Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

[Retrohistorie Smugglera] Stare Warsy: gry nieznane

Smuggler niedziela, 19 stycznia 2020, 15:06 O grach inaczej

Dawno, dawno temu w naszej galaktyce, w czasach, gdy kieszonkowe kalkulatory z wyświetlaczem LCD zdawały się nam szczytem technogadżeciarstwa, młody i obiecujący reżyser George Lucas stworzył „Gwiezdne wojny”. I odtąd nasz świat nie był już taki sam. W 40 lat później nadal czujemy dreszcze, słysząc temat przewodni filmu...

Filmu, którego finalna (ponoć) odsłona miała nie tak dawno swoją premierę. Z tej okazji postanowiłem przypomnieć wam gry retro osadzone w tym uniwersum (lub nim inspirowane). Ale nie będę tu pisał o tych, o których możecie bez problemu poczytać sobie np. w Wikipedii. Bowiem powszechnie dostępne informacje w internecie ograniczają się zwykle do gier stworzonych przez LucasArts lub wydanych na licencji. Ale to przecież tylko jedna strona Mo... medalu. Dlatego tu pokażę wam te najstarsze i w większości robione bez przejmowania się takimi drobiazgami jak prawa autorskie, licencje itd., stąd zwykle pomijane w oficjalnych zestawieniach. Przekopałem najbardziej zakurzone zakamarki historii, idąc tropem tytułów, o większości których zapewne usłyszycie po raz pierwszy w życiu. Ale plon zebrałem bogaty. …Red Five, stand by!

 

1977

Moc bijąca z ekranu musiała silnie oddziaływać na umysły ówczesnych nerdów i geeków, bo zaledwie w kilka miesięcy po kinowej premierze filmu w amerykańskim czasopiśmie komputerowym Kilobaud pojawił się listing gry o mało oryginalnym tytule Star Wars, stworzonej przez Roberta J. Bishopa na komputer Apple II. (Czasem też występuje ona jako Star Warriors). Wcielaliśmy się w pilota X-Winga, walczącego z TIE-Fighterami. Ot, zwykły shooter/celowniczek. Ale jak na owe czasy i możliwości komputera prezentowała się całkiem nieźle. No i była pierwsza.

Star Wars na Apple II

W tym samym roku pojawiła się Star Battle, na konsolę Bally Astrocade. Zajmowała całe 2 kB pamięci, więc cudów nie oczekujcie. Z uwagi na to, że grę oficjalnie dystrybuowano (trzeba było za nią wybulić całkiem konkretne pieniądze, rzędu 30 $, czyli z 80-100 dzisiejszych), a licencji na wykorzystanie SW twórcy nie mieli.

Tytuł i sztafaż tylko nawiązywały do filmu. Ale... lot nad charakterystycznym korytarzem i wróg jako żywo przypominający imperialnego TIE (liczba pojedyncza użyta nieprzypadkowo – bo zawsze był tylko jeden przeciwnik naraz) nie pozostawiają wątpliwości co do źródła inspiracji. Przy czym do celu dolecieć się nie dało, a grało się do utraty ostatniej posiadanej maszyny.

Star Battle

 


1978

RCA II była jedną z pierwszych konsol II generacji. Zadebiutowała w styczniu 1977 i nie porażała możliwościami. 2 kB pamięci, brak dźwięku, czarno-biała grafika w stylu „kilka pikseli na krzyż”. Nic więc dziwnego, że nawet w tamtych czasach nie wzbudziła entuzjazmu. Wśród niewielu gier, jakie na RCA II(*) wyszły, była też nieformalna egranizacja Star Wars. Mikre możliwości konsoli sprawiły, że cała rozgrywka ograniczała się do momentu, w którym Luke leci korytarzem Gwiazdy Śmierci i odpala torpedy protonowe.  Co dziwne, statek, którym sterujemy, bardziej przypomina TIE-Fightera niż X-Winga, a otoczenie jest ograniczone do absolutnego minimum. Ale za to w momencie celnego trafienia jesteśmy nagradzani efektowną eksplozją... efektowną na miarę możliwości RCA II.

