Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Liberated – zapowiedź cdaction.pl

Witold czwartek, 27 lutego 2020, 12:23 Już graliśmy

O grach będących interaktywnymi komiksami słyszymy już od dawna, do tej pory rzadko jednak traktowano ten pomysł tak dosłownie, jak w produkcji Atomic Wolf.

Kiedy myślimy o „grywalnych powieściach graficznych”, na ogół przed oczami staje nam cel-shadingowa oprawa i ewentualnie – jeżeli autorom wyjątkowo zależy – dymki lub onomatopeje w stylu „KABOOM”. W warstwie stricte narracyjnej rozwiązania zaczerpnięte z historii obrazkowych zdarzają się co prawda nieco częściej, jednak nawet wtedy ograniczają się tylko do niej. Pomysł, by z komiksu uczynić coś więcej niż jedynie przyjęty styl graficzny, zdaje się więc całkiem świeży (chociaż niezupełnie nowatorski, bo niektórzy pamiętają być może leciwe Comix Zone). Tylko czy ma szansę sprawdzić się to w grze?

W (nie)ukrytej kamerze

Twórcy określają świat Liberated mianem cyberpunkowego noir, co jest sformułowaniem momentalnie przywołującym na myśl „Blade Runnera”. Nie dajcie się jednak zwieść, ponieważ – przynajmniej w ogrywanym przeze mnie fragmencie – określenie to jest mocno na wyrost. No, chyba że współczesne Chiny uznajecie za cyberpunkowe uniwersum(*).

Rzeczywistość Miasta, niesprecyzowanego miejsca akcji gry, nie różni się bowiem znacząco od tej na ulicach Pekinu. Permanentna inwigilacja jest na porządku dziennym, a władze dbają o to, by lokalny odpowiednik Social Credit System (systemu zaufania społecznego) objął wszystkich obywateli. Wszechobecne kamery są więc w stanie w ułamku sekundy zlokalizować każde zagrożenie, a rządzący mogą bez trudu odnaleźć jednostki łamiące obowiązujące reguły.

Nic dziwnego, że znaleźli się tacy, którym niekoniecznie się ten stan rzeczy podoba. Tytułowi Liberated walczą więc wszelkimi sposobami, aby wyzwolić siebie i innych. Jak to mniej więcej chwytnie streszcza jedna z postaci – lepiej, żeby system decydował, kto jest wolny, czy żeby wolni decydowali, jaki jest system?

Na szczęście Atomic Wolf pamięta, że rewolucjonistów od terrorystów oddziela często cienka linia – do tego nie zawsze rzeczywiście istniejąca. Co więcej twórcy nie chcą ograniczać się do prostego stwierdzenia, że metody bojowników walczących w słusznej sprawie bywają dyskusyjne. Ich zamiarem jest zakwestionowanie celów Liberated – a w właściwie to, aby sam gracz zaczął się zastanawiać, czy faktycznie w konflikcie wolność-bezpieczeństwo stoi po stronie tej pierwszej.

Historia ma być rozbita na cztery zeszyty (spokojnie, znajdujące się od samego początku w produkcji), w każdym zaś poznamy perspektywę innej postaci (co najmniej 5, ponieważ jeden numer będzie posiadał dwójkę protagonistów). Znajdzie się więc tu miejsce dla Zwykłego Szarego Człowieka wciągniętego przypadkiem w działania rewolucji, a także doświadczonego gliniarza próbującego powstrzymać groźnych terrorystów. Nie zabraknie również wyborów – te jednak nie wpłyną na fabułę w znaczącym stopniu. Niestety, w kwestiach tych muszę jak na razie wierzyć twórcom na słowo – z ogrywanego przeze mnie zbioru scen usunęli bowiem większość narracyjnych kadrów.

Świat w obrazkach

Skoro już o nich wspomniałem, pora przejść do najważniejszego. Liberated rzeczywiście jest interaktywnym komiksem – w pełni tego słowa znaczeniu. Pal sześć podział na zeszyty, to w końcu tylko inna nazwa dla rozdziału. Istotniejsze jest to, że cała akcja naprawdę odbywa się w ramach konkretnego albumu. Kamera w scenach fabularnych prowadzi od kadru do kadru, pozwalając dobrać nam tempo czytania (i to dosłownie, ponieważ w chwili premiery dymki z dialogami nie będą niestety udźwiękowione) oraz podziwiać nierzadko subtelnie animowane sceny.

Widzimy też brzegi komiksu (co niestety niekoniecznie pozwala określić, w którym punkcie opowieści się znajdujemy; możemy zresztą zmieniać kąt kamery i obserwować całość z różnych perspektyw), a twórcom zdarza się wykorzystać tę formułę do granic możliwości: akcja jednego z numerów zaczyna się od nastej strony, przez co gracz nie zna początku historii. W pewnym momencie mamy jednak do czynienia z retrospekcją przedstawioną – tak, dobrze kombinujecie – powrotem do pominiętych kartek. Świetna sprawa, ale raz jeszcze zaznaczę – we fragmencie, z którym miałem do czynienia, zabiegi te były dużo bardziej zachowawcze.

