1
13.09.2023, 14:59Lektura na 5 minut

Trzyosobowy skład robi fantastyczne RPG. Oto Zoria: The Age of Shattering [JUŻ GRALIŚMY]

Chociaż może wydawać się, że Baldur's Gate 3 pozamiatał w temacie tegorocznych roleplayów, wszyscy dobrze wiemy, że minie chwila i będziemy wypatrywali nowych gier z gatunku. Takich jak Zoria. I chociaż robi ją mikroskopijnej wielkości studio... podczas grania w ogóle tego nie czuć.


Barnaba „b-side” Siegel

Na Gamescomie w hali numer 10 można było zobaczyć najróżniejsze cuda. Było 3D Realms z Phantom Fury, grą w klimacie pierwotnej koncepcji Duke Nukem Forever. Była strefa Retro, w której dało się zagrać w znanego z zamierzchłych czasów Hugo. Był pawilon słynnego humorystycznego portalu 9GAG, gdzie można było spotkać Andrása Arató, czyli Dziwnego Pana ze Stocka we własnej osobie. A naprzeciwko tegoż pawilonu rozstawiło się rodzime Anshar Studios i zaprezentowało grę Zoria: The Age of Shattering(*), dzieło rumuńskiego Tiny Trinket Games.

(*) Gamescomowe demo dostępne jest od niedawna na Steamie.

Zoria: The Age of Shattering na Gamescomie
Zoria: The Age of Shattering

Przyznam, że do Zorii usiadłem z lekkimi obawami. RPG autorstwa trzech osób? Wiem, że nie brakuje wybitnych twórców, bo genialny Project Warlock czy Cultic robione były w trybie „solo”, a za inny nadchodzący shooter, Beyond Sunset, też odpowiedzialne jest trio, ale... mówimy o erpegu! O produkcji z natury złożonej. Miałem już w głowie projekcję sytuacji w stylu: „Koledzy ze studiów realizują licealne marzenie o egranizacji papierowej sesji z podstawówki”. O rany, jak przyjemnie było odpalić ten tytuł i już po paru minutach przekonać się, że kompletnie się myliłem.


Przed wyruszeniem w drogę...

Witajcie w Uram, magicznej krainie, gdzie piękno i równowaga zaczynają przegrywać z piekielnymi hordami, które najechały owe ziemie. My, rzecz jasna, wcielamy się w rolę przywódcy drużyny i ruszamy, by rozprawić się z bestiami oraz szukać nowych przygód. Czy taki zarys fabularny wystarczy, by przekonać weteranów RPG? Mogłoby się wydawać, że nie, ale już od pierwszych chwil witają mnie sensowne rozmowy z enpecami, a od człowieka z Anshar Studios dowiaduję się, że w pełnej wersji czeka na nas około 300 tys. słów w dialogach. A to oznacza, że scenariusz do „chudych” nie należy.

Zoria: The Age of Shattering
Zoria: The Age of Shattering

Po paru minutach zaczynam jednak przeklikiwać się przez rozmowy. Nie z nudy – to Gamescom, tu na wszystko jest zawsze za mało czasu, a ja wolę opowiedzieć wam, jak Zoria działa. Rozgrywkę zaczynamy od wyboru jednej z 10 klas. Ja stawiam na Kleryka i szybko wymieniam kilka punktów nauki na umiejętności ofensywne oraz lecznicze. Chwilę potem orientuję się, że to dobry wybór, bo mój pierwszy towarzysz to typowy tank, któremu przyda się wsparcie medyczne.

Zanim jednak wyruszę w drogę i zbiorę drużynę, krótki rekonesans po twierdzy, w której rozpoczynam demo. Chociaż Zoria: The Age of Shattering stawia na rzut izometryczny, można swobodne obracać kamerę dookoła. Można, a nawet trzeba, żeby odnaleźć się w trójwymiarowej przestrzeni – dostrzec schody, drzwi czy kufry ze sprzętem. W razie czego ratuje nas tryb, który szybko wskazuje klikalne elementy.

5
zdjęć

Po zebraniu gratów i dopasowaniu ich do swojej postaci (broń ma przynależność klasową, więc niektórych przedmiotów po prostu nie da się użyć) zagaduję przywódcę straży i wspólnie ruszamy w bój.


Szybka jatka

I tu zaczyna się crème de la crème Zorii –  walka. Oparto ją na systemie turowym, ale ograniczono misterne planowanie akcji czy nadmierne „okopywanie się” za naturalnymi osłonami (choć to drugie jest możliwe, bo starcia toczą dokładnie tam, gdzie stoimy na mapie – bez przenoszenia nas do jakiejś fikcyjnej przestrzeni bitewnej). Wszystko odbywa się dynamicznie, a rytm walki wyznaczają przede wszystkim umiejętności specjalne. To typ gry, w której od skilli zależy wszystko. Dlatego też każda klasa ma własne drzewko rozwoju z kilkunastoma umiejkami, tak ofensywnymi, jak i defensywnymi, do tego z całą paletą dodatkowych efektów wpływających na status postaci.

Przebieg starcia jest klarowny i przyjemny. Standardowo na każdą turę mamy dwa punkty ruchu, które przeznaczamy na przemieszczenie się lub wykonanie akcji bojowej. Kursor na ekranie pokazuje nam, jak daleko możemy dojść, żeby zużyć tylko jeden punkt, więc obejdzie się bez przykrych niespodzianek. W trakcie walki możemy oczywiście używać flaszki z eliksirami zdrowia i many.


Mieszkanie albo camping

Po bitwie możemy albo iść dalej w świat, albo rozłożyć w dowolnym miejscu obóz. A tak właściwie to samowystarczalną, mobilną wioseczkę. Ponieważ Zoria stawia na żwawe tempo, nie będzie wysyłała nas co chwila do jakiejś osady, bo najważniejsze sprawy załatwimy sami. W otoczeniu karimat i kociołka nakażemy bohaterom nie tylko odetchnąć, ale też zająć się craftingiem czy alchemią.

Zoria: The Age of Shattering
Zoria: The Age of Shattering

Jednocześnie dostaniemy w Zorii własne lokum, które rozbudujemy o nowe komnaty, zgarniając przy okazji bonusowe surowce, przedmioty czy nowe misje. Do tego w naszym domku będziemy mogli wysyłać na misje zbędnych w danym momencie towarzyszy, aby odjęli nam trudu uganiania się za kolejnymi niskopoziomowymi bandytami czy stworami i przynieśli do bazy cenne łupy.

Zoria: The Age of Shaterring zaprezentowała mi się jako mała erpegowa perełka, która stanie się dobrą odskocznią od wielkich, rozbudowanych produkcji – a jednocześnie gra na tyle dynamiczna, że nie pomyślimy: „Nie no, bez 10 godzin wolnego czasu to ja do tego nie usiądę”. Premiera ustalona była na październik, ale po zebraniu opinii z ostatnich tygodni Tiny Trincket oraz Anshar zdecydowały o przesunięciu jej gdzieś bliżej końca tego roku. Twórcy zajmą się w tym czasie pracą nad balansem i usuwaniem bugów. Trzymam kciuki za pełną wersję!

Cieszy

  • dynamiczna walka oparta w całości na skillach
  • praktyczny obóz rozkładany w dowolnym miejscu
  • duży wybór klas
  • wysyłanie członków drużyny na questy

Niepokoi

  • jak będzie wyglądała główna część świata Zorii?


Czytaj dalej

Redaktor
Barnaba „b-side” Siegel

Jestem szefem działów online w CD-Action. O gierkach piszę od 20 lat od gazetki szkolnej i fansite'ów, przez Playa, Komputer Świat Gry, Gamezillę, Gamikaze, Rzeczpospolitą, Gazeta.pl, Pixel, gry.wp.pl, po bycie redaktorem naczelnym Polygamii. Poza grami pielęgnuję kolekcję kilku tysięcy CD, winyli i kaset, piszę recenzje do magazynu Jazz Forum i prowadzę muzycznego peja The Seventies.

Profil
Wpisów137

Obserwujących16

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze