHU (od wtorku do czwartku od ok. 14 do 20, w piątki od ok. 20, a w soboty od ok. 16). Do zobaczenia!

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
wtorek, 10 listopada 2020, 20:40   nox
ad 3. Własnie dlatego oglądam rtsy, a nie w nie gram. :D Też lubię grać właśnie tak, a w praktyce okazuje się to zwykle mocno nieoptymalne. Bo trzeba robić scouting, harassing itd. itp. Bez szybkiego klikania nawet w Settlersy jest się słabym. :(
poniedziałek, 9 listopada 2020, 21:46   SerwusX
Rok albo dwa temu wszystkie misje w pierwszej twierdzy (oprócz jednej z limitem czasowym, tej z atakowaniem domu Wieprza) przeszedłem na wysokim poziomie trudności. Dobrze to kontrastuje z twierdzą krucjatą: extreme, w której dostałem wciry w pierwszej misji. :D
poniedziałek, 9 listopada 2020, 21:40   9kier
Może się cofnęłam w skillu. :D (A Twierdza do dziś jest jedną z moich ulubionych strategii).
poniedziałek, 9 listopada 2020, 21:23   SerwusX
Onegdaj byłem fanem strategii pół-bitewnych. Dużo wojska – owszem, ale do tego ekonomiczne zaplecze, więc siadały mi gry typu Twierdza, Cultures 2, Alien Nations, Settlers: Dziedzictwo Królów (najlepsza część, w jaką grałem!) i Age of Empires 3. Przeszedłem grę bez problem będąc w podstawówce, właśnie ta gra wydawała mi się dobrze wyważona pod względem ekonomia-walka.
poniedziałek, 9 listopada 2020, 19:25   alistair80
Może to kwestia wieku. Kiedyś mogłem grać w to godzinami. Podobnie z serią Homm, która jest co prawda turowa, ale do czwartej części grałem dużo. Od piątki to siadło, bo przeciwnik "zawsze" był szybszy. Lubię sobie poszwendać się po mapie, znajdować skarby, mnożyć armię i potem atakować. Lubię zwiedzać. Szybkie tempo nie jest dla mnie.
poniedziałek, 9 listopada 2020, 19:20   alistair80
Nie grałem w wiele strategii i nie zagram. Choć uwielbiam zbierać surowce, rozwijać bazy, technologie i robić zmasowany atak potężną armią, to niestety prędzej niż później natykam się na przeciwnika, który mnie rozbija, a ja ledwo co zacząłem się rozkręcać. Pamiętam Majesty - druga misja, a ja dostaję po tyłku, choć ledwo zacząłem grać. Nie znoszę tego. Jedyną strategią, w którą dużo grałem był Starcraft.

Artykuły

Stąd pod koniec tego odcinka prezentuję coś ekstra.

Komentarzy:
2

Nie tam, gdzie bym się go mogła spodziewać.

Komentarzy:
6

Dla osób spoza świata gier głównym skojarzeniem z tematem polskich produkcji będzie bez wątpienia Wiedźmin. Gracze znają dużo więcej tytułów i wiedzą, jak kreatywna potrafi być nasza branża. Jednak najwięcej o sile sektora gamedev wiedzą... inwestorzy. Oni zarabiają na nim od lat.

Komentarzy:
1

Nick Waldron to jedna z tych osób, które są przez wszystkich lubiane, wszędzie ich pełno, przyjaźnią się z każdym i każdemu pomagają. Ich urok jest nieodparty, a intencje zdają się czystsze niż łza. A więc, zgodnie z prawidłami sztuki, Nick musi zginąć w strasznym wypadku.

Komentarzy:
4

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z
« listopad 2020
PWŚCPSN
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30