15.05.2024, 12:05Lektura na 5 minut

HTC Vive Mars CamTrack – relacja z prezentacji kosmicznej technologii

Byłem w prawdziwym studiu filmowym. Okazja nie byle jaka – HTC pochwaliło się nową zabawką, która, choć ma rodowód w zestawach VR, powstała, by uzupełnić możliwości fizycznych kamer o funkcję rejestrowania wirtualnego świata.


Grzegorz „Krigor” Karaś

Pomysł jest w gruncie rzeczy prosty w założeniach, ale niesamowity. Zestaw HTC Vive Mars dodaje do kamery nakładkę, która sprawia, że fizyczny plan integruje się z rzeczywistością wirtualną – całość zaś można rejestrować w zupełnie naturalny sposób.


HTC Vive Mars CamTrack – kosmiczny zestaw

HTC Vive Mars CamTrack składa się z kilku elementów. Na początek mamy dwie stacje bazowe – to charakterystyczne kostki znane z zestawu HTC Vive. Pełnią one podobną funkcję jak w przypadku rzeczonego headsetu: emitery, rozwieszone gdzieś na obrzeżach planu o wymiarach maks. 10 × 10 metrów, ustalają pozycję dwóch trackerów. Te ostatnie z kolei to swego rodzaju korony, które zakładamy na kamery, dzięki czemu system potrafi zlokalizować urządzenia.

HTC Vive Mars CamTrack
HTC Vive Mars CamTrack
HTC Vive Mars CamTrack
HTC Vive Mars CamTrack

Trackery pracują w połączeniu z modułami Rover, których w pudełku znajdziemy trzy sztuki. To już wyspecjalizowane urządzenia stanowiące pomost pomiędzy kamerą, wspomnianymi trackerami a resztą systemu, przesyłają bowiem do jednostki centralnej nie tylko dane lokalizacyjne, ale też płynące z kamery informacje dotyczące aktualnych ustawień ostrości, przesłony i zoomu. Innymi słowy, Rover pobiera i podaje dalej wszystkie konieczne dane, które potem mogą być wykorzystywane przez wirtualne silniki produkcyjne.

HTC Vive Mars CamTrack
HTC Vive Mars CamTrack

Centrum systemu stanowi jednostka o nazwie Mars. Zbiera ona i przetwarza wszystkie niezbędne informacje z planu i kamer, a następnie dostarcza je do peceta, gdzie uruchomione jest środowisko produkcyjne oparte na silniku Unreal Engine i platformie Aximmetry. Potem zaś… dzieje się magia.

HTC Vive Mars CamTrack
HTC Vive Mars CamTrack

Wirtualny plan filmowy w praktyce

Plan, na którym pokazywano nam możliwości zestawu, składał się z dwóch części. Pierwszą była jego najnormalniejsza fizyczna forma, czyli w tym wypadku zaaranżowany dach jakiejś kamienicy z odpowiednim wystrojem i rekwizytami. Dalej umieszczono ekran LED o powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych, wyświetlający przygotowaną na pececie wirtualną panoramę miasta, czyli tło dla fizycznego pierwszego planu. W tym wypadku mieliśmy do czynienia z jednym tego rodzaju wyświetlaczem – nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by dołożyć podobny z boku czy wręcz zabudować nimi całą przestrzeń. HTC Vive Mars, dzięki rozpoznawaniu pozycji kamer i odczytywaniu ich ustawień, pozwala zintegrować ze sobą te dwa światy.

