Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

HIT[Po mojemu] Ugrata czasu

Adzior czwartek, 5 stycznia 2012, 19:21 O grach inaczej
Czy czas przegrany rzeczywiście jest przegrany?
Czy czas przegrany rzeczywiście jest przegrany?

Jednym z przejawów mojego dopatrywania się głębi w rzeczach bardzo prostych jest niedawna rozmowa z dobrym kolegą z liceum. Powiedział, że przez ostatni rok spędził na graniu mnóstwo czasu i w nowym roku planuje marnować go mniej. Ja zaś zacząłem się zastanawiać, czy godziny spędzone na grze można faktycznie uznać za stracone.

Pierwsza myśl – skądże znowu! Rozrywka w życiu jest niezbędna i świadomi tego byli twórcy The Sims, którzy w formie ośmiu prostych wskaźników potrzeb przedstawili zaskakująco celny obraz życia. Bez przyjemności jesteśmy ubodzy, bezbarwni i źle nastawieni do świata. Choć tytuł książki Postmana Zabawić się na śmierć brzmi skrajnie i strasznie, brak frajdy zwyczajnie nas dołuje. Trzeba utrzymać odpowiednie proporcje. Ich ustalenie nie jest jednak proste, bo rozrywka, która nas nie rozwija, jest teoretycznie pozbawiona głębszego sensu.

Dzisiaj skończyłem grę nie tak nową – Professor Layton and the Curious Village na Nintendo DS. Logicznej gimnastyki jest tam co niemiara, czacha dymi i mózg staje. Czy ten fakt wpłynie na moją zdolność otwierania umysłu w życiu, czas pokaże. Wcześniej jednak męczyłem Skyrim, nad którym spędziłem wiele godzin. Sęk w tym, że nie odkrył przede mną nowych horyzontów. Skala świata i wyzwań, północne klimaty, świetna oprawa audio i wideo, dowolność eksploracji i kreacji postaci – to wszystko jest do ogarnięcia w ciągu kilkudziesięciu minut. Nie wspominając już o tym, że dokładnie takich samych – lub bardzo podobnych – przeżyć dostarczyły mi dwie poprzednie części serii. The Elder Scrolls odkrywa zresztą niewiele w konwencji fantasy czy zachowaniu NPC-ów. Pod tymi względami można twierdzić, że choć uwielbiam tę grę ponad miarę, czas spędzony na niej można wykorzystać lepiej. Mógłbym to też powiedzieć o wielu innych produkcjach.

Spójrzmy teraz na inne dziedziny kultury. Każda książka w sposób niespotykany działa na wyobraźnię, a przez ostatnie setki lat powstało ich całe mnóstwo. W sam raz, by wykształciły się nurty, by można było rozróżnić poszczególne style zarówno całych epok, jak i pojedynczych pisarzy. Wiadomo, że jeśli szukać lekkostrawnych kryminałów, to mamy Agathę Christie. Komiczne ujęcie fantastyki znajdziemy u Pratchetta, sztampę u Salvatore, kresową fascynację u Pilipiuka, mikrofalowe mądrości u Coelho, a wiele szarości i umartwienia u Kapuścińskiego. Do końca życia nie ogarniemy tej różnorodności i nie poznamy wszystkich światów ukrytych na kartach książek.

Popatrzmy teraz na filmy. Wiele cech jest wspólnych dla gamingu i kinematografii. To media audiowizualne, bazujące na scenariuszu i określonej stylistyce, z biegiem lat okraszone coraz śmielszymi efektami specjalnymi. Filmy nie są tak interaktywne jak gry, przez co funkcjonują jako zamknięte całości, nie pozostawiając pola do inwencji odbiorcy, lecz najwyżej do interpretacji. I tu moje ulubione słowo – jednak. Film jest sferą dojrzalszą, choćby przez sam fakt dłuższego stażu. Rozdźwięk pomiędzy dziełami ambitnymi, a mainstreamową papką jest większy, niż w wypadku gier, podobnie jak bogactwo tytułów w tej pierwszej kategorii. Zdolnych aktorów i reżyserów można wymienić mnóstwo, zaś wybitnych wizjonerów komputerowego i konsolowego szaleństwa – dużo mniej. Kombinujący z formą Cage i Suda, niespełniony McGee, trzęsący familijnym rynkiem Wright, niegdysiejszy trendsetter Miyamoto… czy na sali mamy jeszcze tłok? Czy w ogóle był tu tłok?

O muzyce wspomnę jedynie dla zasady, bo zestaw pojęć dla niej wyłącznie zarezerwowanych i ogrom gatunków oraz twórców są w innych sferach życia praktycznie niespotykane. Zresztą, fakt zatrudnienia Clinta Mansella do produkcji muzyki w Mass Effect 3 jest wymowny. Gry sięgają do sprawdzonych rozwiązań innych mediów, zanim wykształciły porównywalnie bogaty wachlarz własnych. O tej odtwórczości zresztą już marudziłem.

Te wszystkie przypadłości wywołują we mnie czasem myśl, że czas spędzony na graniu mógłbym spędzić bardziej produktywnie. Wciąż mam wrażenie, że gry przejęły zbyt szybko cechy kultury masowej, że brak im większego zróżnicowania. Że interakcja – tak hołubiona jako nasz skarb i unikat – wcale nie jest tak cudowna. Robiąc coś, chcę odkrywać nieznane, poznawać coś nowego. Powiecie pewnie, że nie od tego jest rozrywka. Tylko dlaczego kosztując innych jej form częściej czuję się bogatszy, niż dzięki ostatnim grom?

---

A czy dla was gry to utrata czasu, miła ale jednak? 

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Więcej na temat: Po mojemu,
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
czwartek, 26 stycznia 2012, 16:30   rpocztowy

No cóż, moim zdaniem jeżeli nazywamy stratą czasu gry, możemy tak samo nazwać Książki. Szczeże powiedziawszy spędzam dużo czasu na czytaniu i przeczytałem już wiele książek Clancy, Pratchett, Cussler, które zabrały mi więcej czasu niż gry, ale ani jednego ani drugiego za stratę czasu nie uważam. Z jednym tylko ale. Problem pojawia się gdy w życiu człowieka istnieją tylko gry i spędza przy nich cały wolny czas.Dzieciaki przyklejone do laptopa, tylko szkoła-komp-sen... To wina rodziców którym tak wygodnie.

czwartek, 19 stycznia 2012, 14:58   Spooq

Najpierw w ogóle trzeba znać definicje Straty Czasu. Dla każdego strata czasu to co innego - Dla jednego będą do gry, dla kogoś innego sen, a dla innych praca.

czwartek, 19 stycznia 2012, 14:33   Sonne

Gry z całą pewnością są stratą czasu. Im więcej się ma lat na karku, tym bardziej potęguje się to przekonanie. Będąc nastolatkiem, chodząc do szkoły można bezkarnie siedzieć przed kompem do 4. nad ranem. Ale jak się już ma te dwadzieścia parę latek to człowiek zadaje sobie pytanie: po co mu to? Czy nie lepiej zacząć myśleć o swojej przyszłości, żeby osiągnąć jak najwyższy level i zdobyć jak najwięcej expa, ale w "realu"? No cóż, tak to niestety bywa, hedonizm górą: strata czasu, ale cholernie przyjemna ;)

wtorek, 17 stycznia 2012, 15:58   Gatsu

Ja tam korzystam z etyki hedonistycznej, żyje dla przyjemności a przyjemności dostarcza mi granie. Co nie znaczy że zatracam się w tym całkowicie, mam czas na studia, prace w domu jednak wolny czas poświęcam na gry i nie żałuje. Lubie to i koniec dla mnie to świetna zabawa, każdy jest inny i każdy woli inne przeżycia aby się spełniać. Ja wybrałem gry ;)

