Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

HITRecenzja - Red Dead Redemption (X360)

Hut wtorek, 8 czerwca 2010, 16:55 News
Red Dead Redemption
Red Dead Redemption

Kto już kupił, ten jest szczęściarzem. Kto jeszcze nie zdobył (a to możliwe, bo np. liczbę egzemplarzy, jakie trafiły w Polsce do Empików można policzyć na palcach rąk drużyny piłkarskiej) musi zadowolić się recenzją. Red Dead Redemption - "gra idealna"?

Red Dead Redemption
wersja testowana: Xbox 360, j. ang
Wydawca: Cenega
oficjalna cena: 239,00 zł


Red Dead Redemption to, mówiąc najprościej na świecie, „GTA na Dzikim Zachodzie”. Dokładniej: „GTA IV na Dzikim Zachodzie”, bowiem to po tej grze kowbojski sandbox studia Rockstar odziedziczył silnik, system animacji Euphoria, a także dużo rozwiązań dotyczących rozgrywki. Jednocześnie to „GTA IV...” dopracowane, wypieszczone, poprawione pod niemal każdym możliwym względem i jako pakiet, czyli to, co dostajemy w pudełku z grą, bardziej rozbudowane.

Bohaterem gry jest John Marston, niegdyś pierwszej wody bandzior, herszt szajki terroryzującej Dziki Zachód wtedy, gdy był on rzeczywiście Dziki; dziś spokojny mieszkaniec jednego z wielkich miast wschodniego wybrzeża USA. Sielankę, którą udało mu się zbudować, psują agenci rządowej organizacji do walki z przestępczością, którzy stawiają przed nim ultimatum: albo sam wyeliminuje członków swojej bandy, albo nigdy więcej nie zobaczy żony i dziecka. Chcąc nie chcąc ten były przestępca staje po stronie prawa i wyrusza na amerykańsko-meksykańskie pogranicze, by tu złapać swoich kolegów z poprzedniego życia.

Być jak John Ma... rston
Trochę się obawiałem, czy specjaliści od podpatrywania współczesnego świata i popkulturowych nawiązań poradzą sobie z materią zupełnie inną i mniej podatną na najróżniejsze „puszczanie oka”, ale Dan Houser, główny scenarzysta wszystkich gier Rockstara, po raz kolejny stanął na wysokości zadania. W jego głowie powstali zapadający w pamięć, charakterni i wygadani bohaterowie, którzy pasują jak ulał do westernowej konwencji, a jednocześnie nie są tak jednowymiarowi i „oczywiści”, jak to często w kinowych odsłonach tego gatunku bywa.

Największą gwiazdą tej produkcji jest jednak John Marston. Po długiej liście bohaterów, za których wygląd lub to, co i jak mówią, musiałem się wstydzić (patrz: Ezio z Assassin’s Creed II, Rico z Just Cause 2, ostatni Książę z Prince of Persia: Zapomniane Piaski), to heros, którym naprawdę chce się być. Jest twardzielem wrażliwym na ludzkie sprawy, który kieruje się własnym, niezłomnym kodeksem moralnym i który jak powie, to powie, i nie sposób się z nim nie zgodzić. Jest lepszy nawet od Nico Bellica, a to już komplement z najwyższej półki – no, ale kto mógłby przebić Rockstar Games jeśli nie... Rockstar Games?

Dziki sandbox
Oceniając sandboksa, warto zawsze skoncentrować się na kilku sprawach. Przede wszystkim – świecie gry. W tym przypadku mamy do czynienia z kilkoma prowincjami amerykańskiego pogranicza, a więc z terenem zasadniczo dość monotonnym, zarośniętym trawą, niskimi krzakami, okazjonalnymi drzewami i kaktusami (nieco odmiany przynoszą „górskie” sekwencje, w których jest nawet śnieg). Mimo to ekipie Rockstar San Diego udało się stworzyć wirtualną krainę, której każdy zakątek wygląda trochę inaczej, która imponuje krajobrazami i każe raz na jakiś czas zatrzymać się w miejscu, by przyjrzeć się temu, co znaczą słowa „dziewicza natura”.

Jednocześnie jest to wirtualny świat, w którym co chwila jest co robić. Co prawda w praktycznie każdym momencie gry aktywne są góra dwie-trzy główne misje, ale cały czas na wyciągnięcie ręki są inne, poboczne działania. Część z nich to normalne questy zlecane przez tzw. strangers, przypadkowych mieszkańców, którzy proszą o wykonanie jakiegoś zadania (co można zrobić w dowolnym momencie, akurat wtedy, gdy przejeżdżamy w okolicy). Część to zdarzenia generowane losowo (np. napad na dyliżans), z którymi Marston może wchodzić w różne interakcje (np. ratując pasażerów przed bandytami). Część zaś to z kolei „okazje” obecne w świecie gry, z których można skorzystać w dowolnym momencie (np. puszczenie się w pościg za przebiegającym w pobliżu mustangiem i złapanie go na lasso).

W samo południe
Ważnym punktem w sandboksach jest system walki, który powinien dawać zróżnicowane możliwości efektownej i skutecznej eliminacji przeciwników – i taki też jest w Red Dead Redemption. Marston może bić się wręcz, także korzystając z noża (choć posługuje się tylko prostymi, mało finezyjnymi ciosami), użyć lassa (doskonałe do ściągania z siodła koniokradów), a także chwycić w dłonie coś z całkiem zróżnicowanego arsenału broni palnej. Jak na western, strzelania jest tu dużo – w trakcie całej gry pada około 500 trupów. Dobrze więc, że ten element Red Dead Redemption działa jak należy. Równie dobrze, że twórcy zdecydowali się na samoodnawialne zdrowie, bo szukanie apteczek nie pasowałoby do tej produkcji ani trochę.

Ponieważ to gra konsolowa, nie obyło się bez najróżniejszych pomocy, z systemem autocelowania na czele, ale tylko dzięki nim można tu w ogóle myśleć o wykonaniu pewnych rzeczy (jak np. strzelanie z grzbietu pędzącego rumaka do innych konnych), a jednocześnie nie sprawiają one wcale, że jest mało „skillowo” (bo tam, gdzie nie trzeba – w zwykłych strzelaninach na nogach – autocelowanie nie działa). Nawet zastosowana tu namiastka bullet-time’u – spowolnienie czasu, które daje graczowi ogromną przewagę nad przeciwnikami – nie „zabija gry”. Tu naprawdę trzeba umieć strzelać!

I jest jeszcze multi?!
Red Dead Redemption ma więc wszystko to, co sandbox mieć powinien, i... dużo, dużo więcej. Wiele mówi się o tym, ile powinny trwać współczesne gry i co powinny dawać za całkiem wysoką cenę ich zakupu, ale pod tym względem mało kto może konkurować z produkcjami Rockstara. Główny wątek fabularny to zabawa na kilkanaście godzin, a uczestnictwo w zadaniach pobocznych (o wielu z nich nawet nie napiszę z braku miejsca) to drugie tyle. Łącznie mamy więc minimum 30 godzin pasjonującej rozgrywki, a do tego dochodzi tryb multiplayer, rozbudowany jak w żadnej innej grze Rockstara.

Każdą rozgrywkę w sieci rozpoczyna się w tzw. Free Roam, czyli po prostu w świecie gry, w którym można wziąć udział w kilku akcjach (np. atakach na kryjówki gangów złożonych z botów), wymyślić sobie coś samemu (np. wyścigi od kaktusa do skały), a także rozpocząć jeden z gotowych, zaprojektowanych przez twórców meczów (czy to polegających na zbieraniu złota, czy na zwykłych strzelaninach). Całe multi oparte jest na systemie punktów doświadczenia, których zdobywanie daje dostęp do lepszych broni, wierzchowców (początkowo naszym „człapakiem” jest osiołek), ubrań i trybów – a to kolejne kilkadziesiąt godzin zabawy.

Maksymalnej nie daję tylko dlatego, że jest w Red Dead Redemption trochę bugów, technicznych niedoróbek chyba po prostu nieuniknionych w tak ambitnej grze z tak otwartym światem i taką swobodą rozgrywki. Część z nich to niedociągnięcia typowe dla sandboksów (przenikanie obiektów; obijanie się o siebie postaci; urywanie dialogów, gdy wydarzy się coś, co bohater musi szybko skomentować), część to bugi na tyle zabawne, że pojawiła się nawet teoria spiskowa mówiąca, że to celowy zabieg twórców (więcej o nich TUTAJ), ale żadne tak naprawdę nie wpływają na satysfakcję płynącą z zabawy. No ale niestety są i je widać, więc pół punktu trzeba odjąć. Co nie zmienia faktu, że nie widzę obecnie na półkach sklepowych żadnej gry, którą byłoby bardziej warto kupić niż Red Dead Redemption.

Ocena: 4,5/5

---
Plusy:
•    doskonały wirtualny świat i mnóstwo rzeczy do zrobienia
•    John Marston to facet (choć naiwniak), którym chciałbym być
•    świetne lub bardzo dobre modele "jazdy" i "strzelania"
•    zaskakująco rozbudowany multiplayer

Minusy:
•    drobne błędy techniczne, nie wpływające na komfrot rozgrywki

 

-------------

Więcej w CD-Action 6/2010

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
czwartek, 10 czerwca 2010, 22:18   Hryniu1292

gra warta uwagi

czwartek, 10 czerwca 2010, 14:24   smd87

"piezola" miało być

czwartek, 10 czerwca 2010, 14:23   smd87

Facet z tego linka IDEALNIE pasuje do pizola. :D

czwartek, 10 czerwca 2010, 12:20   Jazi34

@AkodoRyu idealnie ten filmik obrazuje tego tro.. użytkownika;)

czwartek, 10 czerwca 2010, 12:17   Jazi34

I jeszcze jedno. Jak wystawiłeś ocenę grze w którą nie grałeś??? Mam na myśli patapona.

