Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

HIT[Weekend] Gry tak złe, że aż dobre

Pita sobota, 25 stycznia 2014, 12:00 O grach inaczej
...
...

Kategoria „tak złe, że aż dobre” przeżywa prawdziwy renesans. Internet potrafi szybko spopularyzować coś, co ma wszelkie zadatki na bycie crapem, ale w istocie często okazuje się nie tylko zabawne i ożywcze, ale wręcz wybitnie interesujące. I kategoria ta, na całe nasze szczęście, dotyczy również gier.

"This game is so bad, it's not just become good. It's pretty close to perfect."

Takie ostrzeżenie dla osób wrażliwszych: w tekście i dołączonych filmach jest tona spoilerów. Serio. Naprawdę serio. Nic tylko spoilery i same spoilery. I filmiki.

Słowa „tak złe, że aż dobre” pojawiły się na ustach wielu graczy w momencie wydania Deadly Premonition. W końcu nie lada to kuriozum – gra brzydka, nawet jak na standardy PlayStation 2, z masą problemów technicznych, zrzynająca bezczelnie z Twin Peaks, a przy tym wszystkim… po prostu świetna. Niewygodna do grania, ale wciągająca historią. Ocierająca się o plagiat, a zarazem wyjątkowo świeża, intrygująca, zabawna i pełna niesamowitych szczegółów, doskonale sportretowanych postaci oraz wciągających zadań pobocznych. Bawiąca się konwencją:

Mechaniki potrzebne mieszają się z tymi kompletnie zbędnymi. Pomysły doskonałe z poronionymi. Dialogi wybitne z dialogami pisanymi na kolanie.  Wstydliwa przyjemność dla jednych, ideał dla drugich – i coś po środku dla sporej grupy podchodzącej z odpowiednim dystansem.  

Niestety Deadly Premonition to chyba najsłynniejsze „tak złe, że aż dobre” ostatnich lat – a przecież takie gry to odpowiedniki kina klasy B i kina inspirowanego klasą B, które ostatecznie daje nam perełki: z jednej strony w postaci filmów Tarantino, a z drugiej kult Tommego Wiseau i The Room. Filmy klasy B wielu oglądających wybiera świadomie. Dlaczego? Bo są głupie i zabawne.

Ale również nieograniczone schematami budżetowymi, wysokobudżetowymi, takimi jak cała plaga „zabili go i uciekł”, którymi posługują się gry klasy AAA. Cross pisał jakiś czas temu o najciekawszych grach mijającej generacji, które można było pominąć – i praktycznie każda z nich miała wspólne to, że nie posiadając ogromnych budżetów, nie musiały działać jak gry o wysokich budżetach, konkurować z nimi, udawać ich.

Dokładnie na tej zasadzie działa wiele produkcji z pozoru tragicznych. Czasami coś wybitnie złego może dać nam wybitnie dużo zabawy.

Wstydliwe przyjemności, jakich świat nie widział
Kategoria scenariuszy tak złych, że aż dobrych przyświecała od zawsze serii Resident Evil i podczas, gdy kawał świata pukał się w głowę, ludzie siedzący w temacie pokochali okulary Weskera, serowe dialogi Leona i groteskowo-humorystyczny wydźwięk serii, tak niesłusznie zabity przy piątej odsłonie.

Słynne „All Your Base Are Belong to Us” wyznaczało pewne standardy tragikomicznych tłumaczeń, które kontynuowało SNK ze swoimi VICTOLY nadając specyficzny, engrishowy klimat naprawdę świetnym grom. SNK, zresztą, swoim przekombinowaniem stworzyło wielu bossów prawie nie do pokonania – tworząc tzw. SNK boss syndrome, również postrzegany przez wielu za tak zły, że aż dobry.

Japończycy mają zresztą coś, co określają mianem kusoge. Wywodzi się to dziwactwo z terminu, który można przetłumaczyć jako śmieciowa gra. Kusoge, generalnie, oznacza strasznie słaby tytuł, często uwielbiany za swoje słabe elementy. Gra nie musi być ogółem tragiczna – wystarczy, że jeden jej element jest tak nietypowo groteskowy, tak zepsuty, tak inny, że rzutuje na cały jej odbiór.

Wyznacznikiem kusoge może być obrzydliwa grafika, nudny gameplay, masa glitchy, zbyt wysoki poziom trudności, zbyt wysoki poziom skomplikowania, słaby scenariusz lub voice acting. I niektóre gry – jak seria Cho Aniki – robią to specjalnie. Chociaż nie jest to popularna opinia, to kusoge bardzo dobrze odpowiadają naszemu „tak złe, że aż dobre” lub wstydliwym przyjemnościom. Ukoronowaniem gatunku jest niejakie Takeshi no Chousenjou, stworzone rzekomo przez człowieka nienawidzącego gier, o którym przeczytacie prawdopodobnie za jakiś czas w naszym magazynie.

