Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

[Sprawdzam] Trzy pieśni na trzy pory dnia

9kier poniedziałek, 6 lipca 2020, 18:00 O grach inaczej

Którą wybierzesz? Pieśń o przygodzie, wolności i historii, pieśń o zdegenerowanych bandytach na Dziwnym Zachodzie, a może pieśń o niedającej się opisać grozie?

 

Heaven’s Vault

PC, PS4 | inkle| przygodowa • logiczna

W ciągu roku podchodziłam do ostatniego dzieła inkle dwukrotnie, bo mnóstwo nieudźwiękowionego tekstu, powolny rozwój fabuły i statyczne sekwencje logiczne sprawiają, że Heaven’s Vault niezbyt nadaje się na streamy. Jednak wołało do mnie z dysku i nie mogłam przestać o niej myśleć – aż w końcu rozpoczęłam podróż samotną, a gra okazała się warta każdej godziny. Nie potrafię przypomnieć sobie, aby jakakolwiek inna produkcja, może poza jakimiś dawno wypartymi tytułami z dzieciństwa, dała mi takie poczucie przygody. To gra, w której eksploruje się niewielkie, choć całkiem zróżnicowane krainy, tłumaczy inskrypcje w dawno zapomnianym języku, pływa po kosmicznych rzekach, odkrywa pradawną technologię. Postać jest archeologiem, a inkle zdołało doprowadzić do tego, że ekscytowałam się napisami znalezionymi na starych pogrzebaczach, sztyletach czy kubkach. Artefakty czekają na to, by znaleźć je i zbadać. Historia czeka na to, żeby ją odkryć. Heaven’s Vault czeka na to, żeby je przeżyć. Nawet więcej niż raz, bo gra daje fabularną swobodę, której nie powstydziłby się niejeden erpeg. Nie potrafię sobie wyobrazić, ile pracy musiano włożyć w napisanie dialogów i monologów. Obserwowanie, jak bohaterka, Aliya, podróżuje po krawędziach wątków, które bardzo powoli splatają się w gruby sznur, jest bardzo inspirujące. Gra jest przy tym umowna, bardziej opisuje, niż pokazuje – rozbudza wyobraźnię i to jeden z powodów, dla których uważam ją za przygodówkę z prawdziwego zdarzenia. Ani nie bazuje na wykorzystywaniu przedmiotów (przynajmniej nie w tradycyjnym sensie), ani nie idzie w kierunku interaktywnego filmu – jest wyjątkowa. I ta muzyka!


 

West of Dead

PC, XBO, NS (5 sierpnia) | Upstream Arcade| strzelanka taktyczna • proceduralnie generowana

Miałam recenzować West of Dead w CD-Action, ale jakoś w połowie drugiego rozdziału uświadomiłam sobie, że choć gra mi się podoba, presja jej ukończenia zabiera mi bardzo dużo frajdy z grania. Jednak kiedy oddałam grę do recenzji komuś innemu, zauważyłam, że czuję przede wszystkim ulgę i nie mam ochoty do niej wracać. Ot, paradoks. Ale od początku – West of Dead to proceduralnie generowana strzelanka taktyczna, w której jako nieumarły kowboj z płonącą czachą przedzierasz się przez niebezpieczne zaułki miasta Czyściec (stan Wyoming, 1888 r.). I robisz to szalenie stylowo – niskiego, seksownego głosu użycza głównemu bohaterowi Ron Perlman, lokacje i postaci skąpane są w cudnym cel-shadingu, ścieżka dźwiękowa w klimacie Dziwnego Zachodu brzmi jak marzenie. Poświęciłam na grę 16 godzin i wciąż jej nie skończyłam. Lubię rogueliki, ale tym razem nie miałam wystarczająco dużo czasu i cierpliwości, aby stać się dobra, coraz bardziej drażniła mnie nieprecyzyjna mechanika osłon, niewspółpracująca praca kamery, drobne bugi, wreszcie duży skok poziomu trudności połączony z koniecznością zaczynania od zera. Rozwój postaci między podejściami występuje, jak choćby w fantastycznym Hadesie, ale zwiększenie pojemności flaszki ze zdrowiem to jedyny sposób regulacji poziomu trudności – reszta to odblokowywanie broni i sprzętu, które mają szansę pojawić się w czasie zabawy, nieraz zastępując zresztą te bardziej przydatne. Przyznaję, że miałam flashbacki z Below, chociaż w przypadku West of Dead nie czułam takiego przytłoczenia. Czy jednak wrócę – wątpię. Czekam na pełną wersję Hadesa. 


