Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

HITKholat ? recenzja cdaction.pl

Cross piątek, 12 czerwca 2015, 12:00 Recenzja
PC

1959. Grupa studentów ginie w niewyjaśnionych okolicznościach w pokrytej śniegiem przełęczy. Ich namiot rozdarto od środka, ich koszmarnych ran nikt nie potrafi wytłumaczyć, ich skóra ma pomarańczowy odcień, ich ubiór wykazuje radioaktywność. Śmierć grupy Diatłowa to równie prawidziwa, co fascynująca historia – czy polskie studio IMGN.PRO podołało jej przełożeniu na język gier?

Jeśli gry pokroju Dear Esther czy Gone Home nazywa się symulatorami spacerowicza, to Kholat – grę znacznie ciekawszą – powinno określać się jako symulator strudzonego wędrowca. Przełęcz Diatłowa w wykonaniu IMGN.PRO zachwyca surowym pięknem i niedostępnością: wygląda obłędnie, brzmi obłędnie, i co najważniejsze, nie prowadzi cię za rękę (a jeśli już czasem to robi, to stara się być w tym subtelna). Zdradliwe górskie ścieżki są kręte i pełne ślepych zaułków, a ledwo czytelna mapa i kompas to niezbyt pomocni towarzysze. Żeby gdziekolwiek zajść, trzeba być nieustannie uważnym i mieć sprawną wyobraźnię przestrzenną. Góry Ural w wykonaniu Polaków to nie prosta ścieżka, z której przechodzimy od punktu A do punktu B – to naturalny labirynt, którego korytarze biegną we wszystkie strony, czy to prosto, czy powykrzywianą spiralą w górę. W porównaniu inne walking simy wypadają jak zabawki dla dzieci.

Niemniej znajdowanie kolejnych dróg nie bawiłoby tak bardzo, gdyby oprawa nie była tak doskonała. Gdyby nie to, że co chwilę gubiłem się w klimacie ciemnych gór szarpanych zamiecią śnieżną, klikałbym F12 co kilkadziesiąt sekund. Drewniany most otoczony przez pochodnie i totemy, zrujnowany kościół ogrodzony od świata skałami, jaskinie pełne zwisających złowrogo sopleńców… Niesamowite jest, że z trzech budulców - drewna, kamienia i śniegu – Kholat bez ułańskich fantazji potrafi zbudować świat, który naprawdę zapada w pamięć. Świat, który zachwyca swoim pięknem, choć kryje w sobie coś przerażającego.

A że kryje, nie ulega wątpliwości od samego początku. W końcu podstawą opowieści jest tu prawdziwa historia wspomnianej we wstępie wyprawy w góry Ural pod wodzą Igora Diatłowa. Dla nie kojarzących tej sprawy – nocleg na zboczu góry zwanej przez miejscowych „górą umarłych” kończy się zerwaniem wszelkiego kontaktu ze studencką ekspedycją, grupa ratunkowa znajduje półnagie zwłoki uczestników w koszmarnym stanie (rozrzucone po okolicy, okaleczone i zabarwione na pomarańczowo), organy śledcze określają przyczynę śmierci jako „działanie nieznanej siły”. Jest to materiał na fantastyczną historię, ale jak radzi sobie z jej interpretacją Kholat?

Niestety, nie najlepiej.

Z początku jest naprawdę obiecująco. Znajdujemy kolejne namioty podobne do tego, w którym spotkali swój koniec przyjaciele Diatłowa. Pojawiają się kolejne, oparte głównie na obrazie i dźwięku wskazówki na temat natury przełęczy – totemy, dziwne ołtarze, sunąca tu i ówdzie pomarańczowa mgła. Jaśniejące tajemniczym blaskiem sylwetki, z których część okazuje się mieć wrogie zamiary. Rozsiane tu i ówdzie zapiski na temat śledztwa wokół wydarzeń z 1959 roku, obiecujące niejednoznaczną i ciekawą opowieść. Wypowiadający co chwilę enigmatyczne kwestie głos narratora (znakomity Sean Bean). A potem niestety okazuje się, że to wszystko tylko creepypasta na marnym poziomie, ot, któreś z mniej pamiętnych opowiadań ze strony SCP Foundation czy Wikii z miejskimi legendami.

