Co daje konto w serwisie cdaction.pl?
Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.
Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.
| Newsy | Artykuły | Magazyn | Wideo | Galerie | Gry A-Z | Forum | Konkursy |
Assassin´s Creed: Embers - recenzja
Choć Assassin’s Creed: Revelations to ostatnia gra z Ezio w roli głównej, prawdziwym epilogiem przygód florenckiego asasyna jest krótkometrażowy film Assassin’s Creed: Embers. Bardzo dobrze zrealizowanym epilogiem. Recenzja cdaction.pl!
Assassin’s Creed: Embers to wyprodukowany przez UbiWorkshop film animowany, który niemal w całości został stworzony za pomocą technologii wykorzystanej w dotychczasowych grach z cyklu. Jego akcja toczy się w kilkanaście lat po wydarzeniach z Assassin’s Creed: Revelations i już w pierwszej scenie fani Ezio mogą przeżyć pewien szok – po dzielnym i pełnym wigoru asasynie wspinającym się bez problemu po renesansowych budynkach nie ma nawet śladu. Zamiast niego na ekranie widzimy pochylonego, zmęczonego życiem starca.
Fabuła to najmocniejszy punkt Assassin’s Creed: Embers. W filmie poznajemy całkiem inne oblicze Ezia: minęło już kilkanaście lat od kiedy przodek Desmonda zawiesił kaptur na kołku, włożył ciepłe kapcie i postanowił wypoczywać w willi w słonecznej Toskanii, gdzie osiadł ze swoją rodziną. Stary Auditore wydaje się żałować tego, czym parał się w przeszłości, a w szczególności swojej „kariery” zabójcy. Teraz, ukrywając się przed ludźmi mogącymi chcieć zemścić się za jego wcześniejsze "dokonania", pragnie tylko spokojnego życia u boku swojej rodziny.
Spokój Ezia nie trwa jednak długo. Do willi przybywa bowiem Shao Yun – członkini Bractwa z Chin, która prosi legendarnego mistrza asasynów o pomoc w odbudowaniu tamtejszego, zniszczonego przez cesarza, zakonu. Bohater musi więc zmierzyć się z przeszłością, o której chciał zapomnieć i miota się pomiędzy obowiązkiem wobec Bractwa, a strachem przed niebezpieczeństwem, które może sprowadzić na jego rodzinę powrót do dawnego życia. Jeszcze w większym stopniu uczłowiecza to Ezia i pokazuje, że pod maską nie okazującego uczuć zabójcy, jakiego mogliśmy zobaczyć w grach, skrywa się człowiek wrażliwy, gotowy zrobić wszystko dla najbliższych sobie osób.
Jedyną wadą Embers może być dla niektórych brak postaci znanych z Assassin’s Creed II i Brotherhooda, ale wbrew pozorom film niczego na tym nie traci – wręcz przeciwnie. Dzięki temu, że uwagi od głównego bohatera nie odwracają "starzy znajomi", możemy skupić swoją uwagę tylko na fabule i śledzić zwieńczenie jego historii.
Pod względem grafiki i stylu artystycznego, Assassin’s Creed: Embers to bardzo dziwna produkcja. O ile bowiem krajobrazy, wygląd Florencji i Toskanii oraz ujęcia z dalszego planu prezentują się nieźle, o tyle modele postaci wypadają o wiele gorzej. Co prawda, ich animacje są bardzo dobre, ale sami bohaterowie wydają się być trochę… kwadratowi. Nie jest to oczywiście poziom pikselozy znany z gier sprzed lat, kiedy to zamiast rąk mogliśmy podziwiać uroczo wyglądające „bloki”, ale czasem można odnieść wrażenie, że palce bohaterów są wklejone w bezkształtną bryłę dłoni.