 

Song of Horror

PC | Protocol Games | horror

Statyczna kamera i permaśmierć to rozwiązania, których w horrorach nie cierpię, co w połączeniu z moimi ostatnimi gatunkowymi doświadczeniami (Those Who Remain, Someday You’ll Return, gry Bloobera) kazało mi podejrzewać, że Song of Horror będzie w najlepszym razie znośny. A tu niespodzianka! Skończyłam wprawdzie dopiero pierwszy rozdział (nie licząc oczywiście prologu) i moja opinie może się jeszcze sto razy zmienić, ale na razie tytuł Protocol Games zapowiada się na prawdziwą perłę. Oszczędnie dawkuje jump scare’y i buduje napięcie bardzo powoli, na modłę znaną z powieści Poego, a do tego zarówno atmosfera nawiedzonego domu, jak i ścieżka dźwiękowa przywodzą mi na myśl rewelacyjne The Last Door. Pochwalę się, że udało mi się ani razu nie zginąć, choć straszono mnie, że „w tej grze wszystko może cię zabić” – może właśnie dzięki temu ostrzeżeniu grałam tak ostrożnie. Motyw tajemniczych drzwi, dziwacznej pozytywki… Przychodzi mi do głowy mnóstwo skojarzeń, w tym rewelacyjny „Dom z liści” Danielewskiego czy sposób, w jaki Junji Ito zbudował „Uzumaki”. Planuję teraz co piątek ogrywać jeden rozdział na Twitchu i niewykluczone, że Song of Horror pojawi się jeszcze w „Sprawdzam”, jeśli znacząco się zepsuje. Na razie jest najlepszym horrorem, jaki ogrywałam w tym roku.


 

„Sprawdzam” to cykliczny segment, w którym co poniedziałek przyglądam się trzem ogrywanym akurat produkcjom – głównie niezależnym, ale nie tylko. Jeżeli ci się podoba, zachęcam do rzucenia okiem na POPRZEDNIE ODCINKI

Jeśli masz ochotę razem ze mną poznawać nowe tytuły, zapraszam na MÓJ KANAŁ NA TWITCHU (w tygodniu ok. 12, w weekendy ok. 16). Do zobaczenia!

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
wtorek, 7 lipca 2020, 23:25   9kier
...więc zamiast tego obejrzę sobie inną wystawę w okolicy, powiedzmy w Wieliczce, bo życie i tak jest zbyt krótkie, żeby obejrzeć wszystkie wystawy. A jeśli będę mieć czas i chęć, to do wystawy w Krakowie zawsze mogę wrócić. :)
wtorek, 7 lipca 2020, 23:19   9kier
@freynir: No chyba jednak nie do końca. Jeśli developerzy zdają sobie sprawę z błędów w ich grze, to ich wina, że ich nie patchują - a te błędy mogą odstraszać graczy. Nie recenzuję tej gry, więc nie zależy mi na tym, żeby ją ograć do końca za wszelką cenę. Mogę być tak leniwa, jak mi się podoba, skoro płacę za działający produkt. A Twoja analogia miałaby sens, gdybym grała w kółko w tę samą grę, ale ciągle próbuję nowych. Więc może raczej: widziałam część wystawy w Krakowie, ale spadła na mnie rzeźba... ;)
wtorek, 7 lipca 2020, 18:55   freynir
@9kier- bardzo odważnie ;-p Coś w stylu- chciałam zobaczyć wystawę w Krakowie, ale przytrzasnęłam sobie bucik drzwiami więc strzelę focha i pozwiedzam n-ty raz ZOO we Wrocławiu.
wtorek, 7 lipca 2020, 12:13   9kier
@Deanambrose: Bardzo mnie cieszy to, co piszesz. <3 mam nadzieję, że do czasu, kiedy będę grać, gra dostanie patcha. A jeśli gra mi coś takiego odwali, to po prostu się na nią obrażę i nie będę w nią dalej grać, bo za dużo gier ogrywam naraz, żeby mi się chciało robić kopie zapasowe wszystkich sejwów. ;)
poniedziałek, 6 lipca 2020, 22:00   deanambrose
Song of horror jest przegenialny! Pierwszy epizod mi się podoba i mimo, że jest dobry to jest... najsłabszy :) Czeka Cię ciekawa przeprawa 9kier. Mi został ostatni odcinek. Niestety gra ma kilka błędów dlatego radzę robić kopie zapasową sejwów. Parę razy oszczędziło to wracania się do przechodzenia od początku - nieraz kiedy postać ginie gra nie rejestruje progresu i cały epizod zaczyna się od początku bez tej postaci. I główny bohater niech zostaje na koniec - jeśli on zginie to koniec.

Artykuły

W tym tygodniu zostawiam jeden długi sygnał i dwa krótkie.

Komentarzy:
2

W dobrze strzeżonym podziemnym kompleksie, w murach więzienia, w ścianach starego domu?

Komentarzy:
5

Tradycja i nowoczesność, Japonia i Wielka Brytania. Tak jak wędrówka Jina Sakaiego, który odrzuca samurajskie wartości i staje się duchem, tak ścieżka dźwiękowa Ghost of Tsushima łączy odmienne światy.

Komentarzy:
8

Kiedy myślisz o kinie samurajskim, automatycznie przychodzi do głowy jedno nazwisko – Kurosawa. Jeśli więc ktoś ma ambicję stworzyć olbrzymiego sandboxa z akcją osadzoną w XIII-wiecznej Japonii, z konieczności będzie musiał szukać inspiracji w obrazach mistrza. Nie inaczej było w przypadku Ghost of Tsushima.

Komentarzy:
5

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z