wtorek, 17 stycznia 2012, 1:21   Piotyr

jakiś polski aktor którzy wszyscy znają, a ja nie mam pojęcia kto to jest. zapytany czy lubi gry komputerowe, powiedział że to strata czasu i wolałby żeby jego syn dostał po mordzie na ulicy niż przyszedł się chwalić przejściem jakiejś gry... hmm no cóż trochę śmieszny ten jego argument. wręcz ciężko z nim polemizować. Ale tak poważnie bardzo podoba mi się podejście Zizu, oczywiście wszystko jest dla ludzi, ale przydał by się zawsze jakiś racjonalny umiar.

poniedziałek, 16 stycznia 2012, 20:11   Spooq

@Zizu - No dokładnie opisałeś to, co mysle i ja :)

piątek, 13 stycznia 2012, 1:27   Zizu

Nie żyjemy by pracować, pracujemy by żyć. Czas spędzony na rozrywce nie jest stracony, no chyba że można by go wykorzystać by mieć jeszcze więcej frajdy w życiu. Powinno się w życiu zmaksymalizować ilość przyjemności. Człowiek to nie robot - ma uczucia, potrzebuje przyjemności, którą mogą częściowo zaspokoić gry lub inni złodzieje czasu.

czwartek, 12 stycznia 2012, 13:14   xan666

Nimi spędzony. Dla mnie jak wynika z tekstu nie stracony wogóle, pieniądze, nei wydane na alkochol bądź inne narkotyki.
:)

czwartek, 12 stycznia 2012, 13:13   xan666

I niczego nie zawalam przez granie 3-5 H za w ciągu dnia po pracy. Ale , jak wiele dzeici, niekontrolowanych przez rodziców, zatraca sie w grach , nie zastanawiając sie po co gra, odcinając sie od świata stając sie bezmózgimi noobami, nie potrafiącymi istnieć w świecie jak i komunikowac się z nikim, to juz inna sprawa. Podsumowując, gry dla mnie są pasja dla innych rozrywka jeszcze dla innych nałogiem. Artykół dla mnie był szalenie ciekawy , gdyz czekałem na wniosek ;] czym dla autora są gdy i czas nad

czwartek, 12 stycznia 2012, 13:09   xan666

WitamCzy gry to strata czsu i intelektualna dziura... to jest pytanie bardzo względne. Jeżeli traktujemy gry jako formę rozrywki i jestesmy na tyle dorosli by nie zatracić sie w nich jak to obrazuje Spooq, wtedy jest to forma rozrywki od której nie możemy wymagać intelektualnego wyzwania. Jeżeli traktujemy gry jak pasję , w tym przypadku mówie o własnym przypadku, jest to coś więcej niz rozrywka, jest to pasja zainteresowanie twórcą jak i wszystkimi aspektami produkcji. Pracuje full time, studiuje i

O autorze

Adzior

Podobne newsy

[Po mojemu] Critical//Path ? pomnik, elementarz, inspiracja

News
niedziela, 29 lipca 2012

po-mojemu-criticalpath--pomnik-elementarz-inspiracja Po popołudniu spędzonym na Placu Konstytucji zwiozłem swoje szanowne cztery litery do domu. Godzina była jeszcze młoda, więc uruchomiłem nową inicjatywę w sieci, zwaną Critical//Path Project. I nie zważając na rój komarów i noc przechodzącą w świt – chłonąłem. 

Komentarzy:
9

Artykuły

Zanim rzucimy
naszą wewnętrzną bestię 
w wir nadprzestrzeni.

Komentarzy:
3

Tym razem wybrałam się na daleką wyspę Mutazione, planetę Sera i Syberię.

Komentarzy:
0

Kontynujemy naszą podróż po reklamach sprzed lat. Zapnijcie pasy.

Komentarzy:
18

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z