HTC Vive Mars CamTrack
HTC Vive Mars CamTrack

Gdy kamera ruszyła, stało się jasne, o co w tym wszystkim chodzi. Na wspomnianym wyświetlaczu LED pojawiła się przygotowana wirtualna scenografia, która uzupełniła tę fizyczną. Co najważniejsze, oba elementy wyśmienicie współgrały ze sobą. Największe wrażenie zrobiło na mnie to, że obraz w tle reaguje na poczynania operatora. W standardowym trybie renderowany w czasie rzeczywistym jest jedynie ten fragment, który widzi kamera – w praktyce wygląda to tak, że na czarnym tle widzimy zsynchronizowane i poruszające się wraz z kamerą „okno” (obiektywy każdej kamery muszą zostać wcześniej sprofilowane, czynność ta trwa jednak ok. pięciu minut). Taki zabieg pozwala zaoszczędzić moc obliczeniową peceta, niemniej w razie potrzeby, np. gdy operator zechce zarejestrować odbicie księżyca w kałuży, jak w naszym przypadku podczas prezentacji, całość może zostać uruchomiona w trybie pełnoekranowym. Obraz jest też „żywy”: na bieżąco możemy modyfikować wygląd danej sceny, np. dodając, usuwając lub przesuwając obiekty. Da się oczywiście „w locie” zmienić perspektywę poprzez wybranie innego miejsca w ramach danej scenerii lub nawet zastąpić tę ostatnią zupełnie inną.

HTC Vive Mars CamTrack
HTC Vive Mars CamTrack

Kolejną ważną rzeczą jest to, że dzięki modułom Rover wirtualne tło dostosowuje się do ustawień kamery: możemy zatem korzystać z zooma, zmieniać ustawienia przesłony czy ostrości. Wszystko zostaje odwzorowane na ekranie, dzięki czemu obydwie płaszczyzny materiału – fizyczna i wygenerowana przez komputer – nie „gryzą się” ze sobą. Oczywiście żeby osiągnąć realistyczny efekt, trzeba dodatkowo ustawić oświetlenie w studiu – tak pod względem temperatury, jak i jasności. Wszystkie te zabiegi przekładają się na bardzo dobry efekt końcowy, np. scenę, w której aktor idzie po kamienistej ścieżce w studiu, a otaczają go realistycznie wyglądające góry, lub – jak podczas prezentacji – gawędzi z kimś na tle przepastnej panoramy miasta, mimo że tak naprawdę wszystko dzieje się w zamkniętym pomieszczeniu.

HTC Vive Mars CamTrack
HTC Vive Mars CamTrack
6
zdjęć

Dla kogo?

Siłą rzeczy nie jest to zabawka dla każdego. O dziwo, choć Vive Mars kosztuje sporo – ok. 26 tys. zł – i tak więcej trzeba wydać np. na kamery z wyższej półki, co sprawia, że według HTC powinien znaleźć się również w zasięgu półprofesjonalnych ekip tworzących treści np. na YouTube’a. Podejrzewam jednak, że ostatnie soki z Vive Marsa wycisną ci, dla których plan filmowy to chleb powszedni, choćby z tego względu, że odpowiednie zaplecze ze wspomnianym wyświetlaczem LED jest tu naprawdę pomocne. Tańszą alternatywą na pewno może okazać się tradycyjny green screen – środowisko produkcyjne Aximmetry i Unreal Engine w połączeniu z urządzeniami HTC radzi sobie z nim równie dobrze, co zresztą też miałem okazję zobaczyć.

HTC Vive Mars CamTrack
HTC Vive Mars CamTrack


Czytaj dalej

Redaktor
Grzegorz „Krigor” Karaś

Gdyby mnie ktoś zapytał, ile pracuję w CD-Action, to szczerze mówiąc, nie potrafiłbym odpowiedzieć. Zacząłem na początku studiów i... tak już zostało. Teraz prowadzę działy sprzętowe właśnie w CD-Action oraz w PC Formacie. Poza tym dużo gram: w pracy i dla przyjemności – co cały czas na szczęście sprowadza się do tego samego. Głównie strzelam i cisnę w gry akcji – sieciowo i w singlu. Nie pogardzę też bijatyką, szczególnie jeśli w nazwie ma literki MK, a także rolplejem – czy to tradycyjnym, czy takim bardziej nastawionym na akcję.

Profil
Wpisów600

Obserwujących23

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze