Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

HITDungeon Siege 3 - recenzja

CD-Action środa, 6 lipca 2011, 10:34 Recenzja
Dungeon Siege III
Dungeon Siege III

Do starożytnego grobowca niespodziewanie wpada apetyczna, wciśnięta w gorset pannica. Ledwie wzbity wysokimi obcasami kurz osiada na jej pończochach, a już z mroku wyłaniają się ożywieńcy. Dziewczyna błyskawiczną salwą z garłaczy posyła ich z powrotem w ciemność. Po chwili do krypty doczłapuje zdyszany, gderający starzec. „Aj-waj... nie tak się... psia mać... lochy oblega!” - wstrząśnięty biadoli Monk

Dungeon Siege III
Dungeon Siege III

 

Dungeon Siege III
Platformy: PC, PS3, X360
Data premiery: już jest

Grafomania na bok. Najnowszy Dungeon Siege, inaczej niż w przypadku poprzednich części, nie został wydany przez Gas Powered Games i Chrisa Taylora. Tym razem w roli autora wystąpiło Obsidian Entertainment oraz Richard „Nie-Jestem-Krewnym-Chrisa-Dajcie-Mi-Spokój” Taylor. I choć twórcy poprzednich odsłon pomagali jako doradcy, a DS3 to nadal hack'n'slash, gra się zupełnie inaczej.

Ech, Ehb

Po raz kolejny jednak ratujemy cierpiące na nadmiar Złych Lordów nieszczęsne państwo Ehb. A raczej to, co z niego zostało – po dokonanym trzydzieści lat wcześniej królobójstwie rozdarła je wojna domowa. Kolejne obszary kraju są zajmowane przez armie fanatycznej buntowniczki, Jayne Kassynder, siły wierne niepełnoletniej królowej Roslyn gwałtownie topnieją. Nawet członkowie niegdyś szanowanego, elitarnego 10. Legionu to dziś znienawidzony gatunek, skrajnie zagrożony wyginięciem. To właśnie jednym z nich będzie nasz bohater. Choć brzmi to jak miks wątków pierwszego Dragon Age'a i obu Wiedźminów (jest nawet Dziwny, Wieszczący Chłopiec), historia potrafi wciągnąć. Rozwija się wartko, nieraz zaskakuje i wieńczy ją porządne, soczyste zakończenie.

Największą niespodzianką jest wprowadzenie do serii pewnej dozy nieliniowości, wykraczającej poza zmianę porządku wykonywania zadań. Za pomocą mocno nieraz rozbudowanych dialogów (następna nowość!) będziemy decydować o życiu istotnych dla fabuły postaci czy rozstrzygać konflikty interesów pomiędzy NPC-ami. Wpływ takich wyborów na właściwą rozgrywkę jest mocno ograniczony, zawsze jednak miło usłyszeć coś świeżego czy obejrzeć zmodyfikowane zakończenie.

Of Steamworks and Magick Obscura

Od wydarzeń znanych z poprzednich części minęło grubo ponad sto lat, przy czym widać, że mieszkańcy Ehb tego czasu nie zmarnowali. W efekcie w grze możemy się natknąć na liczne przykłady technologii, której bliżej do klimatów steampunkowych niż  fantasy typowego dla pierwszych dwóch cześći Dungeon Siege. Jest więc broń palna, maszyny parowe i kroczące roboty zwane automatonami. Wciąż daleko temu do Arcanum, ale miasto Stonebridge i ulokowana pod nim huta ze strajkującymi cyklopami (!) przywodzi na myśl Tarant z produkcji Troiki. Reszta świata jest bardziej klasyczna – lochy i jaskinie umieszczono w lasach, w ośnieżonych górach czy na bagnach. Trzecia odsłona Dungeon Siege łamie i inną tradycję serii – nie wygląda jak wydana o dwa lata za późno. Czy to wionąca rozkładem piwnica, czy smagany wiatrem górski szlak – otoczenie cieszy oko i imponuje starannością wykonania. Z pewnością radowałoby to jednak bardziej, gdyby nie irytująca kamera, pozwalająca jedynie obserwować postacie z góry, z dwóch sztywno ustalonych wysokości.

