Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

HITCo robiłby David Cage w latach 90?

Papkin sobota, 12 października 2013, 13:00 O grach inaczej
Phantasmagoria
Phantasmagoria

Nim określenie „interaktywny film” przylgnęło do przygodówek w rodzaju Heavy Raina, The Walking Dead, czy L.A. Noire, było rozumiane bardziej dosłownie. W latach 90 wiązano je z receptą na odświeżenie gasnącego gatunku, a karierę w branży robił egzotyczny akronim FMV.

Full motion video to nic innego jak technika zapisu filmu i dźwięku na komputerach osobistych, którą można wykorzystać zarówno do przygotowania cutscenek, jak i kompletnych produkcji. Współczesne gry są zazwyczaj renderowane w czasie rzeczywistym, innymi słowy programiści umieszczają w kodzie pewne informacje, które aktywują się podczas rozgrywki. FMV niczego nie „generuje”, a jedynie odtwarza zarejestrowany uprzednio materiał. Korzyści wynikające ze stosowania metody były o tyle kuszące, że „filmówki” nie obciążały zbytnio procesora, zapewniając przy tym – a pamiętajmy, że mówimy o czasach, w których oglądając pierwszego Dooma ścierało się ślinę z podłogi - obłędną oprawę graficzną. Równie oczywiste są jednak jej ograniczenia – na przygotowane uprzednio sceny nie da się nałożyć cieni, czy odbić, nie sposób też zapewnić graczom całkowitej swobody ruchu i interakcji. W końcu aktorzy poruszają się podczas nagrań wyłącznie po określonych ścieżkach.

Sam proces tworzenia niewiele odbiegał od tego, czym parają się studia filmowe – aktorów ustawiało się bądź na regularnym planie, bądź (co było rozwiązaniem sporo tańszym) na bluescreenie, nad przebiegiem zdjęć czuwał reżyser, a surówka trafiała na stoły montażowe i do grafików, dodających tła i efekty specjalne. Tym, co różniło gry od ich kuzynów ze srebrnego ekranu były zdecydowanie mniejsze budżety.

Pierwsze doświadczenia z tytułami FMV odnotowano już w latach 80. Sporo zamieszania wywołał wówczas Dragon’s Lair (1983), którego można całkiem serio uznać za praszczura sekwencji QTE. Gra była w zasadzie interaktywnym filmem animowanym, który testował nasz refleks nakazując w kluczowych momentach poruszać joystickiem i wciskać przycisk odpowiedzialny za majtanie mieczem. Z podobnej formuły skorzystały utrzymany w stylistyce sci-fi Space Ace i fantastyczny Thayer’s Quest (1984). Nie był to jednak jedyny sposób - westernowy Mad Dog McCree (1990) to rasowy shooter na szynach, w którym zamiast do kupy pikseli strzelamy do żywych aktorów, w końcu pojawiły się również graficzne gry przygodowe w rodzaju Sherlock Holmes: Consulting Detective (1991).

Największe nadzieje zdawała się pokładać w pomyśle Sierra On-Line. Gdy tylko konkurencja przetarła szlaki, firma zainwestowała we własne studio filmowe, zaprzęgła do pracy Robertę Williams, scenarzystkę serii King’s Quest i zapowiedziała Phantasmagorię (1995), obiecującą wariację na temat „Lśnienia”. Grę wspomina się dziś głównie ze względu na to, że zajmowała aż 7 płyt CD, a aktorów trzeba było polerować impregnatem do drewna. Gracze łyknęli jednak bakcyla, kupując aż milion pudełek. Sukces (tym razem również artystyczny) osiągnął wydany w tym samym roku Gabriel Knight 2: The Beast Within, na którego potrzeby zarejestrowano 6 godzin materiału i cyknięto całkiem sporo fotek (służących później za tła).

Pierwsze zwycięstwa pozwoliły firmie na kontynuowanie eksperymentu. Sequel Phantasmagorii, zatytułowany The Puzzle of Flesh (1997) dysponował już 4-milionowym budżetem, co przełożyło się na wynajęcie lepszych aktorów i odejście od bluescreena na rzecz autentycznego planu. Gra nie powtórzyła jednak sukcesu poprzedniczki, co nie tylko pogrzebało plany nakręcenia „trójki”, ale i zahamowało ekspansję Sierry na polu interaktywnych filmów.

Nie znaczy to wcale, że trend wygasł, lukę błyskawicznie zapełniły bowiem Access Software (seria Tex Murphy), czy Take-Two (Black Dahlia). Powstały adaptacje Z Archiwum X (z Duchovnym i Anderson w rolach głównych, a jakże!) i Doktora Who, na półkach zameldowały się również dwie części Star-Treka (Borg i Klingon). A choć produkcje rzeczywiście udane policzyć można na palcach jednej dłoni, do końcówki lat 90 filmowe przygodówki powstawały niemalże taśmowo, a przez chwilę wydawały się receptą na odświeżenie słabnącego gatunku.

Tyle tylko, że wraz z nadejściem nowego wieku impet wyraźnie osłabł. Nadzieje na jego powrót rozbudził niedawno Chris Jones – scenarzysta, producent i zarazem odtwórca głównej roli w zapowiadanym na przyszły rok Tesla Effect: A Tex Murphy Adventure. Tęsknoty graczy były najwidoczniej spore, bo 600 tysięcy kickstarterowych dolarów nie wzięło się przecież znikąd. 

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Więcej na temat: Felietony, David Cage, Weekend!, akcja, przygodowa, Quantic Dream´, Sony Computer Entertainment Polska, Sony Computer Entertainment,
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
poniedziałek, 14 października 2013, 3:14   Cholasina

No żeby was !!!!! Kurde jak zobaczyłem to zdjęcie główne przez przeczytaniem nagłówka, już miałem nadzieję że zabrali się za remake pierwszej Phantasmagorii, a tu pełen zawód :((( NIE RÓBCIE LUDZIOM NADZIEI !!!! :)

niedziela, 13 października 2013, 1:47   atari

Jestem zwolennikiem mieszania grafiki komputerowej i ujęć filmowych. Niestety jest tego mało (kiedyś było więcej). Świetnie to wychodzi np. w Red Alert. Ostatnio odpaliłem demo Forza Horizon i przywitało mnie filmowe intro - aż się chce grać po czymś takim. Powiem szczerze, że mam lekko dosyć drętwych cut-scenek na silniku gry itp., tym bardziej, że poziom reżyserii nadal jak w FMV lub często gorzej- taka prawda. Pewnie jest już kilka dobrych gier, ale ogólnie taki Capcom jakoś nie miał z tym problemu.

sobota, 12 października 2013, 22:31   Klopers

@Knap20 O tak, pamiętam tą grę, miałem koło 10 lat, nieźle zryła banię, Sillent Hille mogą się schować :) Kuzyn przywiózł z Niemiec też coś podobnego, chyba Daedalus Ecounter, klimat był równie mroczny ale brak znajomości angielskiego mnie w pewnym momencie zatrzymał na ament.

sobota, 12 października 2013, 18:59   Knap20

Mam nadal orginalne phantasmagorie :D chyba ide zagrać :P

sobota, 12 października 2013, 17:16   Angrenbor

"Z Archiwum X (z Duchovnym i Anderson w rolach głównych)"
Z tego co pamiętam, w grze sterowało się jakimś sierściuchem z agencji, który miał rozwikłać zagadkę zniknięcia właśnie pary Mulder-Scully, więc mimo, iż aktorzy się w produkcji pojawiają jako gwiazdy, to mimo wszystko nie nazwałbym ich ról głównymi.

sobota, 12 października 2013, 16:16   lubro

Zresztą dalej uważam, że pogląd o ewolucji FMV w gry oparte na mocap ma sens. Tak jak wtedy braki technologiczne próbowano przeskoczyć grą prawdziwych aktorów, tak samo teraz trudności w zrobieniu porządnych animacji naprawia się mocapem. Nawet jeśli nie o to ci chodziło to podoba mi się takie postawienie sprawy.

sobota, 12 października 2013, 16:13   lubro

@bohater8 - Huh. Jak w takim razie zdefiniować w Beyond rozgrywkę Aidenem (element typowo gameplayowy) lub co-op? Na dobrą sprawę takie The Last of Us też jest "przygodówką z aktorami", jeśli gatunek przygodówek traktujemy tak szeroko, że action-adventure jakim jest Beyond podciągniemy właśnie pod przygodówki (bo o ile HR można potraktować jako przygodówkę to po pierwszym przejściu Beyond będę kręcił nosem na próby robienie z TEGO gry przygodowej).

sobota, 12 października 2013, 16:07   Wuwu1978

Phantasmagoria to był absolutny przełom, jak na swoje czasy.

sobota, 12 października 2013, 15:56   bohater8

@lubro: Nie, za daleko idziesz. Beyond to - w skrocie - przygodowka z aktorami. FMVy to - w skrocie - przygodowki z aktorami. Wiec w tym przypadku podobienstwo jest.

sobota, 12 października 2013, 15:35   lubro

@bohater8 - Chcesz przez to powiedzieć, że każda gra korzystająca z mocap (od Beyond, przez TLoU, aż do Witchera 2-3) to w zasadzie FMV ? Interesujący pogląd.

O autorze

Mateusz 'Papkin' Witczak
Mateusz 'Papkin' Witczak
redaktor
Lew z północy, rotmistrz sławny i kawaler, charakterologiczny Guybrush Threepwood. W grach szuka ekstatycznych uniesień, ale zazwyczaj wpada w pretensjonalną kloakę. Miłośnik Orwella i Burroughsa, prywatnie: Ojciec Chrzestny i terapeuta Crossa. Grał go Roman Polański.

Podobne newsy

Artykuły

Nawet zepsuty zegar dwa razy na dobę pokazuje dobrą godzinę. Nawet 9kier raz na jakiś czas odpala mainstreamowe gry.

Komentarzy:
1

Całe lata już minęły od ostatniej naprawdę dobrej gry single player z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Wygląda jednak na to, że znów się doczekaliśmy, a Fallen Order będzie jednym z ważniejszych tytułów tego roku. Przekonałem się o tym, przechodząc pokaźny jej fragment na specjalnym pokazie, jaki Electronic Arts zorganizowało w Los Angeles.

Komentarzy:
29

Myśl na dziś: W związku z obecnymi cenami warzyw wegetarianie wracają do jedzenia mięsa.

Komentarzy:
1

Twoja cotygodniowa dawka przekąsu.

Komentarzy:
10

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z