Najbardziej oczekiwane gry: StarCraft II: Wings of Liberty

Wakacje to w grach okres dość spokojny, dlatego - by udowodnić, że jest jeszcze po co żyć - postanowliśmy, korzystając z naszej bazy zapowiedzi, pokazać wam w tym czasie najciekawsze produkcje, jakie pojawią się za dwa, trzy i więcej miesięcy. Dziś: StarCraft II w tekście Allora.
A dokładniej: StarCraft II: Wings of Liberty w swoim wcieleniu "dla pojedynczego gracza". (więcej o multi: TUTAJ)
Głównym bohaterem jest tu znany z „jedynki” Jim Raynor. Obecnie (czyli cztery lata po wydarzeniach z Brood War, jedynego dodatku do oryginalnego StarCrafta) wyrzutek, ścigany przez Dominium, stąd też nie powinno dziwić, że przez pierwsze misje (dwie) naszymi wrogami są właśnie Terranie. Choć nazywanie ich misjami jest działaniem mocno na wyrost, bo razem z opcjonalnymi filmikami pełnią one rolę samouczka. Na szczęście są na tyle krótkie, że jeśli już wiemy, co w RTS-ach piszczy, zanim zdążymy się znudzić, będzie po nich.
Potem... potem pojawiają się Zergi. Nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego, nagle jest ich wszędzie pełno i rozpoczyna się nasza walka o przetrwanie. Ewakuujemy kolonię, wykradamy artefakty sprzed nosa Protossom zajętym walką o przeżycie – na nudę narzekać na pewno nie będziemy. Każda misja jest inna, każda zabiera nas w inne miejsce i stawia przed innym wyzwaniem. Wspólne jest tylko jedno: nie mamy najmniejszych wątpliwości, że to następca StarCrafta. I to wcale nie dlatego że wraz z Zergami powraca Kerrigan, Królowa Ostrzy, ich przywódczyni, której fotografię – z czasów, gdy jeszcze była człowiekiem – Jim nadal nosi przy sobie...
Czwarta strona medalu?
Jeszcze ciekawiej robi się, gdy na scenę wkracza kolejny dobry znajomy, Protoss Zeratul. Już samo jego pojawienie się rodzi masę wątpliwości, ale prawdziwa fabularna jazda bez trzymanki zaczyna się dopiero, gdy wykonujemy jego pierwszą misję.
W tym miejscu pozwolę sobie na małe wtrącenie, przydatne dla osób, które ostatnie miesiące spędziły w miejscu bez dostępu do netu czy prasy. StarCraft II zostanie wydany w trzech częściach, zaś każda z nich poświęcona ma być innej ze stron konfliktu: Terranom, Zergom i Protossom. Wielu fanów wprawdzie po ujawnieniu tej informacji zawyło z rozpaczy („Skok na kasę!”, „Chcemy trzech kampanii za jedną cenę!”), lecz linia obrony Blizzarda brzmi całkiem sensowne: OK, dajemy wam wprawdzie w podstawce tylko jedną kampanię (nie licząc minikampanii Protossów, będącej jej częścią), ale za to trwa ona tak długo jak trzy w „jedynce”. A do tego będziecie mogli sobie dokupić jeszcze dwie kolejne. I nie da się ukryć - dziwne pojawienie się Zergów, późniejsza walka Zeratula z Królową Ostrzy w tajemniczych ruinach, enigmatyczna przepowiednia o powrocie Stworzycieli, wszystko to sprawia, że klimat StarCraft II ma taki, że jestem pewien, że wszyscy te "dwie kolejne" kupią. Nawet mimo narzekań...
Co by tu dzisiaj ulepszyć?
Kampania - ta z Wings of Liberty - robi pozytywne wrażenie nie tylko z powodu fabuły. Ale też struktury. Zrezygnowano wprawdzie z bajeranckiego wyboru zadań na mapie galaktyki, czym chwalono się jakiś rok temu, ale i tak zazwyczaj czeka na nas od dwóch do czterech misji. Dzięki temu część z nich można pominąć, a do tego to gracz decyduje, w jakiej kolejności będzie dostawał nowe typy oddziałów. Na misję przypada bowiem zazwyczaj po jednym (tak było w każdym razie w prezentowanej części kampanii), ale za to wchodzi on już na stałe do naszego arsenału i staje się automatycznie dostępny w czasie następnych zadań.