W zasadzie growe wstydliwe przyjemności, to często całe działy gier, o których dzisiaj się nie pisze. Flaszówki. Gry na RPG Makerze. Małe gierki z przeglądarki. Starocie odpalane tylko po to, żeby sprawdzić pierwszy etap. Gry zepsute, zabugowane, dziwaczne. Doskonałe party-games, świetne narzędzia do memów, pełne suchych żartów i wciąż naprawdę złe. 

Zresztą z Graczami (przez duże G!) jest ten problem, że spora część łyka wszystko, co duże i ważne, uważając się za bogów, inna część za to tyka jedynie niszowe rzeczy, plując od razu na każdy przejaw popcornowej gry (i też uważa się za Bogów). Trzeba się wstydzić za to, w co się gra i nie wypada jarać się crapami, szukać w nich zabawnych elementów.

Bzdury. W czasie swoich wojaży bawiłem się dziesiątkami zepsutych gier – bo chociaż były teoretycznie złymi grami, to jednocześnie okazywały się po prostu doskonałą rozrywką:

  • Większość przygodówko-vizualko-symulatorów od Winter Wolves to doskonałe przykłady gier złych.

 

Pełne typowych postaci, rodem z typowych bajek, przeciętnego stylu graficznego oraz prostych mechanizmów, które łatwo łamać i oszukiwać. Każda z nich potrafi uzależniać, wciągać, wkręcać...

  • Maluch Racer i jego sequele – obrzydliwe tytuły, pokochane przez wielu za ich tematykę, granie na nostalgii, ale również błędy, problemy z grafiką i cenę. Big Rigs: Over the Road Racing – nie ukrywam. Dla mnie to najgorszy racer świata, w którym nie istnieje detekcja kolizji, nie istnieją zasady fizyki, nie istnieje prawdziwa przegrana i wygrana.

 

I dlatego się przyjął jako doskonała party-game – bo w tym chaosie, niedopracowaniu, zepsuciu i zniszczeniu jest masa zabawy.

  • Earth Defence Force – nawiązujący do Kaiju (filmów o wielkich potworach) doskonale wpasował się w estetykę gier klasy B. Wydawany w budżetowych seriach w Japonii, miał dostarczyć przeciętna zabawę za małe pieniądze. Tym razem okazał się nie tylko tytułem bardzo grywalnym – i dużym – ale również pełnym wielkich pająków, mrówek, UFO, robotów i innego tałatajstwa, które chce nas zniszczyć. Bez problemu można pokochać serię – to beztroskie równanie miast z ziemią, lekka zabawa na długie godziny i tona przyjemnych sesji multiplayer.
  • Onechanbara – nikt nie grał, wszyscy znają ;)!
  • Postal – seria Postal obok Maluch Racera to chyba najlepszy przykład na polskim rynku gier. Brzydka, niezbyt zbalansowana, w zasadzie niezbyt pomysłowa i po prostu niskobudżetowa trylogia, która obrosła kultem ze względu na tematykę, możliwość robienia po swojemu oraz doskonałe modyfikacje. Zjechana przez recenzentów, ukochana przez publikę.

 

ŻABY. TE ŻABY:

  • Dobór muzyki w wielu grach tanecznych. Przecież przeciętny Gracz-Meloman pluje na takie kawałki jak Ice Ice Baby, lub Captain Jack. Autorzy wiedzieli co robią. A jeżeli nie wiedzieli – przypadkowo dali nam sporo zabawy. I generalnie muzyka z gier:

 

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Więcej na temat: Weekend!,
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
wtorek, 28 stycznia 2014, 14:38   q123AS

Jak już przy wyznaniach a jakie gry graliśmy to ja zagrywałem się w Code of Honor Francuska Legia Cudzoziemska. Może nie jest to najgorsza gra, ale dobra też nie jest. Nie przeszkadzało mi to jednak w tym by się w nią zagrywać. Jeszcze kiedyś, ale to dawno było, grałem w jakąś taką sobie ścigałkę z kamerą z lotu ptaka. Potrafiłem przy niej kilka godzin przesiedzieć. To samo gry pokroju Super Taxi Driver i inne "udane" produkcje wyścigowe z Maluch Racerem i jego klonami na czele.

poniedziałek, 27 stycznia 2014, 22:08   eyvon14moutaire

@Altek1600 - no właśnie nie wiem :D Gdybym tak wyłączyła myślenie podczas tych piosenek i stłumiła swoje zapędy translatorskie to może bym była w stanie pomyśleć że to coś z jednej z stacji w GTA III :)
Outrun 2006 ? Zapowiada się na "wybitną" produkcję. Co do zeznań na temat kiepskich gier ... grałam kiedyś w Gods Krainę Nieskończoności ... i nawet Mi się podobało głupie, mało oryginalne i źle zrobione ... ale swego czasu lubiłam w to grać.
PS: Nic nie pobije "jojdów" z Ogniem i Mieczem

