[Po mojemu] Nie wracajmy do tego

Starsze gry posiadają atut, na który nie mogą liczyć najnowsze produkcje – wartość sentymentalną. Wspomnienia to wartość dodana, która wzbogaca nasze ulubione hity z dawnych lat. Niestety, czasem okazuje się, że miłe skojarzenia z przeszłości nie wystarczą.
Lubimy dbać o dobre wspomnienia. Ktoś mądry nawet kiedyś zbadał sprawę i doszedł do wniosku, że trzeba przypominać sobie miłe rzeczy z przeszłości, gdyż ludzki umysł wypiera je szybciej, niż negatywne zdarzenia. Dlatego też wydaje nam się, że jesienią ciągle leje, na stadionach są burdy, piątek wypada trzynastego, a Polacy zawsze przegrywają. Dlatego też to, co dobre, musimy odnawiać. Podobnie jak co jakiś czas przekonujemy się, że próba czasu dla niektórych rzeczy bywa zbyt bolesna.
Miałem może sześć, może siedem lat. Okupowaliśmy z kuzynem komputer mojego ojca i grzebaliśmy na dysku w poszukiwaniu gier. Nudne, późnowiosenne popołudnie, kolegów z podwórka gdzieś wywiało. Naszym oczom ukazało się Super Ski 3 – gra narciarska, która dała całe godziny niesamowitej frajdy. Stoki i skocznie rozdziawiły radośnie młode, chłopięce gęby.
Wszelkie artykuły o grach retro spotykają się z pozytywnym odbiorem czytelników. Magia retrospekcji nie polega na opisywaniu produkcji, które niegdyś zawojowały raczkujący rynek. Z dzisiejszej perspektywy czytając o Another World czy Day of the Tentacle budzi się w nas fala skojarzeń. Tak już mamy, że obrazy z przeszłości stają się bardziej kolorowe wraz z upływem czasu. Niezależnie, czy chodzi o tytuły sprzed zaledwie kilku lat, czy dinozaury abandonware – widzimy w nich nas samych, grających kiedyś. Sama gra schodzi na dalszy plan, bo naczelne miejsce zajmuje wesoły strumień pochwał dla minionych czasów. Totem w Ace Ventura i klucz w Monkey Island 2 smakują dziś inaczej.
W późniejszych latach mojego życia, po kilku przeprowadzkach okupionych stratami kolejnych płyt, los chciał, bym zamieszkał znów niedaleko kuzyna. Długośmy się nie widzieli, trzeba było się spotkać. A co to za spotkanie bez akcentu? W sposób, którego natura nie jest teraz istotna, znów dorwałem Super Ski 3. Zapowiadał się ciekawy wieczór pełen wspominek i bąbelków.
Z niewiadomych przyczyn jesteśmy przekonani, że próba czasu wypadnie pozytywnie. Wierzymy, że sentymentalna wartość dodana będzie na tyle duża, że nawet największy szrot będzie arcydziełem pod warunkiem, że graliśmy w niego X lat temu. A przecież wszystko się kiedyś sypie, archaizmy i rdza powinna dać się we znaki. Nawet jeśli kochamy naszego starego Wartburga, którego dostaliśmy 20 lat temu, to nie pojedziemy nim na koniec świata, jeśli przez ten czas stał odłogiem na działce. A jednak dajemy szansę, ewentualnie odpuszczając później grę w momencie pożegnania ze znajomymi z dawnych lat lub końcem wspominkowej fazy.
Dopóki będziemy wymieniać śrubki w Junaku, odkurzać kasety VHS i czyścić płyty, dopóty będziemy mieli dużą szansę, że pewne rzeczy się nie zestarzeją. Duża szansa nie oznacza jednak pewności…
Cześć, wejdź, ile ci wiszę? Daj do lodówki, siadaj, odpalamy. Dobrze, że masz niedaleko, bo jak sobie przypomniałem, to od razu do ciebie zadzwoniłem. Podaj dysk zewnętrzny. Jeszcze DOSBox. Szybka konfiguracja, uruchamiamy. Co to jest, do cholery?
