Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

HITSpec Ops: The Line - recenzja cdaction.pl

CD-Action czwartek, 28 czerwca 2012, 16:57 Recenzja
Spec Ops: The Line
Spec Ops: The Line

Pół roku temu dzielni amerykańscy chłopcy wyruszyli z pomocą mieszkańcom Dubaju, który dotknęła niespotykanych rozmiarów burza piaskowa – i słuch po nich zaginął. Ich tropem wyruszył martin. Recenzja cdaction.pl!


Dostępne na: PC, X360, PS3
Testowano na: PS3
Wersja językowa: angielska
Cena: 139,99 zł (PC), 239,99 zł (X360, PS3)

Prace nad Spec Ops: The Line przeciągały się niemiłosiernie, kilka razy media spekulowały nawet o skasowaniu tej produkcji, głównie dlatego, że ekipa z niemieckiego Yagera miała nie radzić sobie z realizacją hucznych zapowiedzi. Nieco już zapomniana, nigdy nie należąca do wybitnych seria Spec Ops miała odrodzić się po dziesięciu latach nieobecności na rynku, na dodatek w zupełnie nowej, niezwykle efektownej formie. Czy tak faktycznie się stało? Częściowo – tak.

Pisząc o Spec Ops: The Line najlepiej już na początku powiedzieć sobie, że gra ta nie stanowi żadnego przełomu w gatunku strzelanek z akcją zza pleców postaci. Rozgrywka polega tutaj na przemierzaniu kolejnych, tunelowych poziomów, w których pole do manewru innego niż parcie naprzód i strzelanie do wszystkiego co się rusza, jest naprawdę niewielkie. Aby nie zginąć korzystamy oczywiście z różnego rodzaju zasłon, gdzie skryci możemy przeczekać aż zregeneruje nam się zdrowie, albo wychylać się i puszczać kolejne celne serie z pomocą autoaimingu. Wielkiego znaczenia podczas tej zabawy nie ma taktyka, z którą kiedyś seria była kojarzona. Kierowanej przez nas postaci kapitana Martina Walkera towarzyszy dwóch innych operatorów Delta Force. Komentarze Adamsa i Lugo pełnią ważną rolę w kształtowaniu fabuły (o tej więcej za moment), za to mniejszą w rozgrywce, a sądząc po tych kilku poziomach kiedy zostajemy pozostawieni bez ich pomocy – gra obyłaby się bez nich. Co prawda służą za wsparcie ogniowe, możemy im też wskazywać cele a w wybranych momentach także kazać rzucić oślepiającego flashbanga. Ubogie opcje taktyczne to jednak za mało, by dać graczowi poczucie faktycznego dowodzenia grupą świetnie wyszkolonych komandosów, zwłaszcza kiedy ci mają tendencję do blokowania nam przejść czy bezmyślnego wchodzenia wprost pod lufy przeciwników.

Fabuła pierwsza klasa
Tym co wyróżnia ten tytuł i sprawiło, że przez dwa wieczory przechodziłem Spec Ops: The Line z wypiekami na twarzy, jest miejsce w którym osadzono akcję, panujący w jej trakcie nastrój oraz sama opowieść. Po kolei. W grze przenosimy się do Dubaju, miasta drapaczy chmur i luksusowych apartamentowców postawionych na piaszczystej pustyni Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Metropolia zostaje dotknięta przez straszliwy kataklizm – potężną burzę piaskową, która szalejąc wokół miasta od pół roku odcina je od świata. Nikt nie wie co stało się z jego mieszkańcami oraz 33. dywizją amerykańskiej piechoty, która dowodzona przez pułkownika Johna Konrada miała przeprowadzić ich ewakuację. Trzyosobowy oddział Walkera przekracza piaszczystą zamieć aby szukać ocalałych, ale to co zastaje w mieście daleko wykracza poza to, czego mogli się spodziewać. Dubaj okazuje się ogarnięty wojną domową pomiędzy powstałymi w ciągu tych miesięcy frakcjami, a każda ze stron nie przebiera w środkach, by zdominować pozostałe – na ulicach miasta zalegają nie tylko ciała zabitych przez burzę, ale też zwłoki rozstrzelanych podczas masowych egzekucji, powieszonych na latarniach czy rozszarpanych i spalonych przez pociski fosforowe.

Ten horror rozgrywający się w scenerii zniszczonego i wyludnionego miasta mocno oddziałuje na emocje nie tylko bohaterów, ale również samego gracza. Dominującymi uczuciami są tutaj odraza i zgorszenie – zarówno bardzo sugestywnymi, brutalnymi scenami, które oglądamy, jak i przemianą jaka zachodzi w operatorach Delty, zwłaszcza Walkerze. Do Dubaju przybywa on jako bohater chcący nieść pomoc, stopniowo jednak zmienia się w maszynę do zabijania ogarniętą chęcią zemsty na Konradzie, którego bezlitośni podkomendni prześladują cywilów. Rzecz jednak w tym, że starając się dopaść pułkownika urządzamy w mieście największą rzeź od czasu kataklizmu i wprowadzenia przez wojsko stanu wyjątkowego, a robimy to na długo przed tym, kiedy zdobywamy jakiekolwiek pojęcie o faktycznej sytuacji w mieście. Nie mając pojęcia kto jest tutaj „dobry” a kto „zły”, Walker działa impulsywnie i przez większość gry niezwykle chaotycznie. W ogóle można podczas zabawy odnieść wrażenie, że opowieść ma kilka poważnych dziur, wszystkie je zalepiają jednak dwie wersje zakończenia i epilogów. I chociaż fabuła pozwala domyśleć się pewnych spraw, to finał zrobił na mnie spore wrażenie, zostawiając w niepewności kto tak naprawdę był czarnym charakterem w grze… ale więcej nie zdradzę, bo to trzeba przeżyć samemu.

Niespełnione obietnice
Przy całej tej złożonej i naprawdę wciągającej opowieści zawodzi system wyborów moralnych, którym twórcy chwalili się przed premierą. Podczas rozgrywki musimy kilka razy podjąć decyzje, od których zależy życie niewinnych. Spodobało mi się, że właściwie każdy z wariantów wydaje się zły, a konsekwencje są tragiczne, kiedy jednak spojrzeć na nie z perspektywy całej gry to tak naprawdę nie mają one większego znaczenia dla przebiegu rozgrywki.

To zresztą nie jedyna z niespełnionych obietnic w Spec Ops: The Line. Znaczną część Dubaju pokryły zwały naniesionego przez burzę piasku – część budynków została nim całkowicie przykryta. Możliwość przestrzelenia szklanego sufitu nad którym zalegają go tony, albo podpory podtrzymującej betonowe przejście wydrążone w ziemi, miała należeć do największych atrakcji gry. Niestety, da się to zrobić tylko w kilku wybranych przez twórców miejscach, na dodatek w ściśle wyznaczonym momencie, np. jedna z szyb była kuloodporna aż do momentu, kiedy uruchomił się skrypt z zadaniem wpakowania w nią serii pocisków. W całej grze zawodzi też bardzo uboga interakcja z otoczeniem. Tylko niektóre zasłony są podatne na zniszczenie, np. te betonowe, podczas gdy fotel w hotelowym holu stanowi bezpieczne schronienie nawet przed pociskami z wyrzutni RPG. Absolutnym przeciwieństwem są etapy kiedy Walker siedzi za celownikiem karabinu w helikopterze i krąży nad miastem niszcząc biurowce – kawałki szkła sypią się na wszystkie strony, a pociski szatkują elementy wystroju wnętrz oraz wyginają elementy stalowych konstrukcji. Można było? Można.

Więcej i lepiej można też było zrobić w temacie oprawy graficznej. Widok na przykryte górami piasku, błyszczące w słońcu drapacze chmur po prostu zapiera dech w piersiach. Wrażenie robią też niektóre wnętrza, jak rozświetlone tysiącami świec podziemia luksusowego hotelu, w którym schronili się cywile, kanały pełne rozkładających się zwłok, czy ulica rozpalona w ogniu po wybuchu pocisków fosforowych. W oczy kłują za to nijakie przerywniki filmowe zrobione na silniku gry, zwłaszcza animacje ruchów i twarzy postaci z głównym bohaterem włącznie. Za często trafiamy też do bliźniaczo do siebie podobnych scenerii we wnętrzach kolejnych hoteli i biurowców. Grając we wczesną wersję gry na Xboksie 360 doświadczałem również sporych problemów z doczytywaniem tekstur, których najwyraźniej nie uniknięto także w pełnej wersji. Na PlayStation 3 zdarzały mi się momenty, że mijało około 5 sekund zanim płaskie i szare modele pokryły się teksturami i filtrami odpowiedzialnymi za „chropowatość” powierzchni. O ile jeszcze na tego typu problemy techniczne zawsze można przymknąć oko, kiedy rekompensuje je opowieść i dynamiczna akcja, tak ogromnym niedopatrzeniem i błędem twórców było zaprogramowanie mechanizmów „znikania” zabitych przeciwników w ten sposób, że najczęściej rozpływają się one w powietrzu jeszcze na naszych oczach.

Podsumowanie
Masa uproszczeń, niedopatrzeń, błędów i wpadek sprawia, że Spec Ops: The Line, chociaż pod względem nastroju i fabuły jest grą ocierającą się o geniusz, to w całości nie wybija się ponad przeciętność. W bardziej „gorącym” okresie na rynku, tytuł ten pewnie przeszedłby bez większego echa, ale na wakacyjną posuchę większych premier nadaje się znakomicie.

Ocena: 7.5

Plusy:
- wciągająca, „dorosła” fabuła ze świetnym zwieńczeniem
- nastrój i emocje targające graczem
- widok zniszczonych drapaczy chmur wystających z gór piasku
- dynamiczna akcja na przyzwoitym poziomie trudności
- etapy na pokładzie helikoptera

Minusy:
- masa niedoróbek, uproszczeń i kompromisów
- niewielki wpływ decyzji podejmowanych podczas rozgrywki na jej przebieg
- niedopracowana, momentami wręcz brzydka i przestarzała grafika
- sztuczna inteligencja kompanów i ubogie możliwości wydawania im rozkazów
- o multiplayerze nie da się powiedzieć więcej niż: „jest taki jak wszędzie” 

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
środa, 22 sierpnia 2012, 21:54   siekacz194

Gra po prostu wyśmienita ! Fabuła epicka, grafika również dobra a na malutkie wady typu problemy z osłonami człowiek nawet nie patrzył. Do tej gry trzeba znać angielski b.dobrze inaczej nie podchodźcie do niej :) Trzeba zrozumieć teksty bohaterów, trzeba się wczuć w Walkera. Mnie najbardziej w pamięć zapadła scena spalonego żołnierza 33div. "Chcieliśmy tylko pomóc". Jak dla mnie 10/10 i oby więcej takich gier wychodziło. Naprawdę polecam !

piątek, 3 sierpnia 2012, 0:57   soska66

@Dzihad4ever
Glowie sie i glowie i nie potrafie zrozumiec jak mozna za ciekawe uznac wylacznie zakonczenie???!!! Przeciez zakonczenie gry jest zwienczeniem caloksztaltu fabularnego, wyjasnieniem i punktem kulminacyjnym calej historii. Nie funkcjonuje jako cos odrebnego! Albo cala fabula i w konsekwencji final historii jest ciekawy albo nie.
Co do &039;nic specjalnego&039; - a sceneria? Opustoszaly, zniszczony, cuchnacy smiercia i zasypany piaskiem Dubai? Halo? Czegos podobnego jeszcze nie bylo