Interaktywność nie ogranicza się jednak jedynie do dyktowania tempa przewracania kolejnych stron. Niektóre kadry są bowiem czysto gameplayowe. Wtedy to obserwując akcje (przeważnie) z boku, rzucamy się w wir wydarzeń. Mamy więc sceny akcji, w których przedzieramy się przez mniejsze lub większe zastępy wrogów (czy to drony, czy policjantów/terrorystów), teoretycznie spokojniejsze momenty skradankowe, skromne łamigłówki oraz sekwencje zręcznościowe. Na papierze prezentuje się to dobrze, niestety samej rozgrywce brakuje nieco głębi.

Weź sprawy w swoje ręce

Wszystkie wspomniane przeze mnie elementy są bowiem wykonane poprawnie – tylko i aż. W ogrywanych przeze mnie scenach skradanie się było zero-jedynkowe, krycie się za przeszkodami zaś po prostu zbędne. Zresztą mimo że rzeczywiście znacznie ułatwiało mierzenie się z wrogami, nie czułem właściwie, żeby było mi do czegoś potrzebne. Gdy odrobinę wprawiłem się w strzelaniu, byłem w stanie bez trudu pozbywać się przeciwników pojedynczymi strzałami w głowę (przyznaję, zaskakująco satysfakcjonującymi) i nawet jeżeli nierzadko kończyłem starcie poważnie ranny, odczekanie stosownej chwili załatwiało sprawę.

Momentami zabiegi developerów skutecznie jednak uprzykrzały mi życie, chociaż mam nadzieję, że ostatecznie wyzwanie nie ograniczy się do wrogów stojących w irytujących miejscach (nie będę ukrywał, że w jednym momencie odrobinę się naumierałem i nie za każdym razem czułem się z tym dobrze). Zagadki logiczne – nieco w stylu Resident Evil – przyjąłem za to ze sporym entuzjazmem: szukanie czterocyfrowego pinu, chociaż w gruncie rzeczy banalne, było miłą odmianą od reszty rozgrywki. O platformowym aspekcie tytułu wypowiadać się nie będę: w ogrywanym demie natknąłem się tylko na jeden taki fragment, który zajął mi jakieś 10 sekund. Odrobinę za mało, by cokolwiek wyrokować.

Mimo całego powyższego narzekania Liberated trafiło w moje gusta. Siłą rozgrywki jest bowiem jej zróżnicowanie – nawet jeżeli nie wszystko czym się zajmujemy, prezentuje się porywająco, za rogiem może czekać ciekawsza aktywność (lub przynajmniej mała wariacja, w stylu podkładania bomb dronem). A że poszczególne kadry gameplayu nie zajmują zbyt dużo czasu, nawet przy najbardziej znienawidzonej czynności męczyć się raczej nie powinniśmy. Chociaż nie oszukujmy się, duża część z nas momenty te traktować będzie raczej jako wypełniacze między kolejnymi scenami fabularnymi. Dla takich osób twórcy przygotowali zresztą dużo prostszy tryb czytelnika.

Pozostaje jeszcze kwestia samej oprawy. Chociaż decyzja o ograniczeniu się do czarno-białej stylistyki** wydaje się bardzo dobrym pomysłem, to już sama kreska – mimo że inspirowana „Batmanem Noir”, „Sin City” czy „V jak Vendetta” – nieprzesadnie ze mną rezonuje. Ot, za mało kontrastów i bieli – to jednak wyłącznie kwestia mojego poczucia smaku (z drugiej strony momenty właściwej gry przywołują skojarzenia z Limbo czy Inside, które mi się akurat podobały).

Wolność to niewola

Liberated będzie mogło się również pochwalić niewątpliwą zaletą, która jednak dla wielu okaże się jedną z jej poważniejszych wad. Sprawny gracz ukończy produkcję nawet w jeden wieczór (zależy to również od szybkości czytania), ponieważ każdy z zeszytów zająć ma 1-2 godziny. Twórcom marzy się jednak – na razie nieśmiało – dodawanie kolejnych rozdziałów opowieści; formuła w końcu nadaje się do tego jak mało która. Aby było to jednak możliwe, gra musi zostać najpierw dobrze przyjęta przez graczy – czy tak się stanie, przekonamy się po premierze tytułu zaplanowanej na drugi kwartał 2020.

(*)Na to przyjdzie pora, gdy Tencent pogoni Komunistyczną Partię Chin.

(**) Już wiecie dlaczego „noir”.

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
czwartek, 27 lutego 2020, 12:29   Puncol
Mam nawet na liście życzeń STEAM :)

Artykuły

Siedzę w domu po powrocie z Wielkiej Brytanii. Ciągle tylko jem, śpię albo gram w gry. Niech mnie ktoś uratuje!

Komentarzy:
1

Tym razem polecamy wszystko to, co nie wiąże się bezpośrednio z graniem. A może wy podrzucicie coś dla nas?

Komentarzy:
11

Kwiecień to miesiąc urodzinowy CD-Action, postanowiliśmy sięgnąć więc do początków magazynu i ze szczególną uwagą przyjrzeć się zamieszczanym w nim reklamom. Na pierwszy ogień idą roczniki 1996 i 1997 – przygotowaliśmy kilkadziesiąt zdjęć, które przypominają dawne, prostsze czasy. 

Komentarzy:
20

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z