czwartek, 10 czerwca 2010, 12:15   Jazi34

@AkodoRyu o której wstałeś? Nie ma sensu poświęcac temu użytkownikowi uwagi, gdyż próbuje na siebie zwrócic uwagę... Cóż, pizdol, ty lubisz f2, to zadam ci pytanie- czy w niego grałeś, czy oglądałeś filmik? Tak szczerze.

czwartek, 10 czerwca 2010, 8:48   NIKCZEMNY STOLEC

hehe piezol tu przyszedl wygrac dyskusje :D To jego głowny cel zyciowy - we wlasnych oczach przedstawic sie jako zwyciezce kazdej internetowej dyskusji. Cóż, widać chłopak ma jakieś cieżkie kompleksy skoro jego celem nie jest wymiana argumentów, ale za wszelką cene wyrobienie w swojej chorej jaźni poczucia wygranej dyskusji. To chyba ostatecznie udowadnia, że nie ma sensu z nim dalej gadać, bo nic nigdy do niego nie dotrze...

czwartek, 10 czerwca 2010, 0:58   AkodoRyu

I jeszcze jedno, jeżeli dla Ciebie gra genialna musi być nowatorska, to skąd 10/10 dla Fallouta 2, który jest kalką F1, tylko większą? Co takiego nowatorskiego wnosi TF2, czy FIFA konsolowa? Poprawienie mechaniki to wg. ciebie nic nowego, to tylko rzemieślnicza robota. Wszak RDR robi to samo - bierze znane mechaniki, szlifuje je i poleruje, po czym składa w całość.
Do poniżej: miało być "wyrażaniem tak skrajnych opinii", czy jakoś tak. Zmęczony już jestem i wyszła taka kapa trochę.

czwartek, 10 czerwca 2010, 0:54   AkodoRyu

Od razu odniosłem takie wrażenie, które tylko z czasem się pogłębiało. Tyle, że ty jesteś nawet o krok dalej: on obejrzał film.
A, no i jeszcze gwoli wyjaśnienia: ja się nie jaram grami, bo wypada. Moja ocena GoW III to 7.5/10, bo mi nie do końca podeszła. I nie karzę Ci nazywać gry genialną, tylko przestać pleść głupoty i obrażać ludzi, którym się gra podoba. Tobie ma prawo się nie podobać, chociaż wyrażaniem takiej opinii przed zagraniem tylko się ośmieszasz.

czwartek, 10 czerwca 2010, 0:48   AkodoRyu

Nie ma oceny obiektywnej, pogódź się z tym wreszcie.
Tak, jeżeli będziemy nazywać kamerę słownikiem, będą to robić wszyscy, to maksymalnie w czasie 1-2 pokoleń mówiąc słownik, ludzie będą myśleli o tym, co znamy jako kamera.
Kolejna sprawa: w takim razie obecnie nie da się już stworzyć nic genialnego, bo WSZYSTKO już było. Gdzieś, kiedyś, ale było. Japończycy mieli nawet symulator dyrygenta.
Podsumowując, dla mnie jesteś tym gościem: http:www.youtube.com/watch?v=7osIjYiyARE

Podobne newsy

Red Dead Redemption 2: Jak od czasów GTA V zmienił się silnik RAGE? [WIDEO]

News
sobota, 5 maja 2018

red-dead-redemption-2-jak-od-czasow-gta-v-zmienil-sie-silnik-rage-wideo Lepsze wygładzanie krawędzi, naturalniejsza roślinność, pierwszoligowy system oświetlenia... ale niedzisiejsze filtrowanie tekstur podłoża. Niezastąpione Digital Foundry klatka po klatce rozkłada nowy zwiastun RDR-a 2.

Komentarzy:
7

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Artykuły

Tym, co sprawia, że Farming Simulator rok po roku przykuwa do monitorów setki tysięcy graczy na wiele tygodni, jest nie tylko wciągająca rozgrywka. Równie duże znaczenie ma społeczność zgromadzona wokół produkcji – i tworzone przez nią mody. Bardzo dużo modów. 

Komentarzy:
3

Ponad pół miliona egzemplarzy pudełkowych sprzedanych od 2012 roku w Polsce, ponad 100 tysięcy wiernych fanów nad Wisłą i społeczność żywo wymieniająca się doświadczeniami. To nie FIFA ani Call of Duty, to Farming Simulator.

Komentarzy:
2

Duży, szybki, z LED-ami i obsługą G-Synca. Nowy monitor LG świetnie nadaje się do grania.

Komentarzy:
10

Firma Vault-Tec zaprojektowała i zbudowała 122 schrony przeciwatomowe zwane kryptami. Oficjalnie miały one stać się schronieniem dla całej populacji USA, w praktyce dostali się do nich nieliczni wybrańcy, których szczęśliwcami bynajmniej nazwać nie można.

Komentarzy:
23

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z