Cały mój problem sprowadza się do tego, że scenariusz zupełnie nie potrafi uchwycić sedna tego, co fascynuje w tajemnicy śmierci studentów. Białych plam, których nie jesteśmy w stanie uzupełnić, logiki bezsilnej w starciu z niezrozumiałym zestawem materiałów dowodowych. Kryje się tu materiał na coś więcej, niż zwykły horror, jest tu nawet inspiracja do sztuki przez duże S, choć oczywiście takiej się nie spodziewałem. Ale moment, w którym umarła we mnie jakakolwiek ciekawość tego, o co właściwie chodzi w Kholacie, mogę jasno sprecyzować. To chwila, w której w jednym z listów czytam coś w stylu „I TAK WŁAŚNIE W INSTYTUCIE BADAŃ PARANORMALNYCH POWSTAŁA… SEKCJA 22”.

Do jasnej cholery, czy ten ograny motyw nie był kaleczony przez twórców creepypast dziesiątki razy?

Iluzja bycia detektywem dążącym do rozwiązania tajemnicy przełęczy Diatłowa stopniowo znika, by wreszcie pęknąć jak bańka mydlana. Monstra, które z początku wydawały się groźne, niczym nie zaskakują – to rachityczne figurki, którym musiałem celowo wpaść prosto w objęcia, by raczyły wykonać dosyć nieśmiało śmiertelny cios. Skryptowane zagrożenia okazują się banalne do ominięcia. Sean zaczyna mruczeć coś o eonach bycia zawieszonym w próżni, i choć lata doświadczenia aktorskiego czynią te kwestie niemal wiarygodnymi, im dłużej o nich myślę, tym gorzej się czuję. A to i tak nic z coraz bardziej popadającymi w banał kartkami w stylu „BYŁEM ZAMKNIĘTY TU TAK DŁUGO, ŻE ZAPOMNIAŁEM WŁASNEGO IMIENIA”. Zakończenie, które wyjaśnia wszystko, co nie powinno zostać wyjaśnione, i ignoruje każdy temat, który poruszony być powinien, to tylko ostatni gwóźdź do trumny.

Więc wyrzucam to wszystko z głowy, kartki zaczynam traktować czysto funkcjonalnie jako quick save’y, i wracam do przyjemnego błądzenia w bieli, do wsłuchiwania się w znakomite pejzaże dźwiękowe Arkadiusza Reikowskiego, do robienia większej ilości zdjęć, niż stereotypowy turysta z Azji. I żal mi, że gra, która tak pięknie rozwija skrzydła i usiłuje wyjść poza diabelnie irytujące ograniczenia gatunku „symulatorów spaceru”, prędko znowu sama się okalecza tak banalną i nudną historią. A gdy słyszę dźwięk rozdzieranej tkaniny namiotu, z westchnieniem wspominam kilkanaście lepszych wersji tej historii, które sam ułożyłem sobie w głowie wyłącznie na podstawie wizji artystów koncepcyjnych. Na szczęście milczące obrazy stworzone przez IMGN.PRO mają tę przewagę nad scenariuszem, że podobnie jak historia Igora Diatłowa i jego nieszczęsnych przyjaciół, pozostawiają wiele szalenie intrygujących niedopowiedzeń.

Ocena: 3+/6

Plusy:

+ wizja przełęczy Diatłowa rozkochuje w sobie…
+ …jej eksploracja jest interesująca i pełna klimatu
+ dźwięk, od narracji Seana Beana po wokal Mary Elizabeth McGlynn (Silent Hill)

Minusy:

- “Rany, z tych kartek wychodzą jakieś koszmarne bzdury"
- "Chryste, Sean, czy ty słyszysz, jak marne są te kwestie?"
- "Tu jestem! Tu jestem, paskudniku! Rany, jak taki ospały frajer jak ty dopadł dziewięcioro studentów?"