W tymże roku posiadacze minikomputera TRS-80 mogli zagrać w  w bardzo prywmitywną Death Star oraz nieco lepszy  Star Pilot Game, autorstwa George'a Blanka. Steruje się w niej X-Wingiem i  trzeba trafić torpedą protonową (a są tylko 3 takie) w szyb wentylacyjny Gwiazdy Śmierci, odpalając ją w odpowiednim momencie i unikając kolizji z wrogami. Nie była to wszelako strzelanka, a bardziej połączenie symulatora lotu z grą strategiczną. Tu liczyło się bowiem planowanie trasy lotu z uwzględnieniem zasięgu rażenia torped i przewidywaną trajektorią wroga, a nie zręczność i giętkość nadgarstka. (W 1982 gra doczekała się remake’u na PC, gdzie znana jest jako XWing Fighter. Tak przy okazji, to była to pierwsza gra na peceta osadzona w tym uniwersum, podkreślcie to sobie wężykiem). Czwartą w tym roku, a trzecią na TRS-80, była Star Wars, dzieło Jamesa Okamury, prosta strzelawka z nader symboliczną grafiką.

(*) A w sumie to na jej klony: Sheen M1200 oraz Mustang Telespiel Computer.


1979

Prawdziwy wysyp „starwarsów” miał miejsce w 1979. Odnalazłem co najmniej 7 gier wykorzystujących to uniwersum, standardowo zresztą na tzw. „krzywy ryj”. I tak np. Star Fire (Exidy) teoretycznie była tylko zwykłą „kosmiczną strzelanką”, ale jednocześnie nawet jej logos bezczelnie nawiązywał do wzornictwa Star Wars, że o projektach maszyn nie wspomnę. (Do dziś nie rozumiem, czemu nikt ich nie pozwał(*)). Dodać należy, że gra miała zadziwiająco dobrą jak na tamte czasy grafikę 3D i to w kolorze, co wcale nie było wtedy normą. Do tego automat symulował kokpit kosmicznego myśliwca, co niewątpliwie zwiększało „wczuwkę” grających. A wnioskując z tego, że przez lata powstały jej porty na rozmaite konsole i komputery (sam w to grałem – i na automatach, i na C64 w drugiej połowie lat 80.), to musiała cieszyć się sporym powodzeniem. Zasłużenie!

StarFire

Nieco subtelniej postępowali ludzie tworzący Starhawk (skądinąd to dzieło Cinematronics, która to nazwa nie powinna być obca fanom gier retro). Efektowna wektorowa grafika, bardzo podobna do tej wykorzystanej w filmie do wizualizacji powierzchni Gwiazdy Śmierci, oraz „TIE-kształtne” projekty niektórych z wrogów tu również nie pozostawiają złudzeń, „do czego piją” twórcy. (Grę tę skonwertowano potem na konsolę Vectrex). Tunnel Hunt to z kolei dość prymitywny automat Atari, w którym lecieliśmy tytułowym tunelem, szmerając celowniczkiem nadlatujące pojedynczo wyroby TIE-Fighteropodobne.


StarHawk

Ale nie tylko na automatach można było poczuć się jak sam Luke Skywalker. Posiadacze TRS-80 mogli się zresztą wczuć w zupełnie kogoś innego, uruchamiając A Dog Star Adventure (którą stworzył Lance Micklus). To prosta przygodówka tekstowa, osadzona w uniwersum Gwiezdnych wojen, z fabułą luźno nawiązującą do filmu. Gracz sterował robotem, który musiał skompletować elementy potrzebne do naprawy unieruchomionego na Planecie Śmierci statku zwanego Falcon (by uniknąć potencjalnych problemów i procesów, nazwy własne w grze zostały subtelnie zmodyfikowane), a przy okazji zebrać wrogie plany, a także odnaleźć i oswobodzić uwięzioną przez „generała Dooma” księżniczkę... Leylę. 

Na ten sam komputer wydano w tym samym roku zestaw gier pod nazwą Simutek Package One, a jedną z pięciu gier w tym pakiecie była Star Wars. Pozwolę sobie zacytować jej koślawy opis z oficjalnej instrukcji: „manewruj swym kosmicznym myśliwcem głęboko w jądrze Gwiazdy Śmierci. Zrzuć bombę (what?! – dop. Smg) i uciekaj jedynym wyjściem. Grafika w grze jest naprawdę dobra”. Mhm. Powiedziałbym, że prawie dorównuje temu opisowi. W tym samym roku(**) Chris Freund stworzył na TRS-80 strzelawkę X-Wing (a w rok później wydał jej sequel).

Żeby już zakończyć wątek gier starwarsowych na komputery osobiste w roku 1979, wspomnijmy jeszcze o Super StarWars na Apple II. Musieliśmy w niej wyeliminować w sumie 32 imperialne myśliwce, szczęśliwie zawsze atakujące nas tylko jedną parą. (Bardzo doceniam to poczucie przyzwoitości szwarccharakterów w grach i filmach, by nie wykorzystywać swej przewagi liczebnej). Warto nadmienić, że gra miała kilka poziomów trudności (np. w jednym z nich wrogowie otwierali ogień, d gdy tylko naprowadziliśmy celownik w ich okolice, na łatwiejszym bawili się w Greedo – tzn. czekali, aż my strzelimy pierwsi).

PS: Gwoli kronikarskiego obowiązku odnotujmy również premierę Star Force na Commodore PET, wydaną w Japonii – ale to był tylko klon opisanego tu Star Fire, a nie osobna gra).

(*) Prawdopodobnie dlatego, że wytwórnia filmowa (a nie Lucas!) mająca wówczas prawa do SW generalnie lekceważyła ten sektor rynku i nie przejmowała się zbytnio takimi zagraniami.

Ale to tylko moja teoria...

(**) Niektóre źródła twierdzą, że stało się to już w 1978.

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
wtorek, 21 stycznia 2020, 0:37   Scorpix
@Akhirra
Chodzi o to, ze ty nie krytykowałeś samego tekstu oraz wskazałeś jego mankamenty. Ty raczej byłeś niezadowolony z samego faktu istnienia artykułu, bo według Ciebie Smuggler powinien spożytkować swój czas na pisanie tego, co ty oczekujesz, a nie o czym chce pisać autor.
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 18:02   Akhirra
@Smuggler
Z binarnością chodziło mi raczej o prostote mechanik. Bo poza 0 i 1 też istnieja jakieś wartosci prawda? A upraszczanie wszystkiego do 0 i 1 w sytuacjach życiowych nie jest najlepszym rozwiązaniem :)
Jeżeli chodzi o inne teksty to rzadko widuje tutaj ciekawe teksty dla ludzi mid20s do @Scorpix
Czy już na świecie nie można niczego skrytykować bez udowadniania że zrobiłoby sie coś lepiej?
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 15:07   Smuggler
Cieszę się, że ktos na to czeka :)
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 11:57   Puncol
Wyczekiwałem na kolejny artykuł z serii RETRO, dzięki Smuggler!
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 8:41   Smuggler
@Matiz36Ziomal - to jest dzial RETRO, wiesz... sa wiec teksty o grach z lat 80-90 XX wieku, sa i o tych z pierwszej dekady 21 wieku. Jesli tematyka tego tekstu ci nie lezy, to po prostu poczytaj cos innego, albo poczekaj na tekst o czyms nieco nowszym. PS. Kazda gra komputerowa jest binarna, nawet Cyberpunk 2077. :)
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 2:47   Scorpix
@Matiz36Ziomal
Może sam napisz. Sądzę, że jeśli będzie wystarczająco dobry ten twój artykuł, to CDA go chętnie zamieści.
niedziela, 19 stycznia 2020, 20:51   Yarden
Dzięki za Smug za kolejny ciekawy artykuł :-)
niedziela, 19 stycznia 2020, 20:26   Matiz36Ziomal
Jezu chryste, nie mam 40 lat żeby czytać o jakis gierkach typu binarnego. Napiszcie coś ciekawego dla odmiany, jakis przegląd najcieplej wspominanych grach 2000 i dlaczego sa ciepło wspominane. Możliowsci są nieskonczone w przeciwienstwie do lat zanim ostatnie bastiony klasycznych pism dla graczy upadną.

Artykuły

W cyklu Retro Action sięgamy do archiwów i sprawdzamy, co pisaliśmy o przeróżnych grach w przeszłości. Tym razem, z okazji 5. urodzin Dying Light, przypominamy recenzję, która ukazała się na łamach naszego czasopisma.

Komentarzy:
12

Myśl na dziś: Dostałem w prezencie kubek z Van Goghem. Po tygodniu odpadło mu uszko.

Komentarzy:
3

TripWire nie stara się za wszelką cenę stworzyć realistycznego symulatora. Zamiast tego stawia na niczym nieskrępowaną zabawę w rekiniego króla mórz – wciąż nieoszlifowaną na brzegach, ale i tak dającą sporo frajdy.

Komentarzy:
0

Twoja cotygodniowa dawka przekąsu.

Komentarzy:
4

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z