Świetnie prezentują się za to sceny walki, w których wykorzystano animacje i ruchy z gier. Są dynamiczne, możemy w ich trakcie zobaczyć też nowe gadżety, które znalazły się na wyposażeniu Shao – w tym m.in. ostrze ukryte w bucie. Okazuje się też, że pomimo swojego podeszłego wieku, Ezio zachował resztki formy i wciąż jest groźnym przeciwnikiem. Widać to szczególnie w walce, jaką bohater toczy z poplecznikami cesarza – gdyby nie siwe włosy, można by było pomyśleć, że ledwie dobił do trzydziestki. Nie mogę też przyczepić się do dźwięku – filmowi towarzyszy muzyka znana z growych oryginałów, podobnie ma się sprawa z głosami postaci, w które wcielili się aktorzy znani z dotychczasowych gier z cyklu, w tym świetny Roger Craig Davies Smith w roli Ezia.
Ogólnie Assassin’s Creed: Embers to bardzo udana produkcja będąca świetnym epilogiem przygód florenckiego asasyna. Jedyną poważną wadą są dla mnie modele postaci, ale to tylko kwestia gustu. Fani Assassin’s Creeda powinni sięgnąć po ten film, zwłaszcza, że w rodzimym PSN-ie możemy go kupić za jedyne 10 zł. Przeszkodą może być tylko fakt, że jest on dostępny tylko w usługach dystrybucji cyfrowej (poza edycjami kolekcjonerskimi Assassin’s Creed: Revelations) i ponadto tylko w angielskiej wersji językowej. Niby teoretycznie w opisie produkcji widnieje informacja, że można włączyć napisy w języku Szekspira, ale na PlayStation 3 nie udało mi się tego zrobić.
| Podziel się: | ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Podziel się | Tweet | ![]() |
Nasze zasoby
|
niedziela, 8 stycznia 2012, 11:22 dxdiag99
Film zobaczyłem dopiero teraz (przejście gry trochę mi zajęło, miałem czas tylko w weekendy) i muszę przyznać, że to bardzo dobre zwieńczenie historii Ezio Auditore da Firenze. Co do ostatniej sceny - nie dziwię się co bardziej uczuciowym reakcjom opisanym poniżej, jednak - czyż nie tak właśnie powinno się umierać? ;)
|
|
poniedziałek, 26 grudnia 2011, 1:50 Noxbi
Proszę Was, nie zapominajcie o GŁÓWNYM bohaterze. Ta Chinka nie jest przodkiem Desmonda, dlatego nie może być bohaterką kolejnej części... Może kiedyś jakiegoś ACx, ale na pewno nie następnej części. Ja jednak liczę, że Embers to otwarcie... animowanego serialu z uniwersum AC(?)
Kórliki niedługo "rozdziewiczą" Ubi w tej dziedzinie, kto wie czy w przyszłości nie powstaną inne, inspirowane grami seriale od Ubi? ;) |
|
czwartek, 22 grudnia 2011, 18:13 Crash96
Umiera na ławce... A cieka czy ta chinka będzie bohaterem w III części?! No wiecie, ciekawy świat i nowe bronie, ciekawy wróg... tylko nie zgadza się fakt, że jakiś tam gościu z Ubi twierdził, że nie zrobią assassina w japonii (japonia to nie chiny :D)
|
|
czwartek, 22 grudnia 2011, 13:13 piterek19999
Aaaa ukończyłem Assasina przed chwilą...Pora na Uncharted 3 :D :D :D :D
|
|
środa, 21 grudnia 2011, 14:12 GARY93
To dowodzi, że Ezio nie pokona nikt prócz choróbska
|
|
poniedziałek, 19 grudnia 2011, 13:02 berni116
Na koniec oglądania tej animacji prawie łzy mi poleciały... Szkoda Ezio dość długo z nami był...
|
|
piątek, 16 grudnia 2011, 21:19 tronkXD2
Gdy skończyłem oglądać łzy zaczęły mi lecieć do oczu.
|
|
poniedziałek, 12 grudnia 2011, 18:08 truvneeck
@KamilleK całkiem możliwe, że po prostu zmogła go jakaś choroba;) trochę się najeździł po świecie i mógł coś ze sobą przywlec. Mniejsza o wiek- ważny jest sposób, czy raczej styl, w jakim odszedł.
|
|
niedziela, 11 grudnia 2011, 13:03 piterko
Ezio wygląda trochę jak stary Obi-Wan Kenobi xD
|
Podobne newsy
Artykuły
Forum
Najczęściej czytane
Najczęściej komentowane
Wideo
Gry A-Z
Archiwum
Tagi