poniedziałek, 27 stycznia 2014, 20:24   Altek1600

eyvon14moutaire Jak ci bębenki nie poszły :P polecam wsłuchania wokalnych tracków Outrun 2006 coast to coast, tam ta sama piosenkarka i tam też szpetnie śpiewa, poza jedną piosenką(Ta mówiąca kim jest dziewczyna naszego kierowcy Ferrari :D)

niedziela, 26 stycznia 2014, 22:23   eyvon14moutaire

Mam pytanie kto dobierał i pisał piosenki do tego Sonic&039;a ? Teksty tych "utworów" są porażające ... całość brzmi nie lepiej niż tandeciarski pop ewentualnie co ambitniejsze disco polo ... Osobiście bardzo Mi się podoba jakość tych filmików w Mortal Kombat ;) boskie ... zwłaszcza jak biedną Sonię cisnął w przepaść. A to z Sub-Zero i Scorpio też przemilczę :D do tej pory się zastanawiam o co poszło. Czemu w beznadziejnym voice acting&039;u pominęliście Tenchu ? :( I nie było na filmiku Lorda Lu Bau ...

niedziela, 26 stycznia 2014, 20:51   Ganjalf

Total Overdose.
(Bieda-)klon GTA. Grafika była szpetna już w czasie premiery. Samochody prowadziły się z gracją szambiarki. Ale strzelaniny i "loco burrito desperado" klimaty wynagradzały to z nawiązką. Chyba moja ulubiona gra klasy B.

niedziela, 26 stycznia 2014, 14:39   SongoKai

Przejrzałem komentarze i nie znalazłem informacji, że Deadly Premonition jest w aktualnej paczce w Indie Gali. Tak więc wysyłam tę wiadomość do zainteresowanych :) Do kupienia jeszcze przez 3 dni ;)

niedziela, 26 stycznia 2014, 9:56   wernetto

@Zyll nic dodać nic ująć. A ja zawsze patrzę na klimat fabułę i postacie. A tych Deadly Premonition może pozazdrościć wiele nowych i starych dopracowanych technicznie tytułów. A co do kawy, od siebie dodam tylko tyle: Czarna kawa jak bezksiężycowa noc to obowiązek przy tej grze, jeszcze bardziej wkręca w klimat. Ten sam napój piłem oglądając Twin Peaks. Fani wiedzą dlaczego :)

niedziela, 26 stycznia 2014, 9:44   Zyll

czasu,aby myszkować po mieście w poszukiwaniu kart kolekcjonerskich i wykonywać poboczne zadania, które oprócz przydatnych przedmiotów w nagrodę , dodatkowo poszerzają fabułę. Poza tym miłe drobnostki jak chociażby nowe samochody czy garnitury do kupienia ( chociaż jak się domyślam, to pewnie jeden z tych elementów "na żądanie wydawcy" ) Więc gra jest zła pod względem technicznym i niektóry mechanik. Ale fabuła, postacie i eksplorowanie miasta - miód.

niedziela, 26 stycznia 2014, 9:17   Zyll

Do tego niektórzy mówi, że gra jest bezczelną zrzynką z Twin Peaks, ale akurat uważam, że autor scenariusza dodał dużo od siebie, a motywy z serialu odpowiednio przeinaczył pod dosyć komediowy klimat gry. A co za tym idzie w grze mamy mnóstwo barwnych i dziwnych postaci, z głównym bohaterem na czele. Już te elementy stanowią o miodności gry. Poza tym otwartość miasteczka, w którym dzieje się akcja. Główne zadania możemy wykonać w ustalonych godzinach, a biorąc pod uwagę długość dnia i nocy, mamy mnóstwo

niedziela, 26 stycznia 2014, 8:43   Zyll

zbędne np.konieczność jedzenia i spania, naprawdę ciężko się zagłodzić, a zamiast spać wystarczy wypić kilka kaw, przycisk skradania, który praktycznie do niczego się nie przydaje, konieczność golenia się i zmieniania ciuchów ( za regularne wykonywanie tych czynności dostajemy pieniądze, ale mamy w tej grze ich nadmiar), której konsekwencją od nie stosowania się są jedynie muchy latające nad bohaterem , ale postacie na to nie reagują :), kilka przedmiotów, które ze względu na łatwość walki, nie przydaje się

Podobne newsy

[Weekend] Na całej połaci śnieg

News
piątek, 6 grudnia 2013

weekend-na-calej-polaci-snieg Orkan Ksawery wraz z obfitym śniegiem przywaliły w nas pełnym impetem, więc o niczym innym nie może być mowy. Witając pierwszy w pełni grudniowy weekend przygotowaliśmy dla was ciekawe teksty związane z mrozem, chłodem, zimą i wszystkim wokół, co przeszkadza w wyjściu z domu.

Komentarzy:
2

Artykuły

W końcówce 2000 roku robi się... dziwnie.

Komentarzy:
15

W końcu docieramy do roku 2000. Nie sprawiło to, że nasza wędrówka jest mniej szalona.

Komentarzy:
15

Recenzję mógłbym równie dobrze napisać bez odpalania gry. Zapewne już domyślacie się, co to oznacza...

Komentarzy:
14

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z