Zawsze jest tych niepewnych kilka procent, które może zdecydować o wszystkim. Zbyt długo odwlekany Deus Ex oszołomi toporną grafiką, a stare gry sportowe mało rzeczywistą fizyką. Wspomnienia bledną, bo czas z pewnymi produkcjami obchodzi się bezlitośnie i lepiej ich nie tykać, bo jeszcze wypaczą nam obraz swojej dawnej wspaniałości. Niektórych rzeczy lepiej nie oglądać dwa razy.
---
Czy wam też zdarzył się brutalny powrót do gry, która niegdyś zdawała się wybitna, a okazała się fatalna? Czy wspomnienia zdołały wszystko odratować?
| Podziel się: | ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Podziel się | Tweet | ![]() |
| Więcej na temat: | Po mojemu, |
Wasze komentarze, opinie, uwagi
|
sobota, 11 lutego 2012, 22:04 Marael
Stare gry nie zawsze są lepsze po prostu macie z nimi związane lepsze wspomnienia, więź sentyment albo...
WASZE PC NIE ODPALĄ NOWYCH GIER. Pozdro. |
|
niedziela, 5 lutego 2012, 21:57 Iselor
Stare gry są o wiele lepsze, nie licząc może grafiki. Ale prawdziwy gracz nie patrzy na grafikę. Wole stare Lands of Lore niż nowe Wiedźminy, mas efekty i gotiki.
|
|
piątek, 3 lutego 2012, 22:27 Novarek
Zakupiłem niedawno zbiór całej serii Baldursów, w jednym z pierwszych wydań. Plus, premierówka Planescape Torment. I *tadam-trolluję fanboyów* wolę to od Wiedźmina 2. Tak właściwie muszę odkopać Mandate of Heaven. Jakoś nie rażą mnie piksele i system rozgrywki. Po prostu nie lubię nowych gier O.O
|
|
środa, 1 lutego 2012, 11:30 Zaba2501
@Fizyk40 - tak, i mimo wszystko wkurzało mnie wywalanie do systemu. Jednak nie można przejść obojętnie obok tego tytułu.
|
|
środa, 1 lutego 2012, 0:40 Fizyk40
Zaba2501-Wgrałeś patcha? Bo mi błędy rzadko wyskakiwały( 1 raz na loch)
|
|
środa, 1 lutego 2012, 0:10 Avipunk
@Fizyk49 - Grałem w Daggerfalla, ale miałem problemy z uruchomieniem i kiedy w końcu mi się udało, połaziłem w tym perwszym lochu i po wyjściu na powierzchnię mi się odechciało. Mnie po prostu nie wciągnęło.
|
|
wtorek, 31 stycznia 2012, 23:03 Zaba2501
@Fizyk40 - do szaleństwa doprowadzają również błędy, których gra nie uniknęła ;] Jednak zgadzam się, a grafika, ja często gram w Dungeon Keeper z pikselkami wielkości krowy i mi to nie przeszkadza więc na wszystko da się zmrużyć oko ;]
|
|
wtorek, 31 stycznia 2012, 21:04 Fizyk40
Hej! Grał ktoś w Daggerfala? To jest GRA! Tylko ta grafa... Ale gram. Te lochy... SZALEŃSTWO! Rozmiar Swiata ... SZALEŃSTWO! I jak w to nie grać?
|
|
wtorek, 31 stycznia 2012, 20:22 jerzyjj
@Cz0rny nie taka szpetna, mi się dobrze gra.
|
|
wtorek, 31 stycznia 2012, 16:31 Cz0rny
Sentymenty jednak pozostają, zwłaszcza gdy gra także w jakiś sposób szokowała. :)
W moim przypadku jest to Messiah. Jedyna w swoim rodzaju produkcja, która pozwala graczowi przejąć kontrolę nad każdą napotkaną postacią, by następnie wykorzystywać ją jako broń / osłonę. Genialne! Od dawna już czekam na kontynuację, ale tej na razie nie widać. Wiadomo - grafika dziś już szpetna, a wtedy chwalono się jednymi z najlepiej odtworzonych płomieni (efekty ognia). He he. Muzyka zaś do dziś budzi respekt (ambient). |
Podobne newsy
Artykuły
Blogi
Forum
Najczęściej czytane
Najczęściej komentowane
Galerie zdjęć
Wideo
Gry A-Z
Archiwum
Tagi
























