4
15.04.2024, 08:00Lektura na 1 minutę

Były szef Blizzarda chciałby, żebyśmy zostawiali sowite napiwki twórcom gier

Wyobraźcie sobie świat, w którym ktoś płaci za Skull and Bones w podstawowej wersji 100 dolarów, bo zostawił napiwek. W Blizzardzie to mają łeb.


Krzysztof „Gwint” Jackowski

Blizzard – obecnie jeden z największych agregatów patologicznych praktyk w branży gier wideo. Wystarczy przytoczyć chociażby historię ze zmianą regulaminu Battle.netu w Stanach Zjednoczonych – tam firma blokowała jakąkolwiek możliwość sądowego dochodzenia swoich praw. Jeśli to nie wystarczy, to jeszcze wspomnę o tworzonym od 6 lat survivalu, który ostatecznie anulowano

Teraz kolejna persona, jeszcze do niedawna ze szczytu korporacji, zachwyciła niezwykle „błyskotliwym” pomysłem. Były prezes Activision Blizzard, Mike Ybarra, podzielił się ze światem swoimi przemyśleniami. Marzy mu się bowiem wprowadzenie możliwości zostawienia twórcom gry napiwku. Po ukończeniu kampanii moglibyśmy mieć taką możliwość w podzięce za dostarczenie dobrej jakościowo produkcji. Oczywiście musiał pojawić się w tym przypadku argument Baldur’s Gate’a 3.

Gry coraz częściej sięgają pułapu cenowego 70 dolarów. Star Wars: Outlaws będzie te koszty wynosić na nowy poziom. W świecie ogromnych cen i niewspółmiernego wzrostu jakości tych dzieł takie stwierdzenia wydają się być jedynie zagrywką pod zrobienie szumu medialnego. Odpowiedzi na wpis nie trzeba specjalnie komentować, ponieważ wszyscy domyślamy się, z jaką reakcją spotkały się rewelacje Ybarry. Zostawię was tylko z moim ulubioną ripostą.


Czytaj dalej

Redaktor
Krzysztof „Gwint” Jackowski

Beznadziejnie zakochany w Dead Space i BioShocku. W gry wideo gram, odkąd byłem mało rozgarniętym bobasem, i planuję robić to do końca. Wydałem 460 złotych na Diablo IV i do teraz tego żałuję. Jak ktoś chce zagrać w jakiegoś multika na Xboksie, to ja bardzo chętnie.

Profil
Wpisów375

Obserwujących4

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze