Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

HIT[Weekend] Chaos na polu bitwy: dlaczego ludzie grają w Dynasty Warriors?

Pita piątek, 29 listopada 2013, 18:00 O grach inaczej
Dynasty Warriors
Dynasty Warriors

Dynasty Warriors to nie tylko chaos na polu bitwy i bezmyślne wciskanie dwóch przycisków na przemian. To również ogromna seria, która słusznie budzi skrajne opinie.

Jim Sterling krzyczał w jednym ze swoich filmów, że „Dynasty Warriors to Obywatel Kane gier”. Przeciwstawił się popularnej opinii, że to tylko kawał nic nie znaczącego śmiecia, parodiując przy okazji innych dziennikarzy. Zaprezentował serię jako oryginalną, niezrozumiałą, równie odmienną jak Deadly Premonition. Broni jej do dziś.

Prasa i gracze sporo złego napisali o produkcie Koei. „Dynasty Warriors nie wnosi nic ciekawego. Dynasty Warriors jest nudne i zawsze takie samo. Call of Duty przy tej serii prezentuje sporo nowości”. Szczytem już było, gdy przeczytałem w pewnym magazynie, że seria to „dowód na to, że Japończycy nie dojrzeli, żeby robić gry na tej generacji”. Generalnie, wedle gawiedzi to chaotyczny shovelware.

Który kocham.

Idź w prawo, siecz szybko
W rzeczy samej seria Musou (japońska nazwa produktu) to ewolucja chodzonych bijatyk. Chociaż używa się wielu określeń na to, czym jest twór Koei, to jest on po prostu chodzoną bijatyką. Gry takie jak Streets of Rage, Golden Axe, Final Fight z czasem poszły w jedną z trzech stron. Albo zmieniły się w nowoczesne slashery, w stylu Devil May Cry, Bayonetta, Ninja Gaiden, albo podążyły w stronę tytułów bezpośrednio nawiązujących do koncepcji „idź w prawo, lej pyski” dając nam Scotta Pilgrima i Dragon’s Crown.

Albo stały się Warriorsami.

Zasady są takie same – walcz z pionkami, kieruj się do silniejszych wrogów, pokonaj bossa, jedz smakołyki, odpalaj specjale. Ludzie w to grają, bo to przyjemna, interesująca rozrywka, która wcale nie musi polegać na wciskaniu mocnego i słabego ataku nie patrząc na ekran. Wyższe poziomy trudności to masa planowania, poznawania postaci i taktyki, podczas gdy zebranie najlepszych przedmiotów wymaga opanowania zaawansowanego systemu combosów.

Jako, że gry nawiązują do historii, Koei Sound Team odwala kawał niesamowicie dobrej roboty, łącząc klasyczne chińskie instrumenty z gitarowymi riffami, wplatając japońskie brzmienia obok przyjemnej elektroniki, zagrzewając do walki o ideały danej strony (Swoją drogą, ich kawałki wykorzystano na Olimpiadzie w Chinach). Bo chociaż to kolejna niepopularna opinia to Koei produkuje gry, w których historia się liczy.

Z serią spotkałem się dopiero przy piątej odsłonie, a przy siódmej na poważnie zainteresowałem się fabułą. Uważam, że Dynasty Warriors 7 ma jedną z najciekawszych fabuł na tej generacji konsol. Ilustruje pełną polityki, zdrady, marzeń, walk o władzę i ambicje, rozciągającą się na kilka pokoleń sagę o Trzech Królestwach.

Adaptacja godna gier
Koei lubi czerpać z lektur historycznych i pseudo-historycznych. Dynasty Warriors powstało na bazie Romansu Trzech Królestw, jednej z czterech klasycznych powieści chińskich, opowiadającej o zmaganiach pomiędzy królestwami Shu, Wu i Wei. To kawał interesującej historii, którą Koei świetnie przedstawia jako grę. Ich kolejny produkt, Samurai Warriors opowiada o wojnach domowych w Japonii, a nieudana Troya bardzo sprawnie radzi sobie z przedstawieniem historii konfliktu z koniem w tle.

Z historią jest tak jak z wieloma innymi rzeczami – patrząc z jednej strony jest niepragmatyczna, ale zmieniając punkt widzenia okazuje się, że jest pragmatyczna jak diabli. Podobnie jest z Warriorsami – jednych mogą wciągać przedstawioną historią, inni mogą ją spokojnie omijać. Grunt to nie ignorować jej tylko dlatego, że ktoś ma dziwnie brzmiące imię. Koei udało się nie tylko kontynuować japońską ideę szanowania własnej kultury, ale zajęło się również kulturą chińską i europejską (średnia Troya, bardzo dobry Bladestorm), przyznając, że przez gry można kogoś zainteresować przeszłością.

Jeżeli chcecie poczytać sobie coś, co Junior Brand Manager w wielkim korpo starałby się sprzedać jako „chińską Grę o Tron”, sprawdźcie Romans Trzech Królestw (ostrzegam – polskie tłumaczenie jest pocięte, angielskiego pełne), albo zobaczcie czy przekonuje Was reżyseria scen z Dynasty Warriors 7. 

To wielka, ckliwa, ciekawa historia pełna niesamowitych postaci, generałów wygrywających samodzielnie potyczki, pradawnych mocy i elementów mistyki – a do tego podróż w inne czasy i kulturę, która wbrew pozorom może okazać się bardziej strawna dla przeciętnego gracza, niż dla tzw. "weeboo" (obsesyjnego maniaka japońskiej popkultury).

Krytyka dla krytyki
Z krytykowaniem Musou jest dla mnie odrobinę jak z dorabianiem ideologii do tego, że wrestling nie jest prawdziwym sportem. Wrestling nie ma być prawdziwym sportem, jest rozrywką i posiada własne zasady, bohaterów i publikę, która zazwyczaj wie, na co się godzi. Dynasty Warriors nigdy nie miało być wielką hybrydą RTS-a z hack 'n' slashem, nowoczesnym konkurentem dla Ninja Gaiden, czy czymkolwiek, czym jego krytycy by chcieli, żeby było. Atsushi Miyauchi, pracownik Tecmo Koei, powiedział:

Krytycy naszych gier stale wyciągają fakt, że to proste maszowanie przycisków. To nasz świadomy wybór i nie mamy zamiaru zmieniać go, nawet jeżeli wielu krytykom to się nie podoba.

Sterowanie i zasady czynią z Dynasty Warriors to, czym jest i jeżeli to zmienimy – przestanie być Dynasty Warriors. Wtedy nie byłoby sensu go tak nazywać. Mamy inne gry, które stawiają na walkę, przedstawiając ją odmiennie – dla innych graczy”.  

Prawda jest taka, że grzech serii Warriors/Musou to przesadzona ilość jej części. I często jedna, słabsza odsłona może niesłusznie rzutować na odebranie całej reszty tej ciekawej marki. Dla mnie to taki sam nieoszlifowany diament jak Mount & Blade, nieodkryta przyjemność jak Deadly Premonition, czy Dragon’s Dogma. Czasami warto się przełamać i nie zwracając uwagi na głosy krytyki spróbować czegoś innego.

Tutaj kończy się moje filozofowanie, na kolejnej stronie kilka gier z serii/gatunku, które moim zdaniem warto sprawdzić.

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Więcej na temat: Weekend!, akcja, MMO, Omega Force, Koei, Aeria Games, Galapagos,
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
niedziela, 1 grudnia 2013, 14:04   VondesSznycel

Najlepsza gra w coopie, wtedy zmienia się całkowicie podejście na rywalizację o to "kto więcej":D

sobota, 30 listopada 2013, 17:37   Maniutek7

Uwielbiam te serie,siekanie kilkuset przeciwnikow to cos pieknego ;)

sobota, 30 listopada 2013, 16:00   Kawalorn

@JacQ13 Tu muszę się zgodzić. Ta gra nie ma czegoś takiego. Tylko czasem niektóre postacie pozwalają na sensowne łączenie ze sobą chainów.

