Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

HIT„Bo przecież w internecie mam wszystko za darmo”. Czyżby?

Papkin czwartek, 11 kwietnia 2019, 12:58 O grach inaczej

Adam tłumaczy filmy i seriale, a po godzinach: pisze o grach. Dawid prowadzi własną działalność gospodarczą, a po godzinach: pisze o grach. Joachim doktoryzuje się z filologii polskiej, a po godzinach: pisze o grach. Olek tworzy gry. A po godzinach: pisze o grach.

Adam, Dawid, Joachim i Olek to autorzy o sporych dorobkach w branżowych pismach i portalach. Na usta ciśnie się więc pytanie: dlaczego piszą o grach jedynie po godzinach? Nieco zawoalowanej odpowiedzi dostarcza tytuł tego felietonu.

Sobór nicejski I – wyznanie wiary
Otrzymanie etatu w naszym segmencie rynku to chwila... o, przepraszam, chwała, w której rozstępują się morza i oceany, anielski orszak zstępuje z niebios, by chóralnie wyśpiewać triumfalny hymn, a na delikwenta spływa wiekuisty snop światła. Jednak zbawienia, jak uczą Pismo Święte oraz praktyka zawodowa, doświadczają nieliczni. Pierwsze publikacje prasowe miałem na koncie jako piętnastolatek. Pierwszą umowę o pracę zobaczyłem dwanaście lat później.

Znalazłem się wówczas w uprzywilejowanej pozycji, bo większość autorów, których teksty znacie z branżowych mediów, para się pisaniem albo po godzinach, albo w ramach freelancerki. W tym drugim wariancie mówimy o ludziach, którzy – gdy czytacie te słowa – zapewne klecą poradnik dla pracodawcy X, recenzję dla pracodawcy Y i wywiad dla pracodawcy Z. A wszystko to w przerwie kawowej na zagranicznej konferencji i – rzecz jasna – już po natrzaskaniu dziennej transzy newsów.

Wiele tekstów powstaje z nożem na gardle, bo wydawca wyśle klucz za trzy godziny, a embargo na recenzję spada za 34 minuty. A przecież taki (chronologicznie anormalny) artykuł to tylko kolejny krok na drodze niekończącego się maratonu zaległości, ponagleń i deadline’ów, na którym już dawno nie widać mety. W warunkach wiecznego pośpiechu i notorycznego zawalenia zleceniami trudno o dbałość o formę, dogłębny research czy głębszą refleksję. A po prawdzie: również o aktualizację kompetencji zawodowych.

Przeskok
Niewielu to mordercze tempo wytrzymuje. Dla większości pisanie o grach okazuje się trampoliną, pozwalającą wskoczyć na stanowisko – na przykład – eksperta ds. public relations. Spójrzmy no tylko na zawodowe biografie ludzi, którzy jeszcze pięć lat temu nadawali ton rodzimemu dziennikarstwu: Marcin Kosman (PSX Extreme i wiele innych mediów) to teraz PR-owiec (dawniej CDP.pl, teraz – na swoim). Mateusz Gołąb (Gamezilla.pl) – również (agencji Galaktus). Tomasz Kutera (Polygamia) był przez chwilę PR-owcem Klabatera, a dziś zarządza zespołem w Wirtualnej Polsce. Być może zastanawiacie się, dlaczego na naszych łamach rzadko goszczą Hut czy Berlin. Otóż obaj umknęli w stronę gamedevu, który – nie pudrujmy – zdecydowanie częściej kusi gwarancją zatrudnienia, opłacaniem składek emerytalnych oraz ubezpieczeniem zdrowotnym.

No i stawkami. Jako nie tak znowu dawny ambasador freelancerów (tych rzeczywistych, a nie anthemowych) przyznaję, że z pisania na umowę o dzieło da się wyżyć. Ale jest to okupione chronicznym brakiem snu, śmieciową dietą (w dłuższej perspektywie: nadwagą), a niekiedy wręcz: rozpadem relacji międzyludzkich. Trudno je bowiem podtrzymać, gdy twój dzień pracy potrafi trwać 21 godzin. Często piętnujemy, jako media, kulturę crunchu u dużych wydawców i developerów, zupełnie przy tym pomijając, że w dziennikarstwie branżowym również temat nie jest obcy.

Nie żeby etatowcy byli w szczególnie komfortowej sytuacji. Akurat ja na zarobki nie mogę narzekać, ale pewien Czołowy Polski Serwis kusił swego czasu pensją rzędu 2,2 tys. zł na rękę. Przy czym kandydat powinien za tę kwotę czuwać nad newsroomem, pisać poradniki, zestawienia, artykuły premierowe, recenzje, tworzyć materiały na YouTubie, odbębniać dyżury w dziale informacyjnym, nie bać się tłumaczeń, jeździć w delegacje, poprawiać prace innych i jeszcze tylko, słowo daję, brakuje na tej liście czesania gości redakcji oraz drobnych prac konserwacyjnych. 

10 najlepszych zestawień
To prowadzi nas do kolejnej kwestii: rachunku ekonomicznego. Zdradzę wam, że miałem kiedyś okazję porozmawiać sobie w taksówce ze świeżo upieczonym naczelnym Pewnego Dużego Portalu. Ów żachnął się wówczas, że pod jego kierownictwem medium „pójdzie w tabloid”. Z perspektywy czasu wiem, że miał przez to na myśli: w zestawienia „top 10 czegoś tam w grach”, publikowanie „newsów” bazujących na anonimowych, spisanych łamaną angielszczyzną doniesieniach 4chanowców oraz w artykuły w rodzaju „Ej, Diablo to było fajne, co nie?”.

Jak być może wiecie, właśnie przyglądamy się trudnościom, na jakie natrafiają gracze z niepełnosprawnościami. Odzew jest ogromny. Jestem w kontakcie z kilkudziesięcioma osobami – twórcami kontrolerów, wydawcami, niepełnosprawnymi developerami, graczami i esportowcami, stowarzyszeniami zrzeszającymi ludzi o różnym stopniu niepełnosprawności (niewidomych, głuchych, osoby z porażeniem mózgowym itp., itd.). Poza dogłębnym researchem muszę zweryfikować informacje u źródeł, umówić się na spotkania i telefoniczne wywiady. To, jestem przekonany, będzie duży, potrzebny tekst... ale przecież mógłbym zamiast tego machnąć wieczorkiem artykuł z cyklu „10 biustów, które zmieniły gry wideo”. Dziennikarskie śledztwo w sprawie zamknięcia skrzydła developerskiego w CI Games albo kultury pracy w CD Projekcie Red to kwestia tygodni. „Beczki w grach: jak to z nimi było?” albo „Gothic – najciekawsze mody” – weekendu. To pokusa, której – mając żony, dzieci i kredyty – trudno nie ulec.

Trafny wybór
Jeżeli – jako odbiorcy – chcemy otrzymywać poważne materiały, powinniśmy poważnie podchodzić do mediów. Nie tylko zresztą tych branżowych – sam płacę abonamenty i kupuję prasę, bo mam przekonanie, że za dobre teksty trzeba płacić. Inwestuję w krytyków, których opinie świadczą o dogłębnym zrozumieniu dzieła, oraz w publicystów, którzy nie boją się wisieć godzinami na telefonach i skrzynkach mailowych. Powtarzając, że „w internecie wszystko mamy za darmo”, sami skazujemy się na recenzje pióra nieobeznanych studentów, zastawienia najfajniejszych bossów od przepracowanych pragmatyków oraz na felietony o głębi stawów ogrodowych popełnione przez osoby, które na co dzień kopią stawy ogrodowe.

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
środa, 8 maja 2019, 22:30   Einner
Nieco przykro czyta się dyskusję tutaj, która tyleż pokazuje istotę internetu trafnie niegdyś opisaną przez mistrza Lema, co potwierdza wnioski płynące z artykułu. Dlatego z mojej strony, choćby dla przeciwwagi, chciałbym powiedzieć: Dziękuję, że wciąż piszecie w tzw. starym stylu! Myślę że nawet jeśli świadczy to o tym, że jestem już skamieliną, myślę, że takich dinozaurów jak ja jest więcej. Nie wymarliśmy, ale nawet jeśli rzadko nas słychać, to wciąż doceniamy to, co robicie i piszecie. Keep it up! :D
czwartek, 2 maja 2019, 22:44   aspen
@bartolexxx - ciebie powinno obchodzić, bo dzięki dobrej jakości tekstom zobaczyłbyś, że polska język nie być taki trudny.
wtorek, 23 kwietnia 2019, 8:50   Papkin
@freemanj - prawda. Konkretniej: trzecia tischnerowska prawda.
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 10:14   freemanj
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że recenzent zawodowy nie może napisać czego mu się podoba czy to o grze czy o sprzęcie bo zaraz reklamodawca powiązany np. grą może poskarżyć się wydawcy czasopisma. A taki "kopacz stawów ogrodowych" który napisze kilka słów o grze od serca ma w 4 literach wielkie koncerny i ich naciski.
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 19:52   guest531
Recenzje recenzjami - osobiście często mam tak, że jeśli wiem, że gra jest dobra i w moim guście, to po prostu nie bardzo mi się chce recenzję czytać, szczególnie że nie lubię wiedzieć o grze (za) dużo przed zagraniem. Tym natomiast, co chyba w głównej mierze mnie obecnie do CDA przyciąga, jest fantastyczna publicystyka - kupiwszy magazyn kilka miesięcy temu, po długim czasie nieczytania, byłem autentycznie zachwycony, również tym, jak świeże jest pismo mimo ponad dwudziestu lat obecności na scenie.
poniedziałek, 15 kwietnia 2019, 11:34   Quel
Mam nadzieje, ze to artykuł przygotowujący nas na wejście CD-Action w świat cyfrowy. Z chęcią bym zobaczył wasz magazyn w formie e-magazynu. Papieru nie lubię, do tego mieszkam za granica i po prostu zrezygnowałem z CD-Action. Czytam tylko w metrze/pociągu, a papieru ze sobą nigdy nie wożę (książki tez tylko w formie 0-1). Jak się kiedyś zdecydujecie to wrócę do regularnego opłacania CD-Action. Na razie musi mi starczać wasza strona. Swoja drogą już prawie 20 lat siedzimy w XXI wieku, a wy ciągle nic
niedziela, 14 kwietnia 2019, 10:03   rupecz
przyznaję że już od dawna nie kupuję waszego pisma. Wychowywałem się z wami, wyrabiałem swój gust growy od 2003 i miałem was droga redakcjo za wzór pisania o grach. Gdzieś od 2-3 lat przestałem tak często was wspierać bo odniosłem wrażenie że poziom pisma po prostu spadł. Z całym szacunkiem dla obecnych redaktorów, to kwestia gustu ale mam wrażenie że jest gorzej niż powiedzmy w tych latach 2003-2015 kiedy czytałem was niemal co miesiąc. Może mi się coś poprzestawiało. Trzymam kciuki za was mimo wszystko.
niedziela, 14 kwietnia 2019, 9:56   rupecz
Przeglądam różne portale o grach ale nie wiem czy kiedyś widziałem żeby ktoś konkurencji tak wyraźnie wbijał szpile. Zgadzam się że przesyt nic nie wnoszących tekstów/filmików o grach jest wyraźny a dobrej publicystyki jak na lekarstwo... ale ten artykuł mi nie podszedł. Co ma na celu podkreślanie że dobrze zarabiacie nie tworząc przy tym bezsensownego - ale bardziej opłacalnego - contentu? Tak jak ktoś niżej wspomniał że po zmianach jakie zaszły w ostatnich latach na GOLu, odbił się od nich, tak ja...
sobota, 13 kwietnia 2019, 21:32   SolInvictus
Fajny tekst. Poziom pisania o grach w necie jest slaby - portale typu Eurogamer dla mnie nadaja sie jedynie do czytania newsow. Dlatego najbardziej lubie czytac CDA. Na drugim miejscu stawiam PSX. Pixel mnie nudzi - w nieskonczonosc grzebia w nudnych odmetach przeszlosci. I co jak co, ale takiej publicystyki jak Papkin, w ktorej widac tak wielki ogrom researchu i poswiecenia przy przygotowaniu tekstu nie pisze nikt. Dla mnie jestes szczytem polskiej, growej publicystyki.
sobota, 13 kwietnia 2019, 10:26   DragonSWK21
@spikain: Może nie przekreśla, ale tezy te są bardzo tendencyjne. "Powtarzając, że „w internecie wszystko mamy za darmo”, sami skazujemy się na recenzje pióra nieobeznanych studentów" - jest trochę krzywdzące. Mogę zapłacić za coś co będzie dobre, ale to wiąże się np. przeczytaniem tekstu przed jego kupnem. Nikt nie prowadzi takiego modelu sprzedaży. Spodobał Ci się mój tekst? Daj 5 zł. Życie growego dziennikarza nie jest lekkie to fakt, ale w game devie nie jest wcale lepiej. Dla mnie to zwykłe żale, sorry

Artykuły

Twoja cotygodniowa dawka przekąsu.

Komentarzy:
4

Trochę zwłok, trochę k6, czyli standardowy tydzień w tej branży.

Komentarzy:
1

Choć chyba każdy kiedyś miał styczność z pinballem, to wiedza na temat jego historii, ewolucji, zasad działania itd. wcale powszechna nie jest. Czas to naprawić.

Komentarzy:
11

Myśl na dziś: Każda choroba jest śmiertelna, jeśli tylko dobrze wyguglować.

Komentarzy:
5

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z