Szkoda też, że udostępniane graczom ścieżki są bardzo wąskie i praktycznie nie pozwalają na nadprogramową eksplorację – króciutkich korytarzy z dodatkowymi skarbami liczyć nie sposób. W rezultacie wędrówka przypomina czasem bezmyślne dreptanie jedynie słuszną ścieżką jak w jakimś „nowoczesnym” FPS-ie. Tym samym nie stanowi problemu ograniczenie nawigacji do niewielkiej minimapy w rogu ekranu, choć dla leniwych przygotowano też system „bąbelków wskazujących drogę”. Zachowano przy tym charakterystyczną dla DS-ów „ciągłość” świata – zmieniając obszary, nie napotykamy plansz ładowania.

Krug i driada wychodzą z baru...

Efektem ubocznym wspomnianej rewolucji przemysłowej były najwyraźniej poważne zmiany w strukturze rasowej królestwa. Nie spotkamy już driad, krasnoludów czy krugów – w świecie dominację przejęli ludzie (nieraz występujący w konfekcji wiktoriańskiej). Ta zmiana tyczy się też przeciwników – wyłączywszy pająki, absurdalnym rag-dollem bawią truchła niemal bez wyjątku istot humanoidalnych, czy to uprzednio żywych, czy nieumarłych. Powraca chociażby dyżurne Zło królestwa – żołnierze Azunitów.

W Dungeon Siege nie mogło zabraknąć odpowiednio licznej czeredy bossów. „Trójka” ma ich pod dostatkiem – zarówno tych będących po prostu napompowanymi jednostkami szeregowymi, jak i okazyjnie wymagających opracowania indywidualnych taktyk i użycia zręcznych palców, wprawionych w „konsolowym” łojeniu wrogów. Ci drudzy pozostają w zauważalnej mniejszości, a i tak – z paroma wyjątkami – nie zachwycają. Jak na grę o charakterze konsolowym (o czym jeszcze za chwilę) ograniczenie się do mechaniki „don't stand in fire” to trochę mało.

Anjali i Pozostali

Śmierć powyższemu tałatajstwu niesie czterech bohaterów. Niestety, na stworzenie postaci nie mamy żadnego wpływu – można jedynie wybrać jedną z już gotowych oraz korzystać z usług dowolnej innej (napotkanej w toku rozgrywki) w charakterze niekontrolowanego pomocnika. Zapomnijcie o prowadzeniu dziewięcioosobowej kompanii z „jedynki” czy chociażby usługach dzielnego muła – ten powraca tylko w formie easter egga, za który PETA by twórców wybatożyła.

Jest więc drewniany rycerzyk Lucas, pochodząca, sądząc po akcencie, z Europy Środkowo-Wschodniej broniopalna elegantka Katarina oraz Reinhart, mag wspierający się technicznymi ustrojstwami. A także bijąca wszystkich na głowę pomysłowością wykonania i frajdą płynącą z rozgrywki Anjali. Jako Archon może w dowolnej chwili przybierać formę płomiennowłosej istoty spopielającej wokół siebie wszystko i wszystkich, zaś jako człowiek wyjątkowo skutecznie rozstawia po kątach wrogów za pomogą laski.

Doradca zawodowy

Bohaterowie dysponują również dodatkowymi trybami działania – Lucas zastąpi miecz i tarczę oburęcznym żelazem, Katarina chwyci za muszkiet, Reinhart przerzuci się na inny rodzaj magii. Na każdy z trybów, oraz na aktywowany spacją tymczasowy blok, przypadają po trzy umiejętności, odblokowywane stopniowo w trakcie gry. Zdecydowanie mogłoby być ich więcej. I to mimo faktu, że każdą można wzbogacić o inne efekty, a odpowiednio częste ich używanie pozwala na kosztowne użycie „wzmocnione”. Możliwości rozwoju finalizuje lista dziesięciu pasywnych talentów na postać, również udostępnianych co pewien czas.

Podczas rozgrywki nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że gra ma mnie za kompletnego idiotę. Jakby mało było ograniczonego rozwoju postaci, to jeszcze ekran awansu wyskakuje automatycznie zaraz po „dingnięciu”. I albo wykorzystasz przydzielone punkty tu i teraz, albo nie ruszysz dalej. Żadnego odkładania punktów na później, żadnej swobody. Dobrze chociaż, że „rozwijać” można też awansujących równolegle z nami pomocników.

Koledzy, koleżanki

Rola tychże jest nie do przecenienia – zwłaszcza bohaterowie „dystansowi” mogą mieć problem, gdy zostaną otoczeni i wystrzelają się z Focusa (coś na kształt many). Komputerowy towarzysz działa całkiem zmyślnie, a gdy padniemy, szybko podbiega i usiłuje nas „ocucić” (po kilku sekundach stawia na nogi z połową punktów życia). Łatwość wskrzeszania zawsze była charakterystyczna dla Dungeon Siege, przy czym w najnowszej odsłonie przydaje się ona dużo bardziej – do momentu zdobycia lepszego sprzętu i zaklęć gra bywa irytująco ciężka.

Krwiożerczy bagaż

W szybkim „uczłowieczeniu” poziomu trudności pomaga sypiące się tonami ze skrzyń i ciał poległych uzbrojenie. Za wyjątkiem biżuterii jest ono zawsze przypisane do którejś postaci, aczkolwiek daję głowę, że „losowe generowanie” to bzdura. Jakim bowiem cudem 75% wszystkich wypadających przedmiotów było przeznaczonych właśnie dla „mojej” Anjali, podczas gdy ekwipunek towarzyszącego mi Lucasa mogłem wymienić niemalże wyłącznie dzięki wizytom w sklepie?

Przedmioty opisane są szeregiem statystyk, zarówno typowo pasywnych (zręczność, wola itd.), jak i dodających ciekawsze efekty, np. szansa na spowodowanie krwawienia czy wyssanie życia. Tempo ich rotacji jest zadowalające – w przeciwieństwie do braku możliwości jakiejkolwiek modyfikacji. Co ciekawe, w grze brak przedmiotów „używalnych” w rodzaju mikstur leczniczych – tu każdy ma jedynie swój własny czar leczący.

Siekierą, motyką – łup, rąbanka

Walka w Dungeon Siege III jest mocno zręcznościowa. Konieczne jest nieustanne pozostawanie w ruchu, aktywne blokowanie i uniki – brak znanej z poprzednich części aktywnej pauzy. Zdolności odpalane są w kierunku, w którym aktualnie zwrócony jest bohater, choć jest to namierzanie „wspomagane”. Starcia charakteryzuje przy tym wielka widowiskowość – wszechobecny ogień, płonące trupy szybowce i szalejąca ze swą lagą Anjali wystarczyły, bym bez znudzenia obserwował ją w dzikim tańcu przez kilkanaście godzin potrzebnych do przejścia gry.

Tym, co psuło nieco radość ze świetnie animowanych ruchów postaci, było skopane sterowanie. O ile bowiem do niemożności zbierania przedmiotów i interakcji z czymkolwiek za pomocą myszy da się przyzwyczaić, o tyle do konieczności wykorzystywania skrótów obejmujących nawet trzy (!) klawisze naraz – już nie. Żeby było weselej, sterowania zmienić nie można, co do podpięcia pada motywuje podwójnie.

Konsoleta

O konsolowym charakterze tytułu świadczy także chociażby interfejs – dla wyznawców padów bardzo wygodny i czytelny, dla wiernych komputerowej myszy – już niekoniecznie. Dość powiedzieć, że możliwość zmiany ekwipunku mojego towarzysza dostrzegłem dopiero po kilku godzinach – służący do tego przycisk był zwyczajnie zbyt niepozorny.

Cóż, okna interfejsu ewidentnie przystosowano do przerzucania na ekranach telewizorów, gdzie seria dopiero debiutuje. Najbardziej jednak razi system save'ów – można je wykonać tylko w wyznaczonych punktach. Są porozmieszczane w miarę gęsto, jednak skorzystanie z nich oznacza z reguły, że większość wybitych kreatur właśnie wstała z martwych. Pomysł oczyszczenia części korytarza i zapobiegawczego powrotu do punktu zapisu jest więc bezsensowny.

Uch, och...

Nowa gra studia Obsidian to zarazem świetny hack'n'slash i kiepski Dungeon Siege. Intryguje fabułą, zaciekawia światem i wciąga, sprawiając, że wciąż chcemy przedzierać się przez kolejne wrogie zastępy, podnosząc i mierząc coraz to nowe magiczne pantalony. Jednocześnie jest produkcją adresowaną głównie do posiadaczy konsol i tak bardzo różni się od poprzednich części, że tytuł Dungeon Siege jakoś średnio do niej pasuje. Dla mnie to właśnie możliwość sterowania i rozwijania całej drużyny niczym w Icewind Dale wyróżniała serię na tle innych action RPG. Jak zresztą można mówić o obleganiu lochów, gdy steruje się w zasadzie dwójką bohaterów? To trochę tak, jakby John Rambo III chciał wespół z jednym kolegą otoczyć całą armię. Hm, chociaż...

Ocena: 8.0

-----

Plusy:

  • po części nieliniowa, absorbująca fabuła
  • miła dla oka rozwałka
  • wciąga

 

Minusy:

  • ograniczony rozwój postaci
  • kierowanie tylko jednym bohaterem
  • sterowanie, praca kamery
  • co-op to niewypał

 

----

Wymagania wersji PC:  Windows XP/Vista/7 Procesor 2,5 GHz 1,5 GB RAM Grafika: 256 MB, SM 4.0

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
sobota, 5 listopada 2011, 19:42   zhpzhp

A ja powiem, ze takie oceny sa spowodowane ogolnym zanizeniem standardow w branzy. Gracze ktorzy pamietaja lata np 1996-2003, pamietaja jak kiedys dopracowywane byly gry, nie bylo dlc i miliona patchy, Dzisiaj ogolne produkcje sa bardzeij casualowe, moim zdaniem przez to, ze nastapila konsolizacja i walenie wzsytkiego na jedno koptyo. Kiedys inne gatunki krolowaly na pc i inne na konsolach, dzisiaj sprowadza sie wszystko do pimpowania grafy zeby sprzedawac sprzet a nie tytul. Dziekuje.

wtorek, 19 lipca 2011, 21:48   matej27031995

Ta gra ma fajną fabułe ale rozczarowuje jej wykonanie.Wolałem kierować drużyno postaci jak to było w poprzednich częściach

środa, 13 lipca 2011, 20:16   tonyrip

jak ci nie udźwignie, jak dla mnie to ta gra niczym nie powala, h&S w rpegowej piżamce. Jest tam jedna rzecz która mi się podoba zmiana Formy przez tą dziewczynę.

środa, 13 lipca 2011, 19:49   temptation

Zauważyłem powrót czasów, w których miernota dostaje 8/10.

sobota, 9 lipca 2011, 20:58   Quan496

Nie wiem jak na PC, bo mój blaszak niestety już nie udźwignie tej gierki, ale w demko z PS Stora grało się bardzo przyjemnie, pomimo tego, że to już nie jest to co pierwsze części.

sobota, 9 lipca 2011, 0:02   Sabi

Prywatnie cieszy mnie tylko, że nie jestem odosobniony w ocenie tej gry - i tutaj, i gdziekolwiek indziej, gdzie czytam opinie graczy - każdy twierdzi, że gra to gniot. Zabawnie wygląda to w porównaniu do ocen "oficjalnych", nie tylko w CDA, gdy człowiek przyjrzy się grze na metacritic - z recenzji 72/100. Wg użytkowników - 43/100, przy 58 negatywnych.

piątek, 8 lipca 2011, 21:53   CzlowiekKukurydza

@Fanatik Ja pograłem w demo i stwierdziłem, że to nie hack&039;n&039;slash oraz, że sterowanie i interfejs są skaszanione. Rozkłada mnie podsumowanie i ocena. Z takimi minusami (co-op skopany, a gra była robiona z myślą o nim; rozwój postaci słaby - w takiej grze rozwój postaci to podstawa przecież; sterowanie i kamera - bez komentarza; kierowanie tylko jednym bohaterem - czyli krok wstecz w serii) powinno być 2/10.

piątek, 8 lipca 2011, 17:26   Fanatik

Pograłem w demo i stwierdziłem, że to nie jest już DS. Szkoda marki tylko.

piątek, 8 lipca 2011, 15:43   KesiL

To jest zbieranie kasy na fajnym Dungeonie Siege&039;u to jest gniot i beznadzieja. Liczyłem na kolejnego DS a tym czasem otrzymałem grę KONSOLOWĄ, z kilkoma wzmiankami do poprzednich DS i brakiem edytora postaci.
Beznadzieja i żal za kupno od razu się budzi. Nie rozumiem oceny w CDA i tutaj. To zasługuje góra na 6 a nie 8 ...

piątek, 8 lipca 2011, 11:26   Antimasterplan

Pograłem w demo (jest na steam) - gra w moim odczuciu, choć solidnie wykonana - nijaka jak makaron z kluskami w oleju..., a jeżeli zaopatrzyliście się już w nowe CDA - przeczytajcie w recenzji "W co-opie gorzej" (czerwona ramka)...mało z krzesła nie spadłem...

O autorze

CD-Action

Podobne newsy

Games with Gold: Obiektywnie(*) o listopadowych grach

News
czwartek, 29 października 2015

games-with-gold-obiektywnie-o-listopadowych-grach Od przyszłego miesiąca, w związku z wprowadzeniem wstecznej kompatybilności, posiadacze XBO będą mogli ograć dwa dodatkowe tytuły. W ramach Games with Gold Microsoft udostępni użytkownikom Pneuma: Breath of Life, Knight Squad, DiRT III i Dungeon Siege III. Dla niektórych z Was może to być mocny zestaw, ale inni uznają go za słaby.

Komentarzy:
41

Artykuły

Tym, co sprawia, że Farming Simulator rok po roku przykuwa do monitorów setki tysięcy graczy na wiele tygodni, jest nie tylko wciągająca rozgrywka. Równie duże znaczenie ma społeczność zgromadzona wokół produkcji – i tworzone przez nią mody. Bardzo dużo modów. 

Komentarzy:
3

Ponad pół miliona egzemplarzy pudełkowych sprzedanych od 2012 roku w Polsce, ponad 100 tysięcy wiernych fanów nad Wisłą i społeczność żywo wymieniająca się doświadczeniami. To nie FIFA ani Call of Duty, to Farming Simulator.

Komentarzy:
2

Duży, szybki, z LED-ami i obsługą G-Synca. Nowy monitor LG świetnie nadaje się do grania.

Komentarzy:
10

Firma Vault-Tec zaprojektowała i zbudowała 122 schrony przeciwatomowe zwane kryptami. Oficjalnie miały one stać się schronieniem dla całej populacji USA, w praktyce dostali się do nich nieliczni wybrańcy, których szczęśliwcami bynajmniej nazwać nie można.

Komentarzy:
26

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z