sobota, 30 listopada 2013, 14:54   TwiggyRamirez

@Kawalorn o DW7xL wiem, że było wydane na pc ale tylko w jp i chyba nie ma możliwości kupienia gry w Polsce. A innych gier nowszych na PC raczej nie ma - choć chciałbym się mylić

sobota, 30 listopada 2013, 13:19   JacQ13

"zaawansowanego systemu combosów."
ok

sobota, 30 listopada 2013, 12:15   Kawalorn

@TwiggyRamirez Dynasty Warriors 7 Xtreme Legends jest na PC ale tylko po japońsku, choć fani zrobili fanowskie tłumaczenie elementów interface&039;u.

sobota, 30 listopada 2013, 11:34   Marius1g

Ja się zainteresowałem DW tylko ze względu na Koihime Musou. Ale brak Ryofu oraz styl rozgrywki nie zachęciły mnie.

sobota, 30 listopada 2013, 9:13   TwiggyRamirez

A ja mimo wszystko lubię całą serię DW - choć ubolewam straszenie, że na PC tego typu gier jest jak na lekarstwo a jak już są to straszenie leciwe (najnowsza wersja to chyba Dynasty Warriors Online wersja eng 2010 zmieniona z wersji jp z 2006 roku) przez co grafika dość mizerna. Poza tym gra ma bawić i relaksować a przy tym jest oprawiona fantastyczną historią. Jak ktoś wie o jakichkolwiek grach typu musou na PC wydanych w EU po 2010 roku niech pisze ;) bo wersje "krzaczkowe" są ciężkostrawne :P

sobota, 30 listopada 2013, 7:21   b3rt

Najpiękniejsze jest to, jak te gry udają że są czymś więcej niż naparzankami. Mapy strategiczne, jakieś morale, ustawienia bitwy itd. a od lat to wszystko sprowadza się do parcia na ostatniego bossa i naklepanie mu, przy okazji zabijając wszystko po drodze. Ale i tak uwielbiam tą serię, od Dynasty Warriors 4, najbardziej chyba lubie Warriors Orochi, masę godzin mam w tym naklepane.

sobota, 30 listopada 2013, 0:27   KewL

Ale muzyka dobra i styka.

Podobne newsy

Zgadnijcie, na co ukaże się nowa gra z serii Dynasty Warriors

News
wtorek, 15 lipca 2014

zgadnijcie-na-co-ukaze-sie-nowa-gra-z-serii-dynasty-warriors Przenoszenie na platformy mobilne gier z konsol to nie lada zadanie. Nie każdy gameplay pasuje do ekranów dotykowych. Po zaskakującym porcie Monster Hunter Freedom Unite na iOS, nadszedł czas na serię Dynasty Warriors.

Komentarzy:
12

Artykuły

Z okazji 50. rocznicy pierwszego lądowania na Księżycu przypominamy Lunar Lander. Grę pozwalającą śmiałkom samodzielnie wylądować na jedynym naturalnym satelicie Ziemi.

Komentarzy:
4

„Dokąd się teraz uda nowo narodzona? Sieć jest wielka i nieskończona” – puentuje Motoko Kusanagi w ostatniej scenie cyberpunkowego anime „Ghost in the Shell”. Twórcy gier z tej konwencji wzięli sobie jej słowa do serca. Z biegiem lat ich produkcje oferowały graczom coraz więcej swobody, chociaż z początku wcale się na to nie zanosiło.

Komentarzy:
1

Chyba każdy, kto zaliczył Wiedźmina 3 wraz z dodatkami, pamięta to przejmujące uczucie pustki po jego przejściu. Bo to naprawdę był koniec, nic więcej się nie wydarzy, a my nigdy nie poznamy dalszych losów Geralta, Ciri, Eskela, Jaskra...

Komentarzy:
38

Rodzimym graczom nie dane było zagrać w polskie wersje L.A. Noire, Life is Strange lub The Walking Dead... Zaraz, czy aby na pewno?

Komentarzy:
29

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z