Dodaj komentarz ν
Podziel się:

Nasze zasoby

Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
sobota, 8 sierpnia 2015, 19:53   mikrus555

Dzięki za spojler!Faktycznie,nie ma to jak planować grę i znać zakończenie.Pozdro dla ćwierćmózgowcow...

niedziela, 14 czerwca 2015, 11:59   Piotrowicz

I na ocenę 9/10 ma także fakt, że gra działa na ustawieniach epickich na procesorze Intel core 2 Duo 8400 i karcie graficznej, bardzo niskich lotów od czerwonych. Słowem żadne I5, ale co się dziwić skoro Hatred działa w miarę płynnie na pentium D 3,40ghz i gt430, 6gb.

sobota, 13 czerwca 2015, 18:02   Paladyn_Rage

Ej! Obrażanie sztucznej inteligencji, jaka by nie była jest ciosem poniżej pasa! Może te potwory, czy co to tam jest mają zaprogramowane zapóźnienie mentalne, a?

piątek, 12 czerwca 2015, 19:09   _SetH_

Ale, Sean Bean ginie na końcu?

piątek, 12 czerwca 2015, 17:26   gelinor

Nie ma to jak zespoilerować w recenzji fabułę, jaka by nie była. Profesjonalnie.

piątek, 12 czerwca 2015, 16:44   2real4game

Ale jestem zaskoczony werdyktem :P Toć mówiłem, że tak będzie.

piątek, 12 czerwca 2015, 16:19   Same

Jak na walking sima, kolorystyka świata jest za ponura i za poważna.

piątek, 12 czerwca 2015, 16:12   fanboyfpsow

nie ma naszej pozycji zaznaczonej aby się zorientować gdzie jesteśmy. Tak wiem że wszystko musisz odkryć sam ale mogło by to być no ale cóż mówi to człowiek który się na Codach i MOH ach wychował:)

piątek, 12 czerwca 2015, 16:11   fanboyfpsow

W moim odczuciu ta gra to 7. na 10. Klimat jest tak gęsty że aż namacalny fabuła świetna Grafika bardzo dobra i super zoptymalizowana. Nie dość że Bean robi świetną robotę to i te notatki studentów są świetnie zagrane i nie nudzą się poczas słuchania. Pierwszy raz się z takim czymś spotykam. Gra nawet potrafi nieźle przestraszyć jeśli gra się w nocy na słuchawkach. Muzyka jest fenomenalna. Jedynie co mnie się w niej nie podobało to to że trzeba było dużo chodzić zanim się coś znalazło. Szkoda że na mapie

piątek, 12 czerwca 2015, 15:09   AnubisInk

@Piotrowicz
9/10? Ty chyba coś przy tej grze robiłeś co? :)

O autorze

Aleksander 'Cross' Borszowski
Aleksander 'Cross' Borszowski
redaktor cdaction.pl
Cyberdemon na końcu E4M2. Fundamentem jego moralności jest żelazna zasada wyrzekania się wynagrodzenia pod koniec questa.

Podobne newsy

Kholat: Już wkrótce premiera polskiego horroru na XBO... i kontynuacja historii? [WIDEO]

News
poniedziałek, 29 maja 2017

kholat-juz-wkrotce-premiera-polskiego-horroru-na-xbo-ikontynuacja-historii-wideo Twórcy chwalą się wysoką sprzedażą, dając jednocześnie do zrozumienia, że być może już wkrótce wrócimy na przełęcz Diatłowa.

Komentarzy:
4

Artykuły

Recenzja The Settlers History Collection w aktualnym numerze CDA miała pierwotnie zawierać ramkę na całą stronę, jednak z powodu braku miejsca musieliśmy opublikować tekst bez niej. Przy okazji recenzji zagrałam również w te części Settlersów, które wcześniej omijałam z daleka – oto mój bardzo zwięzły i osobisty ranking, który nie wszedł do pisma.

Komentarzy:
58

Tym, co sprawia, że Farming Simulator rok po roku przykuwa do monitorów setki tysięcy graczy na wiele tygodni, jest nie tylko wciągająca rozgrywka. Równie duże znaczenie ma społeczność zgromadzona wokół produkcji – i tworzone przez nią mody. Bardzo dużo modów. 

Komentarzy:
4

Ponad pół miliona egzemplarzy pudełkowych sprzedanych od 2012 roku w Polsce, ponad 100 tysięcy wiernych fanów nad Wisłą i społeczność żywo wymieniająca się doświadczeniami. To nie FIFA ani Call of Duty, to Farming Simulator.

Komentarzy:
2

Duży, szybki, z LED-ami i obsługą G-Synca. Nowy monitor LG świetnie nadaje się do grania.

Komentarzy:
10

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z