A to tylko początek. W trakcie misji zdobywamy bowiem dwa rodzaje „surowców”. Nie, nie chodzi o kryształy i gaz, który wykorzystujemy (jak na RTS‑a przystało) do produkcji jednostek i rozwoju technologicznego. Chodzi o artefakty i kasę, których używamy odpowiednio do opracowywania technologii oraz kupowania zdolności dla już posiadanych oddziałów i budynków. Można np. dokupić Marines tarcze, zwiększyć szybkość leczenia Medic-czików czy zasięg ognia Firebatów – wystarczy raz wydać kredyty (pomiędzy misjami, w Zbrojowni) i wszystkie jednostki danego typu będą lepsze.
Jeszcze ciekawsze możliwości zyskujemy, zbierając artefakty. Ich liczba również zależy od wybranej misji, lecz trzeba je odnaleźć. Zazwyczaj nie jest to wcale zadanie banalne, ale warto na to poświęcić i czas, i środki. Bo nagrody (wybieramy je co pięć artefaktów, zbieranych w dwóch gałęziach: Protossów i Zergów) są niesamowite – np. jedna z budowli pozwala przejąć dowolną jednostkę Zergów, nawet jeśli to Hydralisk! Imba!
RTS-y są nudne?
Wspomnieliśmy już o poszukiwaniu w trakcie misji artefaktów, ale to niejedyne urozmaicenie głównych zadań. Widać zresztą, że od ostatniego pokazu singla zaszły w nim spore zmiany, które w skrócie można określić jako: „więcej, lepiej, częściej!”. Słowem, niemal cały czas coś się dzieje, a jeśli nawet mamy chwilę spokoju, jest to tylko cisza przed burzą, którą należy wykorzystać do rozbudowy własnych sił, bo jak za chwilę wpadną Zergi (albo Protossi, albo ludzie), będzie pozamiatane.
Taka budowa misji sprawia, że nawet nieco gorzej dysponowani gracze nadal są w stanie przejść dalej bez potrzeby zmieniania poziomu trudności na niższy. Lepsi zaś nie mają czasu, by się nudzić – tyle jest zadań pobocznych.
Storm is coming!
Co to wszystko oznacza dla zwykłego śmiertelnika? Czy jest na co czekać? Moim zdaniem jak najbardziej. Bardzo fajna fabuła, świetnie zarysowane postacie, różnorodne misje, elementy RPG – już to wystarczy, by każdy osobnik lubiący RTS-y miał powód do radości. I zgryzoty, bo przecież do premiery jeszcze troszeczkę zostało. Do tego dochodzi też multi, który jest świetny, ale nie dla każdego musi być zaletą – to przez niego nasza rodzima edycja StarCraft II będzie przecież kosztowała tyle, co na Zachodzie. Ta wysoka cena to jedyna rzecz, do której można się w przypadku singla przyczepić. Bo cała reszta to nawet teraz materiał co najmniej na „dziewiątkę”.
StarCraft II: Wings of Liberty. Tylko na PC. Premiera: 27 lipca 2010.
| Podziel się: | ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Podziel się | Tweet | ![]() |
Wasze komentarze, opinie, uwagi
|
czwartek, 8 lipca 2010, 11:44 Blitz
Oj, w d... się poprzewracało. A najlepiej to by było, jakby było 90 misji na każdą z trzech ras. Ale nie ma. Koniec dyskusji. Bo właściwie po co ona? Postawy Blizzarda nie zmienicie. BTW. Nie wiem, dlaczego miałbym nie mówić 'Zergi'. Brzmi to równie naturalnie co 'Zergowie'.
|
|
środa, 7 lipca 2010, 14:08 JCraft
@Vantage - Eh? Przecież teraz zrobili też prawie te 30 misji, więc jakby zrobili po 10 na każdą rasę to wyszło by to samo... tak więc na co byśmy musieli dłużej czekać?
|
|
środa, 7 lipca 2010, 14:00 iHS
Vantage - rozrysowac to ci chyba muszę to co piszę, bo ze zrozumieniem to nietęgo. Na kij mi długaśna kampania jedną rasą - ja chcę od razu zagrać trzema, a nie czekać aż blizzard łaskawie da mi możliwośc singla protossami i Zerg, sciagając za to kolejną kasę. Mi całkowicie odpowiadała konwencja z jedynki - 3 rasy, łącznie paredziesiat godzin gry. Jakby bardzo chcieli zrobić trylogię, proszę bardzo - ale niech w każdej części będą trzy rasy. Zrozumiał, czy wymyslić rebus, czy moze pantomimę?
|
|
środa, 7 lipca 2010, 13:58 JCraft
@Professor00179 - cóż dla mnie to żadna różnica czy są kampanię dla 3 ras czy dla jednej - liczba misji podobna do poprzednich RTS-ów Blizza: jest, długość gry podobna: też jest, wysoka jakość misji i świetna fabuła: jeśli wierzyć tym co widzieli na własne oczy - także jest << to jest dla mnie najważniejsze, a nie ilość grywalnych ras w kampanii, oczywiście nie mam przeciwko temu że ty wolałbyś trzy rasy, ale jak dla mnie dostajemy dokładnie taką samą jakość singla co w przypadku poprzednich gier studia.
|
|
środa, 7 lipca 2010, 12:24 tirtel
@Helmutt
były też pogłoski o wersji konsolowej. Ile będzie kosztować ? 300zł ? Według mnie Blizzardowi pomyliły się rynki gier, a także za dużo pieniędzy wydają na reklamę. Przykład ? Reklama podczas finału NBA, dwustronicowa reklama na pierwszych dwóch stronach najnowszego CDA... Długo można tak wymieniać. |
|
środa, 7 lipca 2010, 11:51 Helmutt
200 zł - ha ha ha!
A potem wydawcy się dziwią, że pomimo zamykania "pajratebejów" piractwo rośnie. Dziękuję, postoję. A może to już pierwsza "jaskółka" nowej polskiej polityki pienięznej pod tytułem "Ceny w euro - płace w złotówkach"... Tak czy siak - pocałujcie mnie panowie wydawcy. Wiecie gdzie. Ani tego nie ściągnę ani nie kupię. |
|
środa, 7 lipca 2010, 11:34 kelus
rozrysuj mi dlaczego gra kosztuje 200zł (:
|
|
środa, 7 lipca 2010, 9:40 Vantage
@ iHS i inni pozostali - wątpię, czy chcielibyście czekać jeszcze kolejne 2-3 lata na kampanię TAK SAMO DŁUGĄ jak w Wings of Liberty, czyli 3 rasy po 10 misji. Blizz, gdyby miał w ten sposób wydać SC2, musiałby przełożyć premierę na kolejne 2-3 lata. To chyba jasne? Czy mam rozrysować? :P
|
|
środa, 7 lipca 2010, 2:20 Professor00179
JCraft - zanim powtozysz cos po raz setny, czy moze nawet tysieczny przeczytaj co iHS napisal. On nie pisze, ze kampanie w SC2 bedzie krotka, ale ze bedzie zredukowana do jednej rasy. Dla mnie rowniez jest to bardzo duzym uniedogodnieniem i jest to jeden z powodow, dla ktorych gry nie kupie. Chcialbym miec mozliwosc rozegrania kampanii wszystkimi rasami nawet jesli mialyby byc krotsze. A w kolejnych 'odcinkach' moznaby dodac misje dla wszystkich ras po raz kolejny i bylaby dluga kampania i wszystkie rasy...
|
|
środa, 7 lipca 2010, 0:13 JCraft
@iHS - pisałem już setki razy o kampanii w SC2, ale jeszcze raz się powtórzę :D - Tak jest kampania jedną rasą, ale misji ma ok.30, a i długość liczona w godzinach porównywalna jest z poprzednimi RTS-ami Blizzarda (20-30h). Dla przykładu taki Dawn of War mimo że w multi mamy więcej ras to w single gramy tylko jedną, taka sama sytuacja jest także np. w Homeworld 2 i niczemu to nie szkodzi - nie ważne jest iloma rasami będzie można rozegrać kampanię - ważna jest ilość misji w takowej, ich jakość i długość.
|
Podobne newsy
Artykuły
Blogi
Forum
Najczęściej czytane
Najczęściej komentowane
Galerie zdjęć
Wideo
Gry A-Z
Archiwum
Tagi

