czwartek, 2 sierpnia 2012, 20:14   DUSTDEVIL

Do tej gry trzeba dorosnąć, fabuła jest zbyt poważna żeby gimbus ją zrozumiał. Apeluję do wszystkich 14 latków, którzy piszą, że fabuła jest nudna itp. - Nauczcie się angielskiego na dobrym poziomie, dorośnijcie, przeczytajcie "Jądro ciemności" i dopiero wtedy dajcie tej grze szansę. Gwarantuję, że jeśli podejdziecie do tej gry z odrobiną refleksji to zrozumiecie co mam na myśli mówiąc "gra złamała moją pewność siebie w słuszność mych decyzji"

czwartek, 2 sierpnia 2012, 20:14   DUSTDEVIL

Najbardziej mi się spodobało, że na początku jak wydajemy rozkazy to słyszymy profesjonalne "Snipe this target", a pod koniec gry bohater wrzeszczy dzikim głosem "I need him fu**ing dead!". Mały detal, a świetnie pokazuje zmiany w psychice bohatera.

czwartek, 2 sierpnia 2012, 20:14   DUSTDEVIL

W ciągu 8 godzin z SO:TL złamałem więcej konwencji i popełniłem więcej zbrodni wojennych niż za całą 17 letnią karierę gracza :) Mocne nawiązanie do "Jądra Ciemności", smutna fabuła, która wciągnęła mnie bez reszty. Do tej pory nie mogę się pozbierać, ponieważ końcówka po prostu złamała moją pewność w słuszność działań jakie zrobiłem w grze. Grałem bez lektorów i polskich napisów i klimat gry jest WSPANIAŁY!

czwartek, 2 sierpnia 2012, 9:42   Dzihad4ever

Gra taka sobie, oprócz ciekawego zakończenia to nic w niej specjalnego nie ma.

sobota, 28 lipca 2012, 10:14   Diux

Całkiem fajnie sie gra... szkoda tylko że nie ma PL :P

środa, 11 lipca 2012, 20:50   Gazpacho

Przeszedłem ją tydzień temu, polecam grę jeśli chcecie czegoś bardziej... hmm... porządnego i interesującego. W jednej z ostatnich misji znudził mi się sam gameplay ale wciąż chciałem wiedzieć co stanie się z bohaterem, nie będę spoilerował. Krótko - zagrajcie a nie pożałujecie :)

poniedziałek, 9 lipca 2012, 18:00   kocure21

Dobra gra ukończyłem ją i jestem miło zaskoczony zakończeniem. Gafika też jest dobra i nawet na moim starym PC poszła na full bez przycinki najmniejszej (jedynie to koło 1 minuty wczytywało poziomy) ogólnie to jestem zadowolony z gry.

poniedziałek, 9 lipca 2012, 11:20   Knockers

Dostrzegam potencjał na bycie kultową grą w którą praktycznie nikt nie zagrał. Nieźle.

O autorze

CD-Action

Podobne newsy

Artykuły

Zainteresowani wiedzą już zapewne, że nowy Baldur nie będzie miał wiele wspólnego ze starym. Czy fan serii powinien zatem chwycić za Karsomira i z nabożną pieśnią w sercu ruszyć na siedzibę Lariana? A może jednak po 12 miesiącach we wczesnym dostępie udało się stworzyć coś, co przekona niedowiarków?

Komentarzy:
26

Przyniosłam w plecaku trochę Nintendo, trzecią część To the Moon oraz ostatnią grę twórców No Man’s Sky. Smacznego! 

Komentarzy:
1

Jeszcze ciągle się łudzę, że zasnął…

Komentarzy:
4

Przez 17 lat swej historii seria Far Cry zasłynęła między innymi pamiętnymi antagonistami. Przy okazji premiery „szóstki” warto zarówno zapoznać się z brylującym w niej Antónem Castillo, jak i przypomnieć sobie jego barwnych poprzedników ze starszych odsłon.

Komentarzy:
8

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z