Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

HITPainkiller Hell & Damnation - recenzja

CD-Action piątek, 16 listopada 2012, 18:19 Recenzja
pc
Painkiller Hell & Damnation
Painkiller Hell & Damnation

Painkiller Hell & Damnation to powstały dziewięć lat po premierze oryginału remake kultowej gry autorstwa polskiego studia People Can Fly. Dość osobliwy: tak naprawdę bowiem bardziej pasuje do niego określenie „the best of Painkiller”. We wtorek pojawi się na płytach dołączanych do naszego magazynu. A jak grę oceniliśmy - słowami Grega - w poprzednim numerze?

Painkiller Hell & Damnation
Dostępne na: PC
Testowano na: PC

Dziewięć lat temu dowiedzieliśmy się, że Daniel Garner i jego żona zginęli w wypadku samochodowym. Kobieta trafiła w lepsze miejsce, jej mąż – niekoniecznie. By znów zobaczyć się ze swoją wybranką, biedak musiał się przedrzeć przez hordy demonów. Echa tych wydarzeń i sam wypadek widzimy na początku gry, gdy nasz bohater, obudzony przez Ewę (pewnie kojarzycie: znana filantropka, swego czasu rozdawała jabłka), ucina sobie miłą pogawędkę ze śmiercią. Ta składa mu propozycję nie do odrzucenia: spotkanie z ukochaną za siedem tysięcy dusz.

Nie jest to zwyczajne przeniesienie starej produkcji w świat wysokich rozdzielczości. Z rozmowy Daniela ze śmiercią można wywnioskować, że opisane zdarzenia rzeczywiście miały miejsce, niemniej Garner ciągle nie odnalazł żony. Dlaczego więc nie jest to sequel? Z powodu lokacji: mapy, pogrupowane w cztery rozdziały, to najbardziej znane, lubiane i charakterystyczne miejscówki z Painkillera oraz jego dodatku Battle out of Hell.

Przeprawiamy się nocą przez cmentarz, zaglądamy do olbrzymiej katedry i zdewastowanej opery, spotykamy wynaturzone klauny w wesołym miasteczku, a także gromadkę dziatek z wzniesionego na skale domu dziecka. Jeśli ktoś nie przepada za klaustrofobicznymi pomieszczeniami takich przybytków i wgryzającymi się w ciało nieumarłymi małoletnimi, może z radością zwiedzać okolice dworca kolejowego, gdzie czekają pokiereszowani ołowiem piechurzy z pierwszej wojny światowej. Nie brakuje też Koloseum, a gdzieś po drodze różnej maści krypt, przejść czy innych kanałów.

Nieświeżo w szeregach wroga
Samotność potrafi być przytłaczająca. Pewnie dlatego całe chmary przeciwników, niewątpliwie współczujących Danielowi tak smutnego losu, wprost garną się do chłopa na każdym poziomie. Bywają tu momenty, kiedy eksterminując ich, przez parę minut szaleńczo molestujemy pojękującą cicho myszkę i obłędnym wzrokiem toczymy dokoła, by sprawdzić, czy na pewno dwa razy tyle wrogów nie zachodzi nas od tyłu. Walki bywają okrutne. Na szczęście większość niemilców – jak choćby szkieletory, zakapturzone postacie, żołnierze w maskach gazowych, ożywione trupy rycerzy – to jednostrzałowcy, z którymi shotgun radzi sobie aż za dobrze. Pojawiają się jednak i silniejsze sztuki.

Bieganie zakosami, skakanie, wykorzystywanie naturalnych przeszkód – tego uczymy się bardzo szybko. By położyć paru szarżujących spaślaków z takiiiimi toporami, nie wystarczy stać jak kołek na środku placu i czekać na ostruganie. Sporo jest jednak miejsc, gdzie można się schować i zabezpieczać pozycję, dopóki napór nieprzyjaciela nie osłabnie. Jak na mój gust, nawet za dużo. W wielu miejscach map spokojnie można punktować dużych przeciwników, samemu – z racji różnicy rozmiarów – będąc poza ich zasięgiem. Albo spawn pointy wrogów: wielokrotnie udawało mi się je zlokalizować, paroma szybkimi ruchami podbiec i zdjąć po kolei pojawiające się w równych odstępach paskudy. Niezbyt to eleganckie i podejrzewam, że niezamierzone przez twórców, ale czasami się zdarza.

Oprócz obfitego i zróżnicowanego mięsa do przemielenia na naszej drodze stają bossowie. Zwieńczeniem każdego rozdziału jest walka z takim drabem: trzeba się nastrzelać, ale i pomyśleć. Taktyka jest niezbędna, by pokonać choćby Jożina z bażin... to znaczy potwora z bagien. Choć akurat ten jest najbrzydszy ze wszystkich (i gęba paskudna, i źle zrobiony technicznie), a przebieg pojedynku z nim jest w dużej mierze kwestią przypadku, to bez pomyślunku ani rusz. Oprócz tego mamy do pokonania nieumarłego olbrzyma i skrzydlatego demona Alastora. Całe towarzystwo pochodzi z oryginału, ale ostatni boss to ktoś nowy, ale nie – na pewno nie poborca podatków.

Scyzoryk Gerwazego to za mało
By rozmawiać z taką kompanią, trzeba się zaopatrzyć w odpowiednie argumenty. Spośród wszystkich zaprezentowanych tu zwrotów retorycznych nowinką jest jedynie łapacz dusz: w pierwszym trybie wyrzuca z siebie wirujące ostrze, które np. cudownie oddziela kończyny od kadłubków, a w drugim pozwala wyrywać dusze z ciał oponentów. Pozostałe zabawki są jeszcze lepsze: shotgun z opcją zamrażania, rakietnica i chaingun w jednym, miotacz shurikenów z modułem elektrycznym, a w drugim trybie z błyskawicami, czy kultowa kołkownica z podwieszonym granatnikiem. Oprócz tego mamy substytut noża w postaci wirujących ostrzy oraz dwie pukawki, które zostały zrobione słabo i jak dla mnie mogłoby ich nie być: snajperską kuszę (snajperka? W takim tytule?!) i karabin irytująco przerywający ogień co kilka pocisków.

Oręż to niejedyne narzędzie obrony przed zakusami złych. Kolekcjonowanie duszyczek może wyzwolić w nas demona: gdy zbierzemy 66, przeistaczamy się w bestię. Widzimy wówczas świat w podczerwieni, a zamiast tradycyjnego zużywania amunicji raczymy nieprzyjaciół „pchnięciami mocy”. To bardzo skuteczne, szkoda tylko, że trwa krótko. Warto się jednak trudzić zbieraniem dusz. Niestety łatwo o tym zapominać, bo mija trochę czasu, zanim opuszczą one ciała. By złapać odpowiednią liczbę, trzeba się często zatrzymywać, co rozbija przyjemność płynącą z nieustającego tańca z przeciwnikami.

Tarot to ponoć karty diabła, toteż nie zabrakło ich i tutaj. Występują w dwóch typach: srebrnym i złotym. Pierwsze mają stałe działanie, raz dobrane zwiększają np. liczbę punktów życia. Złote możemy uaktywnić, gdy robi się gorąco – wcielają w życie modyfikatory wydarzeń, jak spowolnienie czasu czy zwiększenie szybkości bohatera. Karty nosimy jak amulety, w aktywnych slotach – dwóch dla srebrnych, trzech dla złotych. Jak je uzyskać? To już wyższa szkoła jazdy.

Painkiller Hell & Damnation to produkcja stworzona dla maniaków zdobywania osiągnięć. Jest ich tu naprawdę sporo, a każdy etap to kolejna okazja do wynajdywania skarbów, miejsc, gromadzenia złotych monet i kart tarota. Zdobywamy je, wypełniając warunki. Przykładem jest tu odkrycie wszystkich sekretów lub odcięcie przeciwnikom łącznie stu kończyn. By zrobić to wszystko, potrzeba wręcz anielskiej cierpliwości, sokolich oczu i mnóstwa czasu. Ja nie bawiłem się w takie subtelności i po ukończeniu zabawy w siedem godzin miałem w swojej kolekcji zaledwie osiem kart i około jednej trzeciej Osiągnięć na Steamie. Bez wątpienia jest tu pole do popisu.

Ale głupi ci zombianie
Jeśli założeniem rozgrywki jest zasypać gracza mrowiem wrogów, to trudno oczekiwać, by stosowali oni wyszukaną taktykę. I tak jest w istocie – pchające się pod lufę barany nawet nie próbują udawać, że ich cyfrowych mózgów nie toczy zaraza głupoty. Wystarczy wskoczyć na stół czy wzniesienie i można bawić się jak na strzelnicy. Na przykład w bibliotece: wiem, że schody są wyzwaniem dla niektórych dzieci, ale czy naprawdę muszą tu być barykadą nie do zdobycia?

Mieszane uczucia mam względem grafiki. Niby wszystko odświeżone, niby silnik Unreal Tournament 3, ale jak się przypatrzyć, jednak nieco trąci myszką. To samo można powiedzieć nie tylko o niektórych modelach czy lokacjach (żołnierze, katedra), ale i samych założeniach: tytuł ma się nijak do tego, co prezentują bardziej wyszukane shootery. Wskakujemy na planszę, nikt tu nie mówi „cześć”, nie tłumaczy, że od nas zależą losy świata, nie sprzedaje łzawej bajki o harcerzykach. Tutaj po prostu dostajemy w twarz setką szkieletów i za pomocą wszystkiego, co akurat mamy pod ręką, opędzamy się od tałatajstwa. I tak do upadłego, przez bite siedem godzin. Całe szczęście, że poziom trudności jest dobrze dobrany: na średnim zdarzyło mi się parę razy zemrzeć, ale nie było to częste. Warto jednak znów podkreślić: tempo jest tu takie, że przeciętnemu żołnierzykowi z Battlefielda czy Call of Duty po prostu urywa granaty.

W tym wypadku ocena to bardzo trudna sprawa. Bo jak poczytywać prymitywizm rozgrywki za wadę, kiedy taka bezustanna młócka naprawdę potrafi być wyzwalająca i radosna? Ale z drugiej strony łatwo może się znudzić – choć ja, wychowany na równie szybkim i prostym Quake’u, akurat nie miałem z tym problemu. Będąc w połowie gry, myślałem o siódemce. Po jej ukończeniu jednak wszystkie wady, które wcześniej wymieniłem i które mnie irytowały, wydają się niezbyt istotne. Ta prostota ma w sobie coś urzekającego. Zresztą – będziecie mogli sprawdzić to sami!

Ocena: 7.5

---
Plusy:

  • radosna, oldskulowa rozwałka
  • szaleńcze tempo akcji
  • najlepsze lokacje i przeciwnicy z oryginału
  • dobry soundtrack
  • parę fajnych typów broni...

 


Minusy:

  • ...ale dwa bezsensowne też są
  • bezustanne mielenie mięsa może się jednak znudzić
  • nie wszystko udało się odświeżyć wizualnie
  • ujawniająca się w niektórych sytuacjach tępota przeciwników
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
czwartek, 13 grudnia 2012, 16:50   ArianTPL
Hej czy tylko ja mam taki błąd
a na myśli taki to że zawsze jak włączam gre to po chwili się zawiesza cały (dosłownie) komputer
POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!
PS: GRA WYMIATA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! DOBRY REMAKE STAREGO OLD SCHOOL'U
sobota, 24 listopada 2012, 19:39   Paindemonium
Jak Ewa nagle nie jest ZLA, jak ją pokonano (W redemption ja pokonano), mowa w HD o jej zdradzie, o Lucyferze mówi się ze żyje. Dla tego zabrałem się za to by zebrać ze wszystkich części PK fakty fabularne i ułożyć je w odpowiedniej kolejnosci dodająć otwarte okienko do wypelnienia fabuły jakims motywem. Na chwile obecą niezle mi to wyszlo.
sobota, 24 listopada 2012, 19:38   Paindemonium
Vithar. Tak to kontynuacja ale musze jeszcze farmie przedstawić drzewko fabularne mojej produkcji, sklekocone z tego co dotychczas w PK wyszlo, bo dla wielu jest troche niespojnosci. Zakładam że fabuła toczy się od BOOHa pomijajać redemption i Recurring evil ale akurat jak ktoś wysili wyobraźnie to da rade wsyzstko poukładać w całość i nawet te dwie fanowskie produkcje będzie mozna wklepac do całości fabuły sagii. W mojej wersji wymagany jest "pilot" pomiedzy Redemption a HD, bo np...
sobota, 24 listopada 2012, 19:36   Paindemonium
Jeżeli PK2 ma powstać to sprzedaz gry musi sięgnąć 300k kopii (na aktualny rynek niewiele) i wtedy jest szansa ze Nordic Games stwierdzi ze da rade na tym zarabiać i wybuli sporo kasy na dwójeczek i oby to Farma ją robiła. HD wybiórcze niestety ale będą DLCki :) 7 lat supportu i świetny coop. Ale ludzie, pamiętajcie ze aktualnie np elementy multi wymahają poprawek. Farma musi poprawić np jumppad na sacred itp. Mimo to im więcej nas gra tym o PKHD glośniej. Dobrze że postawili serwerów sporo :).
czwartek, 22 listopada 2012, 15:58   Gabriel2351
Witam, mam do sprzedania Hitman Rozgrzeszenie Professional Edition... i więcej gier na STEAM w tym Far Cary 3 np itd... Chętni pisać na gg 10658664
wtorek, 20 listopada 2012, 21:55   Vithar
Miłą nowinką jest że ten sequel kontynuuje fabułe PK+BooH. Będzie miłe odniesienie bo właśnie je przechodzę (wersja Czarna Edycja)
wtorek, 20 listopada 2012, 18:25   LaserGhost
Ja ze swej strony dziękuję CDA za wyszarpnięcię takiego smakowitego pełniaka (miałem sporo obaw wobec PKHD - niesłusznie) - gierka naprawdę trzyma poziom i stanowi godny dodatek do kolekcji FPP-maniaka. HD-izacja faktycznie dość wybiórcza (niektóre tekstury są w koszmarnie niskiej rozdzielczości, np. inskrypcje nagrobków), nowe bronie raczej pomijam podczas grania, ale jest 10x lepiej niż ostatnie odsłony! I wyrażę jeszcze nadzieję, że to co pisze kolega poniżej spełni, i serię czeka prawdziwe wskrzeszenie.
poniedziałek, 19 listopada 2012, 11:46   Paindemonium
Ja tam mam troche kontaktów z Farmą i ludźmi z nimi związanymi i jakoś pogłoski o PK2 są jak najbardziej na miejscu. Necrovision to ich pierwszy tytuł tego pokroju, ale PKHD ma być ich ikonicznym projektem, pokazujacym że PK żyje i oni mogą zrobić prawdziwego PK. PKHD to po części HD jak serious sam i po części PK 1.5 bo mamy jakby kontynuacje fabuły po BOOH kilka wzmianek z overdose (koncowka) a Redemption i Recurring evil, poszlo w odstawkę + nowe elementy, bronie i potwory. Całkiem nowy nurt reedycji.
niedziela, 18 listopada 2012, 18:33   skoczny
Co do powrotu do esportów. Nie w obecnych czasach, gdzie dominują FPSy nastawione na rozgrywkę drużynową. W PK nie ma takiego nacisku. I przypomnę, że to Nordic wydało w tamtym roku Recurring Evil i ogólnie wiele gier na swoim koncie nie ma. Może sfinansować coś o długim przebiegu produkcyjnym, ale jak na razie nie było mu to dane i tak naprawdę ciężko powiedzieć cokolwiek o ewentualnym PK2
niedziela, 18 listopada 2012, 18:27   skoczny
@Paindemonium: wizytówką firmy jest raczej Necrovision, dobry, podobny do Painkillera shooter osadzony w innych realiach. Jak dla mnie znacznie bardziej zaawansowana produkcja w porównaniu do PKHD. A skoro o nim mowa to zaznaczam, że nie zrozumiałeś mnie. Ja dam szansę tej grze i będzie mi się grało w to dobrze (już w betę nieźle się grało). Ale nie mogę nie zauważyć, że gra została wykastrowana i udawać, że jest to takie samo HD jak w przypadku Serious Sama, bo do tego się nawet nie zbliżyło.

O autorze

CD-Action

Podobne newsy

Oferty weekendowe serwisów sklep.cdaction.pl, CDP.pl, GamersGate, GMG i GOG.com (20.06-22.06)

News
piątek, 20 czerwca 2014

oferty-weekendowe-serwisow-sklepcdactionpl-cdppl-gamersgate-gmg-i-gogcom-2006-2206 Choć na Steamie trwa wielka letnia wyprzedaż, nie oznacza to, że w innych serwisach nie ma interesujących ofert. W tym tygodniu taniej kupimy m.in. XCOM: Enemy Unknown wraz z rozszerzeniem Enemy Within, produkcje z Wormsami w roli głównej, Papo & Yo, Pro Evolution Soccer 2014 oraz pakiet wszystkich sezonów przygód Sama i Maksa.

Komentarzy:
5

Artykuły

Średnia ocen na świecie sięga 90%, nie ma póki co żadnej negatywnej opinii, wszyscy piszą teksty o tej grze na kolanach. Pograłem na razie tylko przez trzy godziny, ale czegoś tu nie rozumiem...

Komentarzy:
24

Gdybym miał spróbować ująć Evolve w krótką formułkę określającą jego gatunek, do tego po polsku, to pewnie prędzej zwichnąłbym sobie mózg i połamał klawiaturę. Lepiej więc powiedzieć tak jak twórcy: ta gra to "czterech kontra jeden". I jest przekozacka!

Komentarzy:
18

Jeden dzień w lipcu w wyjątkowo słonecznym Brighton spędziłem, zwiedzając Studio Gobo i poznając nowy „moduł” do Disney Infinity 2.0 dedykowany Strażnikom Galaktyki. Wersja 2.0 kierowana jest do nieco starszego odbiorcy, choć jeszcze nie jestem pewien, czy zadzwonić do mamy i naciągnąć ją na figurki.

Komentarzy:
4

W Polsce salony gier nie cieszą się już taką popularnością jak niegdyś. Jednak nawet w czasach ich świetności w najśmielszych snach nie moglibyśmy wyobrazić sobie tego, co jakiś czas temu stworzyli właściciele kompleksu rozrywki w japońskim Kawasaki. Jeżeli kojarzycie nazwę Kowloon Walled City, to wiedzcie, że można tam od niedawna grać w gry. W pewnym sensie.

Komentarzy:
18

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z
« lipiec 2014
